Awaria UNFI pokazuje kruchość amerykańskiego łańcucha dostaw
Awaria UNFI wpływa na całą Amerykę i daje impuls w kierunku ostrożności strefy bezpieczeństwa pod względem cyberbezpieczeństwa.
W świecie, w którym kliknięcie myszki może zatrzymać całe gospodarki, incydent z początku czerwca 2025 r. stanowi wyraźne ostrzeżenie. Cyberbezpieczeństwo infrastruktury żywnościowej to nie luksus, lecz kwestia przetrwania. Gdy największy amerykański hurtownik żywności, United Natural Foods Inc. (UNFI), padł ofiarą ataku hakerskiego, efekty były natychmiastowe i namacalne. Puste półki w supermarketach, niedziałające apteki, przerwane łańcuchy dostaw, a wszystko to przez luki w zabezpieczeniach systemów IT.
UNFI, z przychodami sięgającymi 31 miliardów dolarów rocznie, obsługuje 30 000 sklepów w USA. Jego znaczenie dla krajowego rynku żywnościowego jest porównywalne do roli Amazonu w e-commerce. Właśnie efekt skali ujawnia największą słabość. Zbyt duże uzależnienie od jednego podmiotu. Integracja starszych systemów z przejętej firmy SuperValu, której proces trwa od 2018 roku, tylko pogłębiła ryzyko. Jak zauważył były menedżer UNFI Gregory Esslinger, nawet tymczasowe zakłócenie może mieć „charakter narodowego zagrożenia”.
Eksperci z Arctic Wolf i National Cybersecurity Alliance przypuszczają, że był to atak typu ransomware. Hakerzy prawdopodobnie przejęli kontrolę nad kluczowymi systemami UNFI, żądając okupu za ich odblokowanie. Choć firma nie ujawnia szczegółów, skala zakłóceń i konieczność przejścia na papierowe zamówienia sugeruje poważny paraliż infrastruktury cyfrowej.
Tego typu ataki stają się coraz powszechniejsze w sektorach „must-pay” jak: ochrona zdrowia, transport, energetyka i właśnie logistyka żywnościowa. Gdy w 2021 r. doszło do cyberataku na Colonial Pipeline, ceny paliw gwałtownie wzrosły, a Amerykanie ustawiali się w kolejkach na stacjach benzynowych. Dziś analogiczny scenariusz dotyczy chleba, mleka i lekarstw.
Według analityków Guggenheim, UNFI może stracić aż 250 mln USD przychodów tylko w jednym kwartale. UBS przewiduje, że zakłócenia potrwają kilka kolejnych miesięcy. I nie chodzi tylko o bilans finansowy. „Jeśli to się powtórzy, zaufanie klientów się nie odrodzi,” mówi Esslinger.
To poważne ostrzeżenie dla całej branży spożywczej — i nie tylko. Eksperci zalecają, by każda firma w łańcuchu dostaw: od rolników po detalistów, zrewidowała swoje plany reagowania na incydenty. „W cyberbezpieczeństwie prewencja to za mało — kluczowe są szybka detekcja i gotowość operacyjna,” podkreśla Adam Marrè z Arctic Wolf.
Nie. W Europie alarm podniesiono już przy okazji ataku na niemiecki Tönnies Group (2023), jednego z największych przetwórców mięsa. W Polsce zagrożenie również rośnie: według raportu NASK z 2024 r., sektor rolno-spożywczy znajduje się w pierwszej piątce branż najczęściej atakowanych przez cyberprzestępców.
Ponadto, jak pokazuje analiza ENISA (European Union Agency for Cybersecurity), wiele firm wciąż nie wdrożyło podstawowych zasad zarządzania tożsamością i dostępem. W środowiskach zintegrowanych technologicznie, każda luka może zostać wykorzystana.
UNFI zapewnia, że wdraża nowe narzędzia i kontynuuje modernizację systemów. Ale eksperci są zgodni: to nie wystarczy. Konieczne są ogólnobranżowe standardy, testy odpornościowe i lepsza współpraca z agencjami rządowymi. Tym bardziej, że stawka jest wyższa niż tylko zyski. To bezpieczeństwo żywnościowe całych społeczeństw.
W świecie, gdzie cyfrowa rzeczywistość miesza się z fizycznym przetrwaniem, każdy atak to nie tylko zagrożenie dla firmy to potencjalny kryzys społeczny. Lekcja z UNFI powinna trafić nie tylko do zarządów, ale i do polityków oraz konsumentów. Bo ostatecznie, gdy hakerzy zamykają dostęp do żywności — wszyscy płacimy cenę.
Szymon Ślubowski
