A więc wojna
Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły wojnę z Iranem, rozpoczynając falę nalotów powietrznych na terytorium całego kraju w sobotę 28 lutego 2026 r. Celem ofensywy ma być doprowadzenie do zmiany reżimu, co wciąga cały region w nowy konflikt, który może potrwać tygodnie, a nawet miesiące.
A więc wojna
Kiedy św. Jan Paweł II uprzedzał administrację George’a W. Busha że amerykańska inwazja na Bliski Wschód skończy się źle i będzie miała długotrwałe skutki, siły sojusznicze i tak zaatakowały. Teraz, kiedy Teheran przeprowadza szeroko zakrojone uderzenia odwetowe na Izrael i amerykańskie bazy wojskowe, pogrążając region w nowym konflikcie, w odpowiedzi na amerykańską-izraelską operację można jedynie ze smutkiem kiwać głowami. Na Bliskim Wschodzie znów leje się krew.
Oto bowiem Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły wojnę z Iranem, rozpoczynając falę nalotów powietrznych na terytorium całego kraju w sobotę 28. lutego. Celem ofensywy ma być doprowadzenie do zmiany reżimu, co wciąga cały region w nowy konflikt, który może potrwać tygodnie, a nawet miesiące.
Nagła ofensywa spowodowała, że irańskie uderzenia odwetowe w ciągu całego dnia na rozległym obszarze Bliskiego Wschodu. Eksplozje odnotowano w Izraelu, Bahrajnie, Syrii, Iraku, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie oraz Arabii Saudyjskiej.
Operacja Epic Fury
W telewizyjnym orędziu prezydent Donald Trump oświadczył jednak, że Operacja Epic Fury zakończy zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych i da Irańczykom szansę, by „powstali” przeciwko swoim władcom. Premier Izraela Benjamin Netanjahu stwierdził, że wspólny atak „stworzy warunki, w których odważny naród irański będzie mógł wziąć swój los we własne ręce” oraz „zrzucić jarzmo tyranii”.
Irańscy urzędnicy oświadczyli zaś, że ataki USA nie były dla nich zaskoczeniem, a ich konsekwencje będą „długotrwałe i rozległe”. Podkreślono, że „na stole leżą wszystkie scenariusze, także te wcześniej niebranych pod uwagę”. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zagroził wszystkim amerykańskim bazom i interesom w regionie, zapowiadając, że irański odwet będzie kontynuowany aż do „decydującej klęski wroga”. Póki co jednakże, skończyło się na szczęście na deklaracjach.
Pierwsza fala izraelsko-amerykańskich uderzeń wczesnym sobotnim rankiem była bowiem wymierzona w wysokich rangą irańskich urzędników oraz systemy obrony przeciwlotniczej. Izraelscy wojskowi poinformowali, że ofensywa będzie jednak kontynuowana tak długo, jak będzie to konieczne, aby doprowadzić do trwałej zmiany „na lata”. Zdjęcia satelitarne pokazały rozległe zniszczenia w strzeżonym kompleksie Najwyższego Przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego, choć jego miejsce pobytu pozostaje nieznane. Podobnie jak i jego los.
Analitycy od tygodni ostrzegali, że otwarta ofensywa militarna USA lub Izraela przeciwko Iranowi grozi masową destabilizacją regionu i może doprowadzić do chaosu oraz przemocy na ogromnych obszarach Bliskiego Wschodu. Pisał o tym chociażby brytyjski The Telegraph, ujawniając że pierwszą częścią odwetu Iranu będą właśnie uderzenia w amerykańskie cele w regionie. Szczęśliwie, okazały się one malo skuteczne. Eksperci podkreślali jednak, że trwająca kampania – być może najbardziej ambitna próba zmiany politycznej rzeczywistości w regionie od wspomnianej wojny w Iraku w 2003 roku – będzie miała poważne konsekwencje gospodarcze i polityczne zarówno dla regionu, jak i całego świata. Iran to nie Afganistan ani Irak.
Ataki amerykansko-irańskiej sojuszu mogą wstrząsnąć globalnymi rynkami, zwłaszcza jeśli Iran doprowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa żeglugi w Cieśninie Ormuz. W 2025 roku przez ten szlak przechodziła jedna trzecia światowego morskiego eksportu ropy naftowej. Amerykańscy stratedzy napewno zdają sobie z tego sprawę. Podobno jak Rada Bezpieczeństwa ONZ, która zwołała w sobotę nadzwyczajne posiedzenie poświęcone „sytuacji na Bliskim Wschodzie”. Dziesiątki państw regionu i nie tylko wezwały do natychmiastowej deeskalacji zdając sobie sprawę z możliwych konsekwencji.
Prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył zaś, że „Trwająca eskalacja jest niebezpieczna dla wszystkich. Musi się zatrzymać. Wybuch wojny między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i Iranem niesie poważne konsekwencje dla pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego.”
Póki co, to w Iranie odnotowano dziesiątki eksplozji, głównie w stolicy, Teheranie. Irańskie media państwowe poinformowały, że w południowym Iranie w wyniku ataku zginęły dziesiątki uczniów szkoły podstawowej. W odpowiedzi Iran przeprowadził serię ataków na Izrael przez cały dzień, co doprowadziło do wielokrotnych alarmów bombowych i wezwań do schronienia się w schronach, szczęśliwie bez większych strat. Odnotowano jedynie dwa lekkie ranienia, co sugeruje, że większość, jeśli nie wszystkie nadlatujące pociski, została przechwycona przez systemy obrony powietrznej lub zneutralizowana przez regionalnych sojuszników Izraela.
Poza Izraelem irańskie uderzenia odwetowe były skierowane głównie przeciwko amerykańskim bazom wojskowym w regionie, choć trafione zostały także inne cele. Doniesienia mówiły o atakach w Abu Zabi, Manamie w Bahrajnie oraz w pobliżu Irbilu w północnym Iraku.
Eksperci zaznaczali, że Teheran dysponuje wieloma innymi formami odwetu, w tym cyberatakami oraz wykorzystaniem wspieranych przez siebie ugrupowań zbrojnych, takich jak Hezbollah w Libanie czy Huti w Jemenie. Izraelscy wojskowi poinformowali jednak, że ofensywa była planowana od miesięcy i opierała się na ścisłej współpracy obu państw. Zmobilizowano około 70 tysięcy izraelskich rezerwistów, głównie personel obrony przeciwlotniczej.
Sam atak rozpoczął się kilka godzin po tym, jak prezydent Donald Trump wyraził swoje niezadowolenie z trwających w Genewie negocjacji z Iranem, dotyczących programu nuklearnego. W czwartek dyplomaci Omanu pośredniczyli w pośrednich rozmowach USA i Iranu w szwajcarskiej Genewie, a kolejne techniczne negocjacje miały się odbyć we wtorek.
Szef dyplomacji Omanu, Badr Albusaidi, napisał w serwisie X: „Aktywne i poważne negocjacje po raz kolejny zostały zniweczone. Nie służy to ani interesom Stanów Zjednoczonych, ani sprawie światowego pokoju. Modlę się za niewinnych, którzy będą cierpieć. Wzywam USA, by nie dały się wciągnąć jeszcze głębiej.”
Eskalacja konfliktu byłaby tragiczna dla całego regionu
Oman wezwał wszystkie strony do zaprzestania walk, ostrzegając przed eskalacją konfliktu w kierunku „tragicznych konsekwencji dla całego regionu”. USA w ostatnich tygodniach zgromadziły jednak w regionie znaczące siły militarne, w tym dwie lotniskowcowe grupy uderzeniowe co sugeruje przygotowania do eskalacji i długotrwałego konfliktu.
Prezydent Donald Trump, który wielokrotnie deklarował, że preferuje rozwiązanie dyplomatyczne, zwrócił się do Irańczyków w nagraniu w serwisie Truth Social słowami: „Nadeszła godzina waszej wolności”, wzywając ich do powstania i „przejęcia władzy we własnym kraju”. Irańskiemu wojsku zaoferował „immunitet” w przypadku kapitulacji lub „pewną śmierć” w razie oporu.
Izrael również zwrócił się bezpośrednio do Irańczyków w perskojęzycznym komunikacie na specjalnym kanale Telegrama: „Nasi irańscy bracia i siostry, nie jesteście sami! Razem przywrócimy Iranowi jego dni chwały.”
Amerykańsko-izraelska koalicja nie ukrywa, ze celem trwających ataków był Najwyższy Przywódca oraz prezydent Iranu Masud Pezeszkian, choć skutki uderzeń pozostają niejasne.
Zarówno izraelscy wojskowi, jak i irańskie źródła bliskie establishmentowi podały dotychczas, że zginęło kilku wysokich rangą urzędników politycznych oraz dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Katar, Kuwejt, ZEA oraz Izrael zamknęły także swoją przestrzeń powietrzną, a międzynarodowe linie lotnicze odwołały setki lotów do regionu i nad jego obszarem. Dla wielu sojuszników USA ataki te tworzą jednak poważny dylemat. Choć europejscy przywódcy zdecydowanie sprzeciwiają się irańskiemu programowi nuklearnemu oraz represjom teokratycznego reżimu, nie chcą popierać jednostronnych działań militarnych prezydenta Donalda Trumpa, które mogą naruszać prawo międzynarodowe.
Nie jest też jasne, czy sojusznicy USA zostali wcześniej uprzedzeni o atakach. Rząd Niemiec poinformował, że dowiedział się o nich dopiero w sobotę rano, a francuski wiceminister obrony przyznał, że Francja wiedziała, iż „coś się wydarzy”, ale nie znała terminu.
Prezydent Emmanuel Macron wezwał jednak przywódców Iranu do powrotu do negocjacji w sprawie programu nuklearnego i rakietowego. „Naród irański powinien móc swobodnie budować swoją przyszłość. Masakry dokonywane przez reżim islamski go dyskwalifikują i wymagają, by lud otrzymał głos” – powiedział.
Rzecznik rządu Wielkiej Brytanii powtórzył poparcie Londynu dla rozwiązania negocjacyjnego: „Nie chcemy dalszej eskalacji w kierunku szerokiego konfliktu regionalnego.”
Irańska telewizja państwowa podała, że prezydent Pezeszkian jest „cały i zdrowy”, a agencja Fars poinformowała o siedmiu „uderzeniach rakietowych” w dzielnicach Keshvardoost i Pasteur w Teheranie.
Amerykansko-izraelskie ataki nastąpiły kilka tygodni po tym, jak irańskie władze – według organizacji praw człowieka – zabiły tysiące osób podczas brutalnego tłumienia masowych protestów. Prezydent Donald Trump zapowiedział wówczas wsparcie dla protestujących i polecił rozbudowę amerykańskiej obecności wojskowej wokół Iranu.
Michał Kłosowski
