Peter BOGHOSSIAN

Amerykanie nie wierzą, że Francja będzie nadal istnieć pod koniec XXI wieku [Peter BOGHOSSIAN]

Amerykański filozof odpowiadał na pytania dziennikarki Eugénie Bastié dla dziennika „Le Figaro”. Progresywizm ideologiczny i zachodzące zmiany demograficzne są dla niego kluczowe w zrozumieniu problemów, które paraliżują Europę.

Peter Boghossian w „Le Figaro”

Amerykański filozof Peter Boghossian na pytanie Eugénie Bastié z „Le Figaro” o powody jego obecności we Francji wskazuje na potrzebę rozmów z Francuzami na takie tematy, jak imigracja i islam: „Chcę poznać różne punkty widzenia: muzułmanów, ale także badaczy, pracowników ośrodków analitycznych i decydentów”. Zauważa również, że Francuzi nie są uczciwi wobec realiów, których doświadczają: „Sugeruję, aby ludzie »posprzątali« swoje przekonania. To również sposób na ułatwienie rozmów między osobami, które się nie zgadzają, bez konieczności przekonywania ich. Dlatego kwestia islamu jest tak interesująca”.

Problem przytoczony przez Boghossiana jest zasadniczy we francuskiej debacie publicznej od 50 lat. Dominująca ideologia multikulturalizmu i praw człowieka uniemożliwia Francuzom krytyczne spojrzenie na fenomen masowej imigracji i islamizacji ich kraju. Elity centrowe i lewicowe najpierw negowały istnienie masowej imigracji, następnie bagatelizowały ją, oskarżając krytyków o rasizm i ksenofobię, a finalnie, gdy nie udaje się już negować skali migracji, twierdzą, że „społeczeństwo się naturalnie zmienia”, że „gospodarka potrzebuje rąk do pracy” i że jeżeli napięcia rosną, to jest to „wina nietolerancyjnej skrajnej prawicy”. Ostatecznie elity stosują sztuczkę retoryczną polegającą na zrównywaniu narodowości francuskiej z obywatelstwem francuskim: dzieci imigrantów są obywatelstwa francuskiego (prawo ziemi), wszyscy więc jesteśmy takimi samymi Francuzami i problemu nie ma. Ten proces myślowy zatruwa debatę publiczną i uniemożliwia podejmowanie kroków, aby eliminować komplikacje wynikające z nasilającej się islamizacji na francuskim terytorium.

„Trudno jest publicznie omawiać pewne tematy. Podczas przygotowywania wywiadów z osobami rzekomo zajmującymi się tymi sprawami (think tanki, eksperci), kilka z nich zgodziło się na wywiad audio, ale ze strachu odmówiło nagrania. Dla mnie to bardzo niepokojący sygnał”, stwierdza Peter Boghossian. Pytany o powody takiego szczególnego zainteresowania imigracją odpowiada, że skala imigracji głęboko zmienia charakterystyki demograficzne i socjalne naszych społeczeństw i że nie podejmując badania tego tematu, pozostajemy bezbronni na przykład wobec religijnego radykalizmu niektórych muzułmanów: „W 2021 roku 21,1 proc. francuskich imion miało pochodzenie arabskie lub muzułmańskie. […] Tylko 14 proc. osób wyznających religię dominującą, katolicyzm, traktuje swoją religię bardzo poważnie – w porównaniu z ponad 75 proc. muzułmanów, a odsetek ten stale rośnie”.

Czy Francja będzie nadal istnieć pod koniec stulecia?

„Demografia decyduje o losie narodów”, mówił XIX-wieczny francuski socjolog Auguste Comte. Peter Boghossian nie twierdzi inaczej: „Często mówimy o liczbie dzieci, ale zapominamy o kluczowym czynniku: wieku, w którym matki rodzą. Muzułmanie zakładają rodziny cztery do pięciu lat wcześniej niż inni i mają więcej dzieci. Próbuję zrozumieć, jak ten temat jest tu poruszany. Właśnie spędziłem trochę czasu na Węgrzech i w Polsce: sytuacja i decyzje polityczne są tam bardzo różne, szczególnie w odniesieniu do demografii i imigracji. Nie przez przypadek, ale celowo”.

Zaskakujące jest, jak błyskawicznie zaszły te głębokie zmiany demograficzne we Francji. Zajęło to zaledwie kilkadziesiąt lat. Zagraniczni obserwatorzy nie mogą uwierzyć w to, co się dzieje, i w to, że francuskie władze nie przestrzegają tego jako problemu. „Zmiany demograficzne i zdolność – lub niezdolność – różnych grup do współistnienia stanowią zagrożenie egzystencjalne. Myślę, że wielu Amerykanów, od centrum po prawicę, nie wierzy, że Francja będzie nadal istnieć pod koniec stulecia. Jeśli społeczeństwo nie jest gotowe walczyć o to, co uważa za ważne, to zasługuje na to, co je spotyka”, surowo, ale sprawiedliwie ocenia filozof. „Wynika to z imigracji w ogóle i z zaprzeczeń, które uniemożliwiają nam otwartą rozmowę na ten temat. Jest to szczególnie trudne, gdy ma się dzieci, ponieważ budzi to niepokój o przyszłość. Kraj nie może rozwiązać problemu, którego nie chce nazwać”, dodaje.

Francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych opublikowało dane imigracyjne z 2025 roku. Wynika z nich, że został osiągnięty kolejny rekord: 380 000 wydanych zezwoleń na pobyt, nie wliczając imigracji europejskiej, migrantów nieletnich i oczywiście nielegalnych. Można więc oszacować, że w 2025 roku w sumie do Francji przyjechało ok. 500 000 imigrantów, czyli 10 proc. więcej niż w 2024 roku i 100 proc. więcej niż w 2015 roku. Liczba nielegalnych imigrantów znajdujących się we Francji jest przerażająca także dla Petera Boghossiana: „Ponad 1 proc. populacji Francji to nielegalni imigranci. To ok. 700 000 osób. Nie macie pojęcia, kim oni są. To kompletne szaleństwo. To kulturowe samobójstwo. Profesor uniwersytecki Gad Saad nazywa to »samobójczą empatią«. Często temu zaprzeczacie. Dlatego wielu Amerykanów uważa, że ​​jesteście skazani na zagładę”.

Dodatkowym elementem jest stosunek obywateli do swoich polityków. Jeżeli społeczeństwo widzi, że państwo nie reaguje na ważne problemy i że manipuluje opiniami, niechęć będzie rosła i w związku z tym umocnią się także skrajne ruchy polityczne: „Wiele osób straciło zaufanie do instytucji, szczególnie po pandemii COVID-19. Społeczeństwo funkcjonuje bardzo źle, gdy zaufanie do instytucji się załamuje”. Kwestia progresywizmu jest tutaj kluczowa. Filozof negatywnie ocenia globalny relatywizm wprowadzany przez radykalnych lewicowych ideowców, polegający na przykład na twierdzeniu, że mężczyźni mogą być w ciąży, albo na negowaniu podstawowych zasad biologii.

Masowa imigracja zniekształca społeczeństwa europejskie

Dziennikarka „Le Figaro” zapytała Petera Boghossiana, czy ateizm nie czyni Zachodu bardziej podatnym na islam. Filozof nie odrzuca tej teorii, wskazując na to, że „gdy jedna wiara się cofa, druga zajmuje jej miejsce”. Słusznie uprzedza jednak przed konkurencją radykalizmów: „Nie sądzę, by odpowiedzią na radykalną nietolerancję było stworzenie symetrycznej nietolerancji. Niektórzy tak uważają. Wierzą, że w obliczu fanatyków powinniśmy wspierać kolejną grupę fanatyków – na przykład „groypersów” (skrajnie prawicowych antysemitów i mizoginów w Stanach Zjednoczonych) – wokół postaci takich jak Nick Fuentes czy Tucker Carlson. Demokracje muszą nauczyć się powstrzymywać zagrożenia, nie przekształcając się w inkubatory fanatyzmu”.

Czy Amerykanie są przygotowani lepiej od Europejczyków, aby stawić czoło upadkowi cywilizacji? „Powiedziałbym, że Ameryką kieruje optymizm kulturowy, indywidualizm, projekcja przyszłości, idea obietnicy”, twierdzi Peter Boghossian. „Bez tych aspiracji tworzymy pokolenia, które wycofują się w to, co znają – często w religię. Niektóre badania sugerują nawet, że drugie i trzecie pokolenie imigrantów może stać się bardziej religijne niż pierwsze. I myślę, że ci, którzy twierdzą, że nie ma problemu, powinni osobiście odwiedzić niektóre dzielnice”, dodaje.

Filozof dziwi się, że europejscy politycy i media koncentrują się aż tak bardzo na dyplomacji Donalda Trumpa, ignorując jednocześnie wewnętrzne problemy Europy: „Myślę, że Grenlandia to najmniejszy z waszych problemów. Nie powinna znajdować się na liście nawet 10 000 waszych największych zmartwień. Macie kolejnego obłąkanego przywódcę, który morduje setki tysięcy Ukraińców. Cierpicie na poważny brak konkurencyjności gospodarczej. Macie masową nielegalną imigrację. Sztuczna inteligencja jest w zasadzie chińska i amerykańska. Nie macie nawet własnych sieci społecznościowych”.

Co gorsza, młodzież pochodzenia imigranckiego coraz głośniej odrzuca cywilizację zachodnią. Nie czuje się przynależna do niej, nie odróżnia wpływów amerykańskich od wpływów rosyjskich czy chińskich: „Jedno z pytań, które zadaję ludziom na całym świecie, brzmi: pod jaką dominacją wolelibyście żyć: amerykańską czy chińską? Gdziekolwiek się udaję – a podróżowałem prawie wszędzie – większość odpowiada, że ​​pod dominacją amerykańską. Ale kiedy zadałem to pytanie młodym muzułmanom we Francji, nie mieli jasnej preferencji”, opisuje Peter Boghossian.

Jednym z objawów masowej imigracji i utraty zachodniego charakteru naszych społeczeństw jest zresztą ucieczka Żydów z coraz większej liczby miejsc we Francji: „To mówi coś o stanie społeczeństwa, jego napięciach, zaprzeczeniach. Dlaczego waszym zdaniem Żydzi uciekają? To całkowicie uzasadnione pytanie. A jeśli ktoś twierdzi, że czuje się tym pytaniem urażony, to jest częścią problemu. Bo wszyscy znają powód”, podkreśla amerykański filozof.

Nathaniel Garstecka

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się