Do kina trafia film o powstaniu średniowiecznych chłopów. Jak wyglądały ówczesne rewolucje?
Do kin trafia The Uprising, historyczny dramat Paula Greengrassa z Andrew Garfieldem, osadzony podczas wielkiego powstania angielskich chłopów w 1381 roku. Film wykorzystuje prawdziwe wydarzenia jako punkt wyjścia do opowieści o chłopach, rzemieślnikach i mieszkańcach miast, którzy ruszyli na Londyn przeciw podatkom i feudalnym obowiązkom. Samo powstanie nie było jednak średniowiecznym wyjątkiem. Między XI a XV wiekiem Europa regularnie doświadczała buntów wymierzonych w właścicieli ziemskich, poborców podatków, miejskie elity, a czasem także duchowieństwo.
The Uprising wszedł do kin we wrześniu 2026 roku. Reżyserem jest Paul Greengrass, twórca United 93 i Captain Phillips, a Andrew Garfield gra fikcyjnego chłopa wciągniętego w wydarzenia 1381 roku. W obsadzie znalazł się także Jamie Bell jako radykalny duchowny John Ball oraz Cosmo Jarvis jako Wat Tyler, rzeczywisty przywódca buntu. Produkcja luźno łączy historię z legendą Robin Hooda, dlatego nie należy traktować jej jako rekonstrukcji wydarzeń. Samo tło konfliktu jest jednak jak najbardziej historyczne: XIV-wieczna Anglia rzeczywiście znalazła się wtedy na krawędzi gwałtownego kryzysu społecznego.
Powstanie z 1381 roku było jednym z największych wystąpień ludowych średniowiecznej Europy. Jego przyczyny sięgały epidemii Czarnej Śmierci, która dotarła do Anglii w 1348 roku. Śmierć ogromnej części ludności spowodowała niedobór pracowników. Ci, którzy przeżyli, mogli żądać wyższych płac, szukać lepszych warunków zatrudnienia albo opuszczać dotychczasowe gospodarstwa. Władze próbowały ten proces zatrzymać. Statut Robotników z 1351 roku ograniczał wzrost wynagrodzeń i miał utrzymać stosunki na rynku pracy możliwie blisko poziomu sprzed epidemii. Dla wielu ludzi oznaczało to próbę administracyjnego cofnięcia zmian, które przyniosła katastrofa demograficzna.
Do napięcia dochodziły koszty wojny stuletniej. Korona potrzebowała pieniędzy na prowadzenie konfliktu z Francją, dlatego sięgała po kolejne podatki. Szczególną rolę odegrał podatek pogłówny, nakładany na ludzi niezależnie od ich majątku. W 1381 roku próba jego egzekwowania doprowadziła do otwartego oporu. Bunt zaczął się lokalnie, ale szybko objął znaczną część południowo-wschodniej Anglii. Atakowano urzędników i poborców podatkowych, niszczono dokumenty potwierdzające zobowiązania wobec panów ziemskich, palono niektóre rezydencje. Rebelianci ruszyli następnie na Londyn.
Czternastoletni Ryszard II spotkał się z przedstawicielami powstańców i obiecał część oczekiwanych zmian, między innymi ograniczenie poddaństwa. Po rozbiciu ruchu większość tych deklaracji została jednak cofnięta, a przywódców buntu ścigano. Wat Tyler zginął podczas spotkania z królem w Smithfield.
Nie oznacza to jednak, że bunt nie miał żadnych następstw. W kolejnych dziesięcioleciach poddaństwo w Anglii stopniowo traciło znaczenie, choć nie stało się to bezpośrednio w wyniku jednego dekretu czy jednego powstania. Podobne napięcia występowały wcześniej w innych częściach Europy. Już w XI i XII wieku chłopi w północnej Francji odmawiali wykonywania części prac należnych właścicielom ziemskim i próbowali ograniczać obciążenia finansowe. Nie były to jeszcze wielkie rewolucje obejmujące całe państwa, lecz spory o bardzo konkretne prawa i obowiązki.
Znacznie bardziej gwałtowne wydarzenia rozegrały się we Francji w 1358 roku. Trwała wojna stuletnia, państwo znalazło się w kryzysie, a wieś była pustoszona przez wojska i grupy nieopłaconych żołnierzy. Dodatkowym ciosem była katastrofalna klęska Francuzów pod Poitiers w 1356 roku i pojmanie króla Jana II. W takich warunkach wybuchła Jacquerie. Nazwa pochodziła od pogardliwego określenia francuskiego chłopa, „Jacques Bonhomme”. Rebelianci atakowali posiadłości szlachty i zabijali ich mieszkańców. Jednym z powodów gniewu było przekonanie, że warstwa pobierająca podatki i wymagająca posłuszeństwa nie była już w stanie spełniać własnego podstawowego obowiązku: zapewnienia bezpieczeństwa.
Powstanie zostało szybko i niezwykle brutalnie stłumione. Nie był to przy tym wyłącznie konflikt chłopów ze szlachtą. W Paryżu trwał jednocześnie ruch kierowany przez Étienne’a Marcela, bogatego kupca i wpływowego przedstawiciela miasta, który próbował ograniczyć władzę monarchy i zwiększyć wpływ przedstawicieli stanów na rządzenie Francją. Bunty nie ograniczały się również do wsi. Florencja, jedno z najbogatszych i najbardziej rozwiniętych gospodarczo miast późnego średniowiecza, doświadczyła w 1378 roku powstania Ciompi. Byli to przede wszystkim niżej stojący pracownicy przemysłu wełnianego, pozbawieni reprezentacji w systemie cechowym, na którym opierała się polityka miasta.
Ciompi zajęli budynki publiczne i przez pewien czas uzyskali własną reprezentację w strukturach florenckich cechów. Ich polityczny sukces nie trwał długo. Po kilku latach dawne elity odzyskały kontrolę, a nowe organizacje zostały rozwiązane.
Takie wydarzenia pokazują, że średniowieczna polityka nie ograniczała się do monarchów, możnych i duchowieństwa. Ludzie żyjący w miastach posiadali rozbudowane sieci organizacyjne. Cechy, bractwa religijne, parafie i wspólnoty sąsiedzkie ułatwiały wspólne działanie. To właśnie przez takie struktury można było szybko przekazywać informacje, zebrać pieniądze albo zmobilizować większą grupę mieszkańców.
Konflikty obejmowały też Kościół. W średniowieczu urząd biskupa czy opata oznaczał nie tylko władzę religijną, ale często również ogromny majątek, ziemie i wpływy polityczne. Śmierć wysokiego duchownego mogła prowadzić do grabieży jego rezydencji, a wybór następcy stawał się czasem sprawą całego miasta. Szczególnie spektakularny przypadek miał miejsce w Carpentras w 1314 roku. Kardynałowie przez wiele miesięcy nie mogli uzgodnić wyboru nowego papieża. Rosnąca frustracja doprowadziła do ataku mieszkańców na pałac, w którym obradowali. Kardynałowie uciekli, a kryzys wyborczy przeciągnął się do 1316 roku, gdy ostatecznie wybrano Jana XXII.
Jeszcze większe konsekwencje przyniósł wybór Urbana VI w 1378 roku. W Rzymie zgromadził się tłum domagający się włoskiego papieża. Kardynałowie rzeczywiście wybrali Włocha, ale później część z nich twierdziła, że zrobiła to pod presją. Wybrali więc drugiego papieża, Klemensa VII. Rozpoczęła się Wielka Schizma Zachodnia, podczas której przez dziesięciolecia rywalizowały ze sobą dwa, a później nawet trzy ośrodki roszczące sobie prawo do papiestwa. Czasami zapalnikiem stawało się wydarzenie pozornie drobne. W 1367 roku w Viterbo konflikt rozpoczął się po tym, jak urzędnicy papieskiego dworu umyli psa w fontannie używanej przez mieszkańców jako źródło wody pitnej. Kłótnia przerodziła się w dwudniowe zamieszki, a papież Urban V wraz z kardynałami musiał schronić się w twierdzy.
Nie oznacza to, że średniowieczna Europa przypominała współczesne społeczeństwa demokratyczne. Większość mieszkańców nie miała formalnego udziału w rządzeniu państwem, a bunty często kończyły się krwawą klęską. Jednocześnie władcy nie mogli zakładać, że ich decyzje będą przyjmowane bez oporu. Średniowieczne powstania wybuchały zwykle wtedy, gdy jednocześnie nakładało się kilka kryzysów: wojna, epidemia, podatki, niedostatek, osłabienie administracji albo przekonanie, że władca czy miejscowy pan przestał wykonywać swoje obowiązki. Nie potrzebowały nowoczesnej ideologii politycznej. Wystarczało przekonanie, że naruszono dawne prawa, zwyczaje albo podstawową równowagę między obowiązkami poddanych i ich zwierzchników.
The Uprising wykorzystuje właśnie jeden z takich momentów. Film Greengrassa pozwala przypomnieć, że średniowiecze nie było epoką całkowicie biernych poddanych. Europejscy chłopi, rzemieślnicy i mieszkańcy miast wielokrotnie potrafili się organizować, odmawiać płacenia podatków, niszczyć dokumenty, zajmować budynki władz i ruszać z bronią przeciw ludziom, których jeszcze dzień wcześniej musieli słuchać.
Maciej Bzura
