poziom czytelnictwa

Czy tracimy zdolność czytania?

Jeszcze nigdy przeciętny człowiek nie miał dostępu do takiej ilości tekstu. Telefon dostarcza go od momentu przebudzenia do chwili, gdy odkładamy go przed snem. Czytamy wiadomości, artykuły, podpisy pod filmami, wpisy znajomych, instrukcje, dyskusje i korespondencję służbową. Problem współczesnego czytania może więc nie polegać na tym, że przestaliśmy czytać, lecz na tym, że coraz rzadziej robimy to długo i w skupieniu.

Książka wcale nie zniknęła

W Polsce nie nastąpiło załamanie czytelnictwa, którego można byłoby spodziewać się po alarmistycznych nagłówkach. Według najnowszego badania Biblioteki Narodowej w 2025 roku przeczytanie co najmniej jednej książki zadeklarowało 41 proc. osób powyżej 15. roku życia. Wynik był taki sam jak rok wcześniej. Siedem lub więcej książek przeczytało 7 proc. badanych.

Co ciekawe, najwięcej czytają młodzi. W grupie osób w wieku od 15 do 18 lat po przynajmniej jedną książkę sięgnęło 56 proc. ankietowanych. Papier także nie został wyparty przez ebooki. Biblioteka Narodowa wskazuje, że druk pozostaje najczęściej wybieraną formą książki.

Jednocześnie już wcześniejsze badania Biblioteki Narodowej pokazywały inną ważną zmianę. Dwie trzecie respondentów deklarowało czytanie bardziej złożonych tekstów na ekranach komputerów, tabletów i telefonów. Dłuższe artykuły czy hasła encyklopedyczne były na ekranach czytane częściej niż książki w każdej grupie wieku.

Papier i ekran

Od lat badacze próbują odpowiedzieć na pytanie, czy forma tekstu wpływa na jego rozumienie. Część badań wskazuje na niewielką przewagę papieru, szczególnie podczas pracy z tekstem informacyjnym i pod presją czasu, chociaż najnowsze wyniki badań, nie wykazują stotnej różnicy między rozumieniem tekstu na papierze i w formie cyfrowej. Znaczenie miały między innymi rodzaj tekstu i warunki czytania.

W niewielkim norweskim badaniu z 2024 roku, przeprowadzonym z udziałem dziesięciu ósmoklasistów, analiza ruchu oczu wskazywała na płytsze przetwarzanie tekstu podczas czytania z ekranu. Sama obecność ekranu nie przesądza więc o jakości lektury. Ogromne znaczenie mają warunki, w których czytamy. Spokojna lektura na czytniku elektronicznym wygląda inaczej niż próba skupienia się na eseju na telefonie, na którym co kilka minut pojawia się powiadomienie. 

Od Homera do piętnastosekundowego filmu

Zmiana sposobu czytania jest częścią większej zmiany kultury. Przez większość XX wieku książka konkurowała z kinem, radiem i telewizją. Dziś wszystkie te formy spotykają się na jednym urządzeniu, które stale podsuwa kolejną treść. Mechanizm ten działa również poza mediami społecznościowymi. Portale informacyjne, serwisy filmowe i aplikacje są projektowane tak, aby użytkownik bez przerwy przechodził dalej. Kolejna wiadomość, nagranie albo komentarz czeka tuż pod palcem.

Książka wymaga innego rodzaju cierpliwości. Przez pierwsze dwadzieścia stron może wydarzyć się niewiele. Autor może przez długi czas budować postać, przygotowywać konflikt albo prowadzić argument, którego sens stanie się jasny dopiero później. Właśnie w tym miejscu powstaje problem w odbiorze treści.. Jeden zachęca do ciągłej zmiany. Drugi wymaga pozostania przy jednej rzeczy przez dłuższy czas.

Dane nie wskazują na zanik książki ani na utratę samej umiejętności czytania. W Polsce czytelnictwo pozostaje stabilne, a młodzi sięgają po książki częściej niż wiele starszych grup. Znacznie wyraźniej widać zmianę w sposobie gospodarowania uwagą. Czytamy ogromne ilości tekstu, ale coraz częściej jest on podzielony na krótkie fragmenty. Przechodzimy między nimi szybko i niemal bez przerwy. Umiejętność przeczytania zdania pozostaje z nami. Coraz cenniejsza staje się za to zdolność pozostania przy jednym tekście wystarczająco długo, by pozwolić mu rozwinąć myśl.

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się