Pekin podtrzymuje wojnę Rosji i wystawia rachunek
Rosyjski przemysł zbrojeniowy korzysta z chińskiej elektroniki, a budżet Kremla z setek miliardów dolarów uzyskanych dzięki sprzedaży surowców do Państwa Środka. Pekin jednocześnie wciąga Moskwę do własnego systemu finansowego i zdobywa doświadczenia wojenne, które mogą mieć znaczenie w przyszłym konflikcie o Tajwan. Dane USCC pokazują, że Chiny nie są neutralnym obserwatorem wojny, lecz najważniejszym zewnętrznym źródłem rosyjskiej odporności.
Rosja może funkcjonować bez dostępu do europejskich rynków, ale coraz trudniej byłoby jej przetrwać bez Chin. Pekin kupuje rosyjską ropę i gaz, zaopatruje przemysł w komponenty, udostępnia alternatywne kanały płatnicze oraz pomaga zmniejszać skuteczność zachodnich restrykcji. W zamian otrzymuje surowce na korzystnych warunkach, dostęp do rosyjskiej myśli technicznej i bezcenną wiedzę o współczesnej wojnie.
Skalę tej zależności przedstawiła U.S.-China Economic and Security Review Commission, komisja powołana przez Kongres Stanów Zjednoczonych do badania konsekwencji stosunków gospodarczych z Chińską Republiką Ludową dla amerykańskiego bezpieczeństwa. W opublikowanym 20 sierpnia 2026 roku zestawieniu zebrano dane dotyczące handlu, uzbrojenia, przepływów finansowych, energetyki oraz współpracy wojskowej. Z dokumentu wyłania się obraz relacji, w której Rosja prowadzi wojnę, natomiast Chiny zapewniają znaczną część potrzebnego jej zaplecza.
Na zestawienie USCC zwróciła uwagę Hanna Shen na platformie X. Polska dziennikarka mieszkająca na Tajwanie podkreśliła, że zgromadzone liczby nie pozwalają już opisywać Pekinu jako biernego obserwatora konfliktu. Chińska pomoc nie ma postaci jednego spektakularnego transferu, lecz rozproszonego systemu dostaw, zakupów i rozliczeń umożliwiających Rosji dalsze prowadzenie działań zbrojnych.
Jak głęboko Moskwa weszła w chiński system?
Najbardziej trwała zmiana mogła dokonać się nie na froncie, lecz na moskiewskim rynku walutowym. W 2022 roku juan odpowiadał za zaledwie 3 proc. obrotu walutami na moskiewskiej giełdzie, natomiast w maju 2024 roku jego udział wynosił już 54 proc. Po amerykańskich sankcjach nałożonych na giełdę w czerwcu 2024 roku oraz zatrzymaniu handlu dolarami i euro chińska waluta przejęła 99,8 proc. obrotu.
Moskwa przestawiła także rozliczenia handlowe z Pekinem. Już w 2024 roku ponad dziewięć na dziesięć transakcji między oboma państwami opłacano w rublach lub juanach. Zmniejszyło to ekspozycję Rosji na mechanizmy kontrolowane przez państwa zachodnie, lecz równocześnie przekazało Pekinowi znacznie większy wpływ na rosyjską płynność finansową.
Istotną rolę odgrywa Cross-Border Interbank Payment System, czyli chińska infrastruktura służąca do rozliczania płatności transgranicznych w juanie. Liczba bezpośrednio uczestniczących w nim instytucji finansowych zwiększyła się z 76 przed rosyjskim atakiem do 210 w czerwcu 2026 roku. W systemie znajdują się rosyjskie banki, chociaż chińskie władze nie ujawniają pełnego wykazu jego użytkowników.
CIPS może współpracować ze SWIFT i nie stanowi jego całkowicie niezależnego zamiennika. Pozwala jednak przeprowadzać operacje poza dolarowym centrum światowego systemu finansowego oraz utrudnia identyfikowanie podmiotów uczestniczących w objętym restrykcjami handlu. Dodatkową osłonę zapewniają niewielkie chińskie banki regionalne, firmy pośredniczące oraz wielowarstwowe łańcuchy płatności.
Rosja uzyskała w ten sposób narzędzia łagodzące jej odcięcie od Zachodu, ale nie odzyskała dawnej samodzielności. Zależność od dolara i euro została częściowo zastąpiona zależnością od waluty oraz infrastruktury kontrolowanej przez inne mocarstwo. Dla Moskwy wyjście z chińskiego systemu oznaczałoby dziś ryzyko utraty dostępu do kanałów niezbędnych dla zagranicznego handlu.
Czym Rosja płaci za finansową ochronę?
Podstawowym towarem wymienianym na chińskie wsparcie są rosyjskie surowce. Od początku pełnoskalowej inwazji Pekin zakupił rosyjskie paliwa kopalne za 372 miliardy dolarów. Dochody z tej sprzedaży pomogły Kremlowi finansować państwo w czasie, gdy sankcje ograniczyły dostęp do części zachodnich klientów oraz kapitału.
Do Chin płynie niemal połowa rosyjskiego eksportu ropy naftowej. Jednocześnie surowiec z Rosji zapewnia jedynie około 20 proc. importu ropy do Państwa Środka, które może korzystać także z dostaw z Iranu, Arabii Saudyjskiej, Wenezueli, Brazylii i innych państw. Moskwa ma zatem znacznie mniej możliwości wyboru niż Pekin.
Chińskie przedsiębiorstwa kupują rosyjską ropę z upustem, a tamtejsze władze nie spieszą się z akceptowaniem projektów korzystnych przede wszystkim dla Kremla. Rosja od dawna zabiega o budowę drugiego gazociągu Siła Syberii, który mógłby przesyłać rocznie dodatkowe 50 miliardów metrów sześciennych gazu. Xi Jinping nie przyjął oczekiwanych przez Władimira Putina zobowiązań podczas rozmów prowadzonych w maju 2026 roku, pozostawiając sobie możliwość negocjowania lepszych warunków.
Współpraca energetyczna nie tworzy więc partnerstwa równych stron. Chiny dają Moskwie rynek zbytu, ale wykorzystują brak alternatywnych odbiorców do narzucania cen i warunków. Rosja sprzedaje surowce potrzebne do finansowania wojny, natomiast Pekin wzmacnia własne bezpieczeństwo energetyczne bez przyjmowania formalnej odpowiedzialności za decyzje Kremla.
Co w rosyjskiej broni pochodzi z Chin?
Finansowanie państwa byłoby niewystarczające, gdyby rosyjskie fabryki nie otrzymywały podzespołów niezbędnych do budowy nowoczesnego uzbrojenia. Według danych przytoczonych przez USCC w 2026 roku z Chin pochodziło 90 proc. objętej ograniczeniami technologii sprowadzanej do Rosji. Amerykańska komisja formułuje na tej podstawie wyjątkowo mocny wniosek, że bez chińskiego wsparcia rosyjska produkcja zbrojeniowa nie mogłaby działać w obecnej formie.
Od 2022 roku chińskie firmy wysłały do Rosji towary z listy Common High Priority List o wartości 10,3 miliarda dolarów. Rejestr utworzony przez Stany Zjednoczone, Unię Europejską, Japonię i Wielką Brytanię obejmuje półprzewodniki, układy scalone, urządzenia elektroniczne, obrabiarki oraz części do bezzałogowców. Są to produkty zdolne służyć gospodarce cywilnej, lecz zarazem mające podstawowe znaczenie dla wytwarzania rosyjskich rakiet, dronów i systemów naprowadzania.
Ukraińscy specjaliści znaleźli w rosyjskim dronie V2U podzespoły pochodzące z chińskiego przemysłu. Wśród zidentyfikowanych elementów były minikomputery, moduły nawigacji satelitarnej, silniki, baterie i nośniki SSD. Przypadek ten pokazuje, że pod pojęciem pomocy technologicznej kryją się konkretne urządzenia pracujące wewnątrz broni używanej na ukraińskim froncie.
Mechanizm eksportu został zaprojektowany tak, aby ograniczać ryzyko dla dostawców. Towary trafiają do odbiorców przez podstawione przedsiębiorstwa, pośredników i terytoria państw trzecich, a opisy w dokumentach handlowych nie zawsze odpowiadają ich rzeczywistemu przeznaczeniu. Silniki przekazywane rosyjskiemu producentowi dronów Garpiya-A1 deklarowano przykładowo jako urządzenia chłodnicze dla przemysłu.
Rosyjska produkcja amunicji korzysta także z nitrocelulozy, której chińskie dostawy wskazuje amerykański dokument. Substancja ta znajduje zastosowanie przy wytwarzaniu prochu oraz paliw rakietowych. Jej cywilne użycie daje eksporterom możliwość przedstawiania transakcji jako niezwiązanych bezpośrednio z przemysłem obronnym.
Komisja przywołuje ponadto doniesienia o przekazaniu Rosji chińskiego lasera Silent Hunter, przeznaczonego do zwalczania bezzałogowców. Opisuje również szkolenie rosyjskich operatorów dronów oraz informacje o wykorzystywaniu chińskich zdjęć satelitarnych podczas przygotowywania uderzeń. Część tych ustaleń pochodzi ze źródeł wywiadowczych i doniesień prasowych, dlatego trzeba odróżniać je od danych celnych oraz oficjalnych statystyk handlowych.
Czego Chiny uczą się na Ukrainie?
Pomoc udzielana Rosji nie jest dla Pekinu działalnością bezinteresowną. Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza rozbudowała arsenał, flotę i siły rakietowe, lecz od ponad 40 lat nie sprawdzała ich w rzeczywistym konflikcie. Wojna na Ukrainie dostarcza jej wiedzy, której nie można uzyskać wyłącznie podczas ćwiczeń i symulacji.
Rosjanie mają szkolić chińskich żołnierzy w wykorzystaniu bezzałogowców oraz prowadzeniu walk w miastach. Chińscy badacze wojskowości interesują się skutecznością amerykańskiego uzbrojenia używanego przez Ukrainę, szczególnie systemów obecnych również w tajwańskich siłach zbrojnych. Jednym z takich systemów są wyrzutnie rakietowe HIMARS.
Z materiałów uzyskanych przez grupę Black Moon wynika, że Moskwa miała wyrazić zgodę na szkolenie chińskiego batalionu spadochronowego w prowadzeniu desantu z wykorzystaniem pojazdów opancerzonych. Taki rodzaj operacji miałby oczywiste znaczenie dla planowania ewentualnego ataku na Tajwan. Doniesienie opiera się na ujawnionych dokumentach, nie zaś na oficjalnym komunikacie władz chińskich lub rosyjskich, co powinno zostać zaznaczone przy jego przywoływaniu.
Pekin może studiować na Ukrainie skuteczność zachodniej artylerii, rozpoznania satelitarnego, obrony przeciwlotniczej i łączności. Poznaje również sposoby zakłócania systemów bezzałogowych, znaczenie masowej produkcji tanich dronów oraz problemy występujące w czasie mobilizacji i długotrwałej wojny. Każdy miesiąc konfliktu jest kolejnym źródłem danych dla państwa przygotowującego siły zbrojne do możliwej konfrontacji w Azji.
Wymiana między Pekinem a Moskwą ma zatem charakter dwustronny, chociaż jej strony wnoszą odmienne zasoby. Chiny dostarczają skalę przemysłową, elektronikę, pieniądze i rynek dla surowców, natomiast Rosja udostępnia technologie oraz lekcje płynące z bezpośredniej walki. Tajwan staje się pośrednim uczestnikiem tego procesu, ponieważ część zdobywanej wiedzy może zostać wykorzystana właśnie przeciwko niemu.
Dlaczego spory nie rozbijają osi Pekin Moskwa?
Stosunki między oboma mocarstwami nie opierają się na pełnym zaufaniu. Rosyjskie środowiska państwowe i wojskowe dostrzegają, że ich kraj został zepchnięty do pozycji słabszego uczestnika układu. Pekin z kolei unika zobowiązań mogących zmusić go do automatycznego poparcia każdej decyzji Kremla.
Rosyjski koncern Rostec oskarżał chińskie firmy o kopiowanie konstrukcji silników lotniczych, samolotów, systemów przeciwlotniczych oraz innych rodzajów uzbrojenia. Służby obu państw prowadzą działalność wywiadowczą przeciwko sobie, a w Moskwie nie brakuje niepokoju związanego z rosnącymi wpływami Chin w Azji Centralnej i Arktyce. Pekin z rezerwą obserwuje natomiast zbliżenie Rosji z Koreą Północną, naruszające dotychczasową równowagę w regionie.
Rozbieżności dotyczą również broni jądrowej. Chińska Republika Ludowa deklaruje doktrynę nieużywania jej jako pierwsza, podczas gdy Kreml regularnie wykorzystuje groźby nuklearne jako instrument nacisku politycznego. Xi Jinping miał ostrzegać Władimira Putina przed eskalacją atomową w Ukrainie.
Żadne z tych napięć nie zmienia jednak podstawowego rachunku strategicznego. Przywódcy obu państw postrzegają Stany Zjednoczone jako główną przeszkodę w realizacji swoich ambicji, koordynują działania dyplomatyczne i rozwijają współpracę wojskową. Od 2003 roku armie Rosji i Chin uczestniczyły w co najmniej 119 wspólnych ćwiczeniach, a Xi Jinping i Władimir Putin spotkali się ponad 40 razy od objęcia przez Xi przywództwa w 2013 roku.
Oś może pozostawać asymetryczna, transakcyjna i pełna wzajemnych podejrzeń, a mimo to nadal skutecznie działać. Do jej utrzymania nie jest potrzebna przyjaźń społeczeństw ani formalny traktat obronny. Wystarcza wspólny przeciwnik oraz przekonanie, że współpraca przynosi obu rządom więcej korzyści niż otwarty konflikt interesów.
Dlaczego te dane powinny interesować Polskę?
Polska debata o Chinach nadal bywa prowadzona tak, jakby handel, technologia i obronność należały do niezależnych porządków. Zestawienie USCC pokazuje, że Pekin traktuje je jako elementy jednego systemu oddziaływania. Te same łańcuchy dostaw mogą obsługiwać rynek cywilny, tworzyć zależność gospodarczą oraz podtrzymywać przemysł wojenny państwa atakującego Ukrainę.
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera obecność chińskiego robota Unitree G1 w polskim Sejmie, a następnie na terenie Portu Wojennego w Świnoujściu. Urządzenie wyposażone jest w kamery, czujniki i systemy komunikacyjne, choć wykorzystywane w nim oprogramowanie przedstawiano jako polskie. Przedstawiciele wojska zapewniali, że robot przebywał wyłącznie w ustalonej strefie i nie miał dostępu do obszarów zastrzeżonych.
Sprawa nie dowodzi, że doszło do wycieku danych lub operacji wywiadowczej. Ujawnia jednak brak dostatecznie czytelnej granicy między atrakcyjnym gadżetem technologicznym a urządzeniem wymagającym oceny kontrwywiadowczej. Instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo powinny wiedzieć, jakie dane może gromadzić sprzęt, gdzie są one przechowywane, kto ma dostęp do aktualizacji oraz które jego elementy komunikują się z zewnętrznymi serwerami.
Nie chodzi o wyeliminowanie z polskiej gospodarki każdego produktu powstałego w Chinach. Niezbędne jest natomiast zróżnicowanie wymagań zależnie od tego, czy urządzenie pracuje w prywatnym domu, zakładzie przemysłowym, parlamencie, sieci telekomunikacyjnej czy obiekcie wojskowym. Otwartość handlowa nie zwalnia państwa z obowiązku kontrolowania technologii używanej w miejscach o strategicznym znaczeniu.
Współpraca gospodarcza z Pekinem nie odbywa się w politycznej próżni. Chiny są najważniejszym zewnętrznym zapleczem dla rosyjskiej gospodarki wojennej, a równocześnie przygotowują własne wojsko, wykorzystując doświadczenia zdobyte w Ukrainie. Dla kraju położonego w bezpośrednim sąsiedztwie Rosji oba fakty powinny stanowić część jednej oceny bezpieczeństwa.
Nadzieja, że Chiny i Rosja pokłócą się wystarczająco mocno, aby zerwać współpracę, może okazać się kosztownym złudzeniem. Ich partnerstwo nie potrzebuje wzajemnej sympatii, ponieważ utrzymują je zależności gospodarcze i wspólne cele polityczne. Rozsądna strategia powinna być budowana na podstawie widocznego kierunku tej relacji, a nie na oczekiwaniu, że istniejące w niej tarcia pewnego dnia wykonają pracę za państwa Zachodu.
Sebastian Nizio
