sztuczna inteligencja w muzeach

AI wchodzi do muzeów. Czy algorytmy zmienią sposób, w jaki poznajemy historię?

Sztuczna inteligencja coraz mocniej wkracza do muzeów. Pomaga porządkować zbiory, analizować cyfrowe archiwa i prowadzić zwiedzających przez wystawy. Im większą rolę zaczynają odgrywać algorytmy, tym ważniejsze staje się jednak pytanie o to, kto będzie odpowiadał za sposób opowiadania historii.

Jak sztuczna inteligencja zmienia pracę? 

W magazynach największych muzeów znajdują się miliony przedmiotów, których większość odwiedzających nigdy nie zobaczy. Część z nich przez dziesięciolecia pozostaje słabo opisana, inne istnieją przede wszystkim w katalogach i archiwach. Digitalizacja stopniowo otworzyła te zasoby dla badaczy i zwykłych odbiorców. Sztuczna inteligencja może ten proces dodatkowo przyspieszyć, umożliwiając szybsze przeszukiwanie i łączenie informacji.

W 2026 roku UNESCO i Międzynarodowa Rada Muzeów ICOM przeprowadziły globalne badanie dotyczące wykorzystania AI w muzeach. Organizacje analizowały, w jaki sposób instytucje na całym świecie wykorzystują nowe narzędzia – od zarządzania zbiorami i badań po edukację oraz kontakt z publicznością.

Temat znalazł się także w centrum MuseumWeek 2026. Jednym z jego głównych haseł było „Museums, AI and the Future”. Technologia, która jeszcze kilka lat temu pozostawała przede wszystkim przedmiotem eksperymentów i konferencji, zaczyna więc trafiać do codziennej pracy instytucji kultury.

Algorytmy porządkują muzealne archiwa

Najbardziej praktyczne zastosowania AI często pozostają niewidoczne dla osoby odwiedzającej wystawę.

Algorytmy mogą pomagać w katalogowaniu zbiorów, identyfikowaniu obiektów na fotografiach oraz porządkowaniu ogromnych zasobów danych. Przy kolekcjach liczących setki tysięcy lub miliony eksponatów oznacza to możliwość znacznego przyspieszenia pracy.

Smithsonian Institution od lat wykorzystuje uczenie maszynowe do analizy zdigitalizowanych kolekcji. Jedne z wcześniejszych projektów obejmowały analizowanie setek tysięcy fotografii okazów botanicznych. Rozwijane są także kolejne rozwiązania, które mogą wspierać rozpoznawanie i opisywanie zasobów.

Podobną drogą idzie Rijksmuseum w Amsterdamie. Jego internetowa kolekcja obejmuje setki tysięcy dzieł i materiałów dokumentacyjnych. Muzeum rozwija rozwiązania oparte na AI, dzięki którym użytkownik może odnajdywać obiekty nie tylko przez nazwisko autora czy tytuł, ale również poprzez podobieństwo wizualne.

Zmienia to sposób korzystania z muzealnych baz danych. Użytkownik nie musi już wiedzieć dokładnie, czego szuka. Punktem wyjścia może być kolor, forma, styl albo dzieło przypominające obiekt, który wcześniej zwrócił jego uwagę.

Cyfrowy przewodnik zamiast audioguide’a?

Jeszcze większe zmiany mogą pojawić się w bezpośrednim kontakcie muzeum ze zwiedzającym. AI może wspierać tłumaczenie opisów, dostosowywać sposób przekazywania informacji do potrzeb odbiorcy oraz pomagać w tworzeniu narzędzi zwiększających dostępność wystaw.

W przyszłości przewodnik oparty na sztucznej inteligencji mógłby odpowiadać na pytania zadawane bezpośrednio podczas zwiedzania. Dlaczego przedstawiona na obrazie postać trzyma konkretny przedmiot? Co odróżnia dwa wiszące obok siebie dzieła? Jak wyglądało życie osoby przedstawionej na portrecie?

Dla muzeów oznaczałoby to możliwość stworzenia wielojęzycznego przewodnika dostępnego praktycznie przez cały czas. Jednocześnie pojawia się pytanie o źródło informacji i odpowiedzialność za udzielane odpowiedzi.

Kiedy algorytm staje się kuratorem?

Każda wystawa jest rezultatem wyboru. Ktoś decyduje, który eksponat zostanie pokazany, jaki otrzyma opis, z czym zostanie zestawiony oraz jaki fragment jego historii pozna odbiorca.

Algorytmy również dokonują selekcji. Jeżeli system wybiera dla użytkownika pięć obiektów spośród kilkuset tysięcy, w praktyce tworzy własną ścieżkę przez muzealną kolekcję. Znaczenie ma wówczas zarówno sposób uporządkowania wyników, jak i dane, na których system został zbudowany.

Do problemów związanych z wykorzystaniem AI w muzeach należą m.in. dokładność historyczna, reprezentacja różnych społeczności, prawa autorskie, przejrzystość działania systemów oraz odpowiedzialność za generowane przez nie informacje.

Szczególnie ważne staje się to w przypadku kultur i społeczności, których perspektywa przez wiele dekad była słabo reprezentowana w muzealnych katalogach. Algorytm uczy się na istniejących danych. Jeżeli zawierają one uproszczenia, nieaktualne interpretacje lub błędy, sztuczna inteligencja może je później powielać na znacznie większą skalę.

Dlatego coraz większe znaczenie mają kontrola jakości danych, przejrzystość oraz nadzór człowieka. W muzeum błędny opis nie jest jedynie problemem technicznym. Może wpływać na sposób, w jaki odbiorcy rozumieją całe kultury, religie i wydarzenia historyczne.

Bez człowieka AI nie zna kontekstu

Muzealny eksponat rzadko mówi sam za siebie. Prawidłowy opis wymaga nie tylko rozpoznania tego, co znajduje się na fotografii, ale też znajomości historii, symboliki, pochodzenia przedmiotu oraz okoliczności jego powstania.

Dlatego w dyskusji o etycznym wykorzystywaniu AI tak mocno podkreślana jest potrzeba ludzkiego nadzoru. Sztuczna inteligencja może pomagać w ochronie i udostępnianiu dziedzictwa kulturowego, ale ostateczna interpretacja nadal wymaga wiedzy specjalistów.

Dla muzeów oznacza to również potrzebę dialogu ze społecznościami, z których wywodzą się zgromadzone zbiory. Cyfrowe katalogi są dziś dostępne dla ludzi znajdujących się tysiące kilometrów od przechowywanych obiektów. Niekiedy dysponują oni wiedzą, której nie ma w dawnych europejskich czy amerykańskich katalogach.

AI potrafi przetwarzać ogromne ilości informacji, ale jakość tych informacji zależy od danych dostarczonych przez człowieka. W świecie coraz większej liczby automatycznie generowanych treści szczególnie wartościowe stają się instytucje, które potrafią wskazać źródło informacji, autora interpretacji oraz osobę odpowiedzialną za jej weryfikację.

Zwiedzający powinien więc wiedzieć, kiedy czyta tekst napisany przez kuratora, kiedy korzysta z automatycznego tłumaczenia, a kiedy odpowiedzi udziela mu model generatywnej AI.

Muzea stają przed nowym wyborem

Technologia zmieniała sposób funkcjonowania muzeów już wcześniej. Fotografia umożliwiła dokumentowanie kolekcji, internet udostępnił je odbiorcom na całym świecie, a skanowanie 3D pozwoliło dokładnie oglądać obiekty bez fizycznego kontaktu z nimi.

Sztuczna inteligencja otwiera kolejny etap tej przemiany. Jednocześnie może paradoksalnie zwiększyć znaczenie ludzi odpowiedzialnych za zbiory. Kuratorzy, historycy, konserwatorzy oraz społeczności związane z określonym dziedzictwem dostarczają bowiem kontekstu, którego algorytm sam nie jest w stanie stworzyć.

Pytanie o AI w muzeum dotyczy więc czegoś większego niż nowego sposobu zwiedzania. Chodzi o autorstwo pamięci. Każde pokolenie porządkuje przeszłość na nowo, wybierając wydarzenia, przedmioty i historie, które uznaje za warte zachowania. Teraz po raz pierwszy w tym procesie na tak dużą skalę uczestniczą algorytmy.

Od sposobu, w jaki muzea nauczą się z nich korzystać, będzie zależało nie tylko to, co zobaczymy na ekranie podczas następnej wizyty. Będzie zależało również to, jaki obraz przeszłości zostanie przekazany ludziom, którzy przyjdą po nas.

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się