Atak terrorystyczny w Pakistanie. Rozmowy pokojowe nie przyniosły skutków

Co najmniej 14 pakistańskich policjantów zginęło po nocnym ataku na posterunek bezpieczeństwa w Bannu przy granicy z Afganistanem. Nie był to zwykły zamach bombowy. Napastnicy najpierw uderzyli pojazdem wypełnionym materiałami wybuchowymi, a potem otworzyli ogień. W trakcie akcji zawaliła się część budynku, a ratownicy przez wiele godzin wydobywali ciała spod gruzów.

Pakistańskie władze podały, że trzech funkcjonariuszy zostało rannych. Według AP i Reuters część ofiar zginęła w bezpośredniej wymianie ognia, a inni dopiero po zawaleniu się posterunku. W regionie ogłoszono stan podwyższonej gotowości, a do szpitali skierowano dodatkowe służby ratunkowe.

Do ataku przyznała się grupa która przyjęła nazwę Ittehad-ul-Mujahideen Pakistan. Sama przedstawia się jako nowe ugrupowanie utworzone przez odłam pakistańskich talibów. Pakistańskie władze traktują ją jednak raczej jako fasadę dla Tehrik-e-Taliban Pakistan, czyli TTP. To istotne, bo TTP od lat pozostaje jednym z głównych źródeł przemocy w północno-zachodnim Pakistanie i utrzymuje bliskie związki z afgańskimi talibami.

To nie przypadek, że atak wywołał od razu polityczne reakcje w Islamabadzie. Prezydent Asif Ali Zardari potępił zamach i stwierdził, że terroryści działający z bezpiecznych schronień w Afganistanie, pod rządami talibów, atakują pakistańskich cywilów i funkcjonariuszy. Premier Shehbaz Sharif również potępił sprawców. Tego rodzaju oskarżenia pojawiają się regularnie: Pakistan twierdzi, że Kabul daje zaplecze TTP, a afgańscy talibowie konsekwentnie temu zaprzeczają.

Atak terrorystyczny miał miejsce po tygodniach napięć na granicy i zaledwie miesiąc po rozmowach pokojowych z udziałem Chin. Reuters potwierdza, że na początku kwietnia przedstawiciele Afganistanu i Pakistanu spotkali się w Chinach, by rozmawiać o zawieszeniu broni, otwarciu przejść granicznych i wyhamowaniu starć. Obie strony mówiły potem o „użytecznych postępach”, ale sporadyczne starcia nie ustały.

Ten zamach jest kolejnym dowodem na to, jak krucha jest obecna sytuacja bezpieczeństwa w Pakistanie. Islamabad próbuje rozmawiać z Kabulem i wygaszać konflikt przy pomocy Pekinu, ale równocześnie, na własnym terytorium wciąż mierzy się z grupami, które są w stanie przeprowadzać skoordynowane, bardzo brutalne uderzenia na służby państwowe.

Wojciech T. Madeja

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.07.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się