Bruno Retailleau wybory 2027

Bruno Retailleau rzuca wyzwanie ekologii zakazów i stawia na atom

Wybory prezydenckie we Francji odbędą się wiosną 2027 roku. Stawka będzie wyjątkowo wysoka, ponieważ Emmanuel Macron nie może ponownie kandydować po dwóch kolejnych kadencjach. Francuzi wybiorą więc nie tylko głowę państwa, ale również polityka, który zamknie dziesięcioletnią epokę macronizmu. Wśród pretendentów znajduje się Bruno Retailleau, lider centroprawicowych Republikanów, senator z Wandei i były minister spraw wewnętrznych.

Bruno Retailleau ma 65 lat i reprezentuje partię, która jeszcze kilkanaście lat temu dominowała na francuskiej prawicy. To z tego politycznego środowiska wywodzili się prezydenci Jacques Chirac i Nicolas Sarkozy, lecz po 2017 roku Republikanie zostali osłabieni jednocześnie przez ruch Emmanuela Macrona oraz rosnące Zjednoczenie Narodowe. Dzisiaj ich przewodniczący próbuje udowodnić, że tradycyjna prawica może ponownie liczyć się w walce o Pałac Elizejski.

W kwietniu 2026 roku za wskazaniem Retailleau jako kandydata opowiedziało się 73,8 proc. uczestniczących w głosowaniu członków Republikanów. Poparcie partyjnych struktur nie oznacza jednak automatycznie poparcia milionów wyborców. Badanie Ipsos przeprowadzone pod koniec maja dawało mu od 7,5 do 10 proc. głosów, zależnie od zestawu nazwisk przedstawionego respondentom, a inne letnie sondaże najczęściej umieszczały go w okolicach 7–11 proc. Jest więc ważnym uczestnikiem kampanii, ale obecnie nie należy do kandydatów, którzy mogliby być pewni udziału w drugiej turze.

Retailleau musi przestać być politykiem jednego tematu

Największą rozpoznawalność zdobył w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, gdzie mówił przede wszystkim o przestępczości, nielegalnej migracji, narkotykach i potrzebie przywrócenia państwu autorytetu. Taki wizerunek pomaga mu wśród konserwatywnych wyborców, lecz zarazem zamyka go na niewielkiej części politycznego rynku. Jeżeli naprawdę chce walczyć o prezydenturę, musi przekonać Francuzów, że ma coś do powiedzenia również o ich wynagrodzeniach, szkołach, energii, ochronie zdrowia i zmianach klimatu.

Właśnie temu służy nasilona aktywność medialna kandydata. W połowie lipca przedstawił poglądy dotyczące armii, strategicznej niezależności i bezpieczeństwa Francji. Następnie w „Journal du Dimanche” pisał o pracy, świadczeniach społecznych oraz malejącej sile nabywczej klasy średniej, a na początku sierpnia w tym samym tygodniku rozwinął propozycje dotyczące granic, wiz i przebudowy strefy Schengen. Kolejny manifest, opublikowany 9 sierpnia przez „La Tribune Dimanche”, poświęcił już globalnemu ociepleniu.

Nie jest to seria przypadkowych komentarzy do bieżących wydarzeń. Retailleau stopniowo przedstawia się jako człowiek mający odpowiedź na pełny katalog francuskich problemów, a każdy tekst ma poszerzać jego polityczną ofertę o następny obszar. Bezpieczeństwo łączy z suwerennością, gospodarkę z pracą, migrację z granicami, natomiast klimat z produkcją energii i inwestycjami.

Fale upałów zmieniają francuską kampanię

Temat ekologii pojawił się w jego kampanii po kolejnych okresach ekstremalnie wysokich temperatur. W czasie upałów zamykano szkoły i żłobki, placówki medyczne zmagały się z brakiem odpowiedniego chłodzenia, a pracownicy domów opieki szukali doraźnych sposobów przynoszenia ulgi osobom starszym. Dla Retailleau jest to dowód, że państwo więcej mówiło o planowaniu klimatycznym, niż rzeczywiście zrobiło, aby przygotować instytucje publiczne na nową rzeczywistość.

Kandydat Republikanów nie zaprzecza, że klimat się ociepla. Jego spór dotyczy odpowiedzi na ten proces. Uważa, że Francuzom zbyt często proponowano ograniczanie podróży, produkcji, budownictwa, ogrzewania i chłodzenia mieszkań, zamiast nowych technologii oraz infrastruktury pozwalającej normalnie funkcjonować w trudniejszych warunkach.

Retailleau nazywa ten dotychczasowy kierunek ekologią karania i łączy go z postwzrostem, czyli koncepcją celowego ograniczania produkcji oraz konsumpcji. Według niego polityka środowiskowa nie powinna prowadzić do stopniowego obniżania poziomu życia, lecz lepiej wykorzystywać wiedzę, kapitał i potencjał przemysłu. Zamiast pytać obywateli, z czego jeszcze mogą zrezygnować, państwo powinno zastanowić się, co należy zbudować, aby chronić ludzi, gospodarkę i przyrodę.

Woda atom i chłodne budynki

Pierwsza część jego planu dotyczy gospodarki wodnej. Retailleau chce magazynować więcej wody zimą, gdy opadów jest zwykle więcej, a następnie wykorzystywać zgromadzone zasoby w czasie letnich susz. Zbiorniki retencyjne miałyby uzyskać status inwestycji o szczególnym znaczeniu publicznym, co ułatwiłoby ich budowę, natomiast oczyszczona woda powinna częściej wracać do obiegu zamiast trafiać do rzek i morza.

Zmiany objęłyby także rolnictwo. Francuscy gospodarze mieliby otrzymać łatwiejszy dostęp do odmian roślin lepiej znoszących suszę, a państwo powinno mocniej chronić krajową produkcję żywności. W ten sposób polityka klimatyczna zostałaby połączona z bezpieczeństwem żywnościowym oraz niezależnością od zagranicznych dostaw.

Najważniejszą rolę w jego projekcie odgrywa jednak energetyka jądrowa. Francja posiada jeden z największych parków atomowych na świecie, a Retailleau przekonuje, że kraj powinien wykorzystać tę przewagę zamiast przeznaczać kolejne miliardy na rozwój energetyki wiatrowej. Atom ma w jego koncepcji jednocześnie ograniczać emisje, zapewniać stabilne dostawy prądu i uniezależniać Francję od importowanych surowców.

Drugim źródłem energii, które wymienia, jest geotermia. W szerszym planie chodzi jednak o coś więcej niż wybór technologii wytwarzania prądu. Kandydat Republikanów chce przywrócić produkcję przemysłową na terytorium Francji, argumentując, że zamykanie europejskich fabryk nie likwiduje emisji, jeżeli te same towary są następnie sprowadzane statkami z innych części świata.

Osobny problem stanowi przygotowanie budynków na coraz gorętsze lata. Retailleau domaga się instalowania skutecznych urządzeń chłodzących w szkołach, żłobkach, szpitalach i domach seniora. Krytykuje również przepisy, które utrudniają wykorzystywanie funkcji chłodzenia w pompach ciepła montowanych w nowych domach, ponieważ jego zdaniem bezpieczeństwo ludzi podczas upałów powinno być ważniejsze od sztywnego trzymania się źle zaprojektowanych norm.

Kandydat chce zmienić konstytucyjną zasadę

Najbardziej kontrowersyjna propozycja nie dotyczy ani elektrowni, ani klimatyzatorów. Retailleau zapowiedział odejście od zasady ostrożności, którą oskarża o hamowanie inwestycji i innowacji. Jego zdaniem władza powinna przejść od unikania każdego możliwego ryzyka do podejmowania decyzji oraz ponoszenia odpowiedzialności za ich skutki.

Nie byłaby to niewielka korekta prawa. Zasada ostrożności znajduje się w art. 5 francuskiej Karty Środowiska i ma rangę konstytucyjną, dlatego jej usunięcie wymagałoby poważnej zmiany ustrojowej. Przeciwnicy Retailleau z pewnością odpowiedzą, że istnieje ona właśnie po to, aby w sytuacji niepełnej wiedzy chronić ludzi i środowisko przed szkodami, których nie można później naprawić.

Ten punkt programu dobrze pokazuje sposób myślenia kandydata. W jego opowieści Francja nie cierpi przede wszystkim z powodu braku środków, lecz dlatego, że państwo utraciło odwagę podejmowania decyzji. Administracja tworzy procedury, mnoży oceny ryzyka i przedłuża konsultacje, podczas gdy szkoły pozostają nieprzygotowane na upały, zbiorniki wodne nie powstają, a projekty przemysłowe latami czekają na pozwolenia.

Czy klimat może zwiększyć jego szanse

Wejście na teren ekologii jest dla Retailleau polityczną koniecznością. Zmiana klimatu należy do najważniejszych obaw Francuzów, dlatego kandydat aspirujący do prezydentury nie może ograniczać się do spraw policji oraz granic. Jednocześnie lider Republikanów próbuje mówić o środowisku w sposób zrozumiały dla wyborców, którzy obawiają się zarówno skutków ocieplenia, jak i rosnących rachunków, nowych podatków czy ograniczeń nakładanych na samochody i domy.

Ta strategia może mu pomóc, ponieważ odróżnia go od polityków kwestionujących wagę problemu, a zarazem od lewicy i Zielonych, z którymi kojarzona jest znaczna część francuskiej polityki klimatycznej. Może jednak również zaszkodzić, gdyż ostre sformułowania przeciwko środowiskom ekologicznym oraz zamiar naruszenia zasady ostrożności mogą odstraszyć umiarkowanych wyborców. Retailleau potrzebuje ich, jeśli chce kiedykolwiek wyjść poza kilkunastoprocentowy pułap tradycyjnej prawicy.

Na razie jego aktywność publicystyczna wyprzedza wzrost sondażowy. Kandydat konsekwentnie poszerza program, ale wciąż pozostaje daleko za liderami pierwszej tury i musi konkurować zarówno ze Zjednoczeniem Narodowym, jak i z politykami wywodzącymi się z obozu Emmanuela Macrona. Jego problem nie polega już jednak na braku tematów, lecz na tym, czy wyborcy uwierzą, że szczegółowe manifesty mogą zostać zamienione w realny projekt rządzenia.

Walka o klimat jest więc czymś więcej niż pojedynczym rozdziałem programu. Ma pokazać, że Bruno Retailleau nie chce być jedynie byłym ministrem od bezpieczeństwa, lecz kandydatem przygotowanym do kierowania całym państwem. Dopiero kolejne miesiące pokażą, czy atom, retencja wody i sprzeciw wobec ekologii zakazów dadzą mu miejsce w najważniejszej części francuskiej kampanii prezydenckiej.

Arkadiusz Jordan

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się