Czy Szkocja i Walia zorganizują referendum niepodległościowe?
Zwycięstwo nacjonalistów z Narodowej Partii Szkocji i walijskiego Plaid Cymru może oznaczać rozpisanie nowego referendum w sprawie niepodległości tych krajów.
Zwycięca wyborów w Szkocji, przyszły premier John Swinney, nowy, przekonywał po ogłoszeniu wyników, że “sprawa niepodległości znów staje się pilna”. Jego ugrupowanie przekonuje, że jeżeli prawicowy przywódca Nigel Farage i jego partia, Reform UK dalej będą rosnąć w siłę, tradycyjnie pro-unijna i liberalna Szkocja powinna wcześniej zabezpieczyć sobie prawo do decydowania o własnej przyszłości.
Sam wynik wyborów daje mu do ręki i atut, i problem zarazem. SNP znów okazała się najsilniejszą partią i zdobyła 58 miejsc w Holyrood. To wyraźne zwycięstwo, ale wciąż za mało, by rządzić samodzielnie i bez dyskusji ogłosić polityczny mandat do nowego referendum. Do większości potrzeba 65 mandatów. Na drugim miejscu znalazły się wspólnie szkocka Partia Pracy i Reform UK – po 17 miejsc każda. Zieloni zdobyli rekordowe 15 mandatów. W praktyce oznacza to, że samodzielnej większości dla SNP nie ma, ale obóz niepodległościowy nadal kontroluje parlamentarną większość.
Nacjonaliści zwyciężyli także w walijskich wyborach. Lider walijskich nacjonalistów ogłosił, że jest gotów stanąć na czele rządu i spróbować rządzić bez koalicji. To byłby rząd mniejszościowy, oparty na własnym zapleczu parlamentarnym i doraźnych porozumieniach.
Zwycięska partia, Plaid Cymru ma w Senedd 43 mandaty i po raz pierwszy jest największą partią w walijskim parlamencie. Drugie miejsce zajęło Reform UK z 34 miejscami, a Partia Pracy spadła dopiero na trzecią pozycję z zaledwie dziewięcioma mandatami. To koniec politycznej epoki: Labour przez całe stulecie potrafiła w Walii wygrywać wybory, a teraz została zepchnięta na margines.
Ap Iorwerth, przemawiając do zwolenników w Cardiff Bay, mówił o „ogromnym zaszczycie” reprezentowania całej Walii. Podkreślał, że wyborcy zaufali Plaid Cymru jak nigdy wcześniej i że partia chce to zaufanie wykorzystać do realnych zmian w sprawach, które dotyczą codziennego życia mieszkańców. Zapowiedział też, że zaprasza innych do współpracy przy realizacji tego celu, choć nie ujawnił, z kim dokładnie już rozmawiał.
Najważniejsze jest jednak to, że Plaid nie chce na razie wiązać się formalną koalicją. Partia wyraźnie liczy na to, że jako największe ugrupowanie będzie mogła narzucać polityczny rytm i szukać poparcia do konkretnych ustaw już z pozycji lidera, a nie młodszego partnera.
Nowy układ sił w Walii i Szkocji pokazuje szerszy problem brytyjskiej polityki. Po obu stronach rosną dziś partie, które chcą rozmontować dawny porządek, choć każda robi to na swój sposób.
Wojciech T. Madeja
