Chaos na Madagaskarze. Wojsko dołączyło do protestujących
Wyspiarski kraj jest w chaosie po tym, jak trwające od 25 września protesty stały się coraz bardziej krwawe. Rządząca na wyspie junta jest pod coraz większą presją po tym, jak wojsko dołączyło do protestujących.
Fala protestów, kierowanych głównie przez zdecentralizowane grupy młodzieży, są prawdopodobnie inspirowane “rewolucjami generacji Z” w Nepalu i Indochinach, gdzie młodzi obywatele ścierali się z siłami porządkowymi, i jak w przypadku Nepalu, byli w stanie obalać całe rządy.
Niestety, według danych ONZ od września w wyniku zamieszek zginęły co najmniej 22 osoby, a około 100 zostało rannych. Wojskowe władze Madagaskaru kwestionują jednak dane, uznając je za antyrządową prowokacje.
Zamieszki rozpoczęły się na dobre 25 września w stolicy w reakcji na braki wody i przerwy w dostawach prądu. Z czasem rozprzestrzeniły się na inne miasta, a demonstranci zaczęli domagać się dymisji prezydenta oraz rozwiązania Senatu, Sądu Najwyższego i komisji wyborczej. Mimo że prezydent rozwiązał rząd, nie doprowadziło to do uspokojenia nastrojów społecznych.
12 października część żołnierzy z elitarnej jednostki CAPSAT – tej samej, która w 2009 roku pomogła Andriemu Rajoelinie dojść do władzy po zamachu stanu – wezwała armię do nieposłuszeństwa i przyłączenia się do antyrządowych protestów. W lokalnych mediach pojawiły się nagrania pokazujące dziesiątki wojskowych opuszczających koszary i dołączających do demonstrantów.
„Zabrania się wszelkiego użycia siły i niewłaściwego zachowania wobec naszych współobywateli, ponieważ żandarmeria jest siłą, której zadaniem jest ochrona ludzi, a nie obrona interesów kilku osób” – ogłaszali żołnierze w specjalnym komunikacie.
Po tym jak wojsko dołączyło do protestujących, Biuro prezydenta ogłosiło, że w kraju dochodzi do „próby nielegalnego i siłowego przejęcia władzy”, apelując jednocześnie o „wspólną obronę konstytucyjnego porządku i suwerenności narodowej”.
Andry Rajoelina, który po raz pierwszy objął władzę w wyniku przewrotu w 2009 roku, a następnie wygrał wybory w 2018 i w kontrowersyjnych okolicznościach w 2023 roku, zapowiedział, że pod żadnym pozorem nie zamierza ustąpić ze swojego stanowiska.
Maciej Bzura
