debata prezydencka Francja 2027

Francja 2027. Pierwszy gospodarczy test kandydatów

Pierwsza debata głównych kandydatów na prezydenta Francji przyniosła ostry spór o dług, emerytury i podatki. Marine Le Pen zapowiedziała 125 mld euro oszczędności, Jean-Luc Mélenchon bronił pomysłu anulowania części zadłużenia, a kandydaci centrum i prawicy wzywali do dłuższej pracy oraz zmniejszenia kosztów przedsiębiorstw. Francuscy przedsiębiorcy usłyszeli wiele obietnic, ale nadal czekają na ich dokładne wyliczenie.

Kampania prezydencka we Francji weszła w nową fazę. Po raz pierwszy siedmioro najważniejszych pretendentów spotkało się w jednym miejscu, aby rozmawiać głównie o gospodarce. Na korcie centralnym Rolanda Garrosa, podczas spotkania przedsiębiorców REF 2026, wystąpili Marine Le Pen, Jean-Luc Mélenchon, Édouard Philippe, Gabriel Attal, Bruno Retailleau, Raphaël Glucksmann i Marine Tondelier.

Pytania dotyczyły długu, podatków, emerytur, przemysłu, kosztów pracy i energii. Różnice były duże, ale wspólny problem pozostawał ten sam. Francja wydaje znacznie więcej, niż zbiera, a kolejne rządy nie potrafią trwale zmniejszyć deficytu.

Według INSEE dług publiczny na koniec pierwszego kwartału 2026 r. sięgnął 3,536 bln euro, czyli 117,5 proc. PKB. W samym kwartale wzrósł o ponad 75 mld euro. W tej sytuacji każda nowa obietnica wymaga odpowiedzi na proste pytanie: skąd wziąć pieniądze?

Dług podzielił kandydatów najmocniej

Największy spór wywołał Jean-Luc Mélenchon. Lider Francji Nieujarzmionej chce, aby część francuskiego zadłużenia znajdującego się w bilansie banku centralnego została anulowana. Jego zdaniem pozwoliłoby to zmniejszyć ciężar długu i odzyskać środki na politykę społeczną oraz inwestycje.

Édouard Philippe uznał taką koncepcję za bardzo ryzykowną. Ostrzegł, że wierzyciele mogliby stracić zaufanie do Francji i zażądać wyższego oprocentowania. Podobne zastrzeżenia zgłosił Gabriel Attal, a propozycję Mélenchona krytykowali także ekonomiści i przedstawiciele obecnego rządu.

Marine Le Pen przedstawiła odwrotny kierunek. Nie chce umarzać zobowiązań, lecz zapowiada plan oszczędności o wartości 125 mld euro. Pieniądze miałyby pochodzić z ograniczenia kosztów działania państwa, wydatków związanych z imigracją oraz francuskiej składki do budżetu Unii Europejskiej. Szczegóły planu mają zostać pokazane przed debatą budżetową w parlamencie.

Gabriel Attal wyznaczył bardziej odległe terminy. Deficyt miałby spaść poniżej 3 proc. PKB w 2032 r., a równowaga budżetowa zostałaby osiągnięta pięć lat później. Raphaël Glucksmann również mówił o oszczędnościach, lecz większą część dochodów chce uzyskać z opodatkowania najwyższych majątków i ograniczenia optymalizacji podatkowej.

Czy Francuzi będą musieli pracować dłużej

Spór o emerytury pokazał bardzo wyraźny podział między prawicą, centrum i lewicą. Édouard Philippe oraz Gabriel Attal uważają, że okres aktywności zawodowej powinien się wydłużać. Attal chce też zbudować kapitałową część systemu emerytalnego, aby przyszłe świadczenia nie zależały wyłącznie od bieżących składek pracowników.

Bruno Retailleau proponuje powiązanie wieku emerytalnego ze średnią długością życia. Oznaczałoby to automatyczne przesuwanie granicy wraz ze zmianami demograficznymi. Kandydat Republikanów zapowiedział przedstawienie dokładnego projektu reformy.

Marine Le Pen utrzymała bardziej socjalne stanowisko. Osoby, które zaczęły pracować przed ukończeniem 20 lat, mogłyby kończyć aktywność zawodową w wieku 60 lat. Dla większości pozostałych pracowników granica wynosiłaby 62 lata, pod warunkiem zebrania 42 lat składkowych.

Jean-Luc Mélenchon, Raphaël Glucksmann i Marine Tondelier sprzeciwiają się reformom przeprowadzonym w okresie prezydentury Emmanuela Macrona. Lewicowi kandydaci twierdzą, że koszt zmian został przerzucony przede wszystkim na pracowników. Problem polega na tym, że według prognoz Conseil d’orientation des retraites francuski system emerytalny pozostanie deficytowy przez wiele następnych dekad.

Wszyscy chcą fabryk ale proponują inne metody

Reindustrializacja była jednym z nielicznych celów akceptowanych przez całą siódemkę. Z konsultacji przeprowadzonej przez MEDEF i OpinionWay wśród 65 872 przedsiębiorców wynika, że 81 proc. badanych uważa odbudowę przemysłu za jeden z głównych priorytetów następnej kadencji.

Prawica oraz centrum chcą przede wszystkim zmniejszać koszty działalności. Marine Le Pen, Bruno Retailleau i Gabriel Attal mówili o redukcji regulacji, podatków produkcyjnych i obciążeń pracy. Édouard Philippe podkreślał potrzebę stabilnych zasad, ponieważ firmy nie podejmują wieloletnich inwestycji, gdy prawo ciągle się zmienia.

Mélenchon proponuje aktywną rolę państwa. Wymieniał przemysł tekstylny, sektor drzewny oraz technologie kosmiczne jako dziedziny, które powinny być rozwijane przy pomocy publicznego planowania. Marine Tondelier chce natomiast wspierać zakłady przechodzące na czystsze technologie.

Raphaël Glucksmann patrzy na przemysł głównie z perspektywy europejskiej. Ostrzega przed subsydiowaną konkurencją z Chin i dominacją amerykańskich firm technologicznych. Zaproponował też wielki wspólny program rozwoju sztucznej inteligencji w Unii Europejskiej.

Podatki i koszty pracy wyznaczyły granicę między prawicą a lewicą

Édouard Philippe chce zmniejszyć podatki produkcyjne o 50 mld euro. Ubytek dochodów miałby zostać pokryty likwidacją pomocy dla firm o takiej samej wartości. Byłby to więc nie tylko ruch podatkowy, lecz także zmiana sposobu wspierania przedsiębiorstw.

Marine Le Pen oraz Bruno Retailleau zapowiedzieli likwidację C3S i CVAE. Kandydatka RN chce ponadto usunąć 130 małych i nieskutecznych danin. Retailleau proponuje obniżenie składek społecznych o 40 mld euro oraz brak składek pracownika i pracodawcy od 36. godziny pracy w tygodniu.

Jean-Luc Mélenchon stawia na wzrost płac i podniesienie płacy minimalnej. Uważa, że większe dochody pracowników zwiększą konsumpcję i ochronią gospodarkę przed recesją. Glucksmann proponuje wyższy podatek od największych spadków, a uzyskane wpływy chce wykorzystać między innymi do zmniejszenia CSG pobieranej od wynagrodzeń.

Różnica jest zasadnicza. Prawica liczy, że niższe koszty zachęcą firmy do inwestowania i zatrudniania. Lewica zakłada, że wzrost gospodarczy trzeba pobudzić przez wyższe dochody pracowników, publiczne inwestycje i większy udział najbogatszych w finansowaniu państwa.

Energia i mieszkania także weszły do kampanii

Marine Le Pen zaproponowała obniżenie VAT na energię z 20 do 5,5 proc. Bruno Retailleau postawił na energetykę jądrową i zapowiedział spadek cen energii o 10 proc. Mélenchon oraz Tondelier większą rolę przypisują źródłom odnawialnym, a lider LFI podważa sens opierania planów na nowych reaktorach EPR2, które nie zostały jeszcze uruchomione.

Kandydaci mówili również o kryzysie mieszkaniowym. Gabriel Attal chce uprościć procedury budowlane i ułatwić najemcom wykup mieszkań socjalnych. Mélenchon uważa, że w pierwszej kolejności należy odnawiać budynki o bardzo wysokim zużyciu energii.

Bruno Retailleau połączył mieszkalnictwo z polityką rodzinną. Zaproponował, aby państwo pokrywało część odsetek od kredytu po narodzinach dziecka: połowę po pierwszym, trzy czwarte po drugim i całość po trzecim. To jedna z najbardziej konkretnych, ale też potencjalnie kosztownych obietnic przedstawionych podczas spotkania.

Co pokazują najnowsze sondaże

Marine Le Pen pozostaje zdecydowaną liderką. W badaniu Toluna Harris Interactive z 18 i 19 sierpnia uzyskuje od 35 do 38 proc. głosów, zależnie od zestawu kandydatów. Jean-Luc Mélenchon osiąga 16–17 proc. i w kilku wariantach może wejść do drugiej tury.

Édouard Philippe otrzymuje od 14 do 19 proc., a Gabriel Attal od 8 do 15 proc. Wyniki obu polityków zależą przede wszystkim od tego, czy wystartują jednocześnie. Raphaël Glucksmann może liczyć na 10–11 proc., Bruno Retailleau na 6–9 proc., a Marine Tondelier na 2–5 proc.

Osobne badanie Odoxa-Backbone dotyczyło zaufania w sprawach gospodarczych. Marine Le Pen zajęła pierwsze miejsce z wynikiem 36 proc., minimalnie wyprzedzając Édouarda Philippe’a, który uzyskał 35 proc. Nie był to jednak sukces któregokolwiek polityka. Większość Francuzów negatywnie oceniła kompetencje ekonomiczne wszystkich sprawdzanych kandydatów.

Przedsiębiorcy nadal czekają na pełne programy

Z relacji francuskich mediów wynika, że najwięcej oklasków zebrał Gabriel Attal. Dobrze przyjęto również część propozycji Édouarda Philippe’a i Bruna Retailleau. Nie oznacza to jednak, że publiczność została przekonana.

„Le Figaro” opisał przedsiębiorców opuszczających Roland Garros z poczuciem niedosytu. Największe obawy budził program Mélenchona, zwłaszcza pomysł anulowania długu. W przypadku Le Pen pytania dotyczyły tego, czy uda się jednocześnie obniżyć podatki, utrzymać korzystne zasady emerytalne i znaleźć zapowiadane 125 mld euro oszczędności.

Pierwsze starcie pokazało kierunek kampanii, ale nie dostarczyło pełnych wyliczeń. Francuzi usłyszeli, kto chce ciąć podatki, kto podnosić płace, kto wydłużać pracę, a kto zmieniać zasady obsługi zadłużenia. Dopiero szczegółowe programy pokażą, które z tych planów są możliwe do wykonania.

Arkadiusz Jordan

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się