Donald Trump chce powołać cara sztucznej inteligencji

Donald Trump zapowiedział utworzenie „AI Force” i powołanie nowego pełnomocnika do spraw sztucznej inteligencji. Prezydent przekonuje, że Stany Zjednoczone muszą utrzymać przewagę nad Chinami, a ewentualnymi nadużyciami powinien zajmować się istniejący wymiar sprawiedliwości. Tymczasem coraz głośniejsze apele o ograniczenie tempa rozwoju AI płyną również z samej branży technologicznej.

Zapowiedź pojawiła się wpisie na Truth Social. Donald Trump porównał planowaną inicjatywę do Space Force, sił kosmicznych utworzonych podczas jego pierwszej kadencji. Nie wyjaśnił jednak, jakie zadania miałaby wykonywać „AI Force”, komu podlegać ani jakimi uprawnieniami dysponować.

Według CNN Biały Dom został poproszony o doprecyzowanie tych kwestii, w tym o odpowiedź na pytanie, czy prezydent myśli o kolejnej strukturze wojskowej. Na obecnym etapie nie ma podstaw, by tak interpretować jego deklarację. Space Force powstały w 2019 roku jako pierwszy nowy rodzaj amerykańskich sił zbrojnych od 1947 roku. W przypadku „AI Force” znana jest dotąd nazwa i polityczny kierunek, który Donald Trump chce jej nadać. Prezydent zapowiedział również wskazanie nowego pełnomocnika do spraw sztucznej inteligencji. Nie ujawnił nazwiska kandydata ani zakresu jego odpowiedzialności.

Stanowisko Donalda Trumpa pozostaje jednoznaczne: administracja zamierza wspierać szybki rozwój amerykańskich przedsiębiorstw technologicznych. W sobotnim wpisie prezydent zapewnił, że nie będzie hamował branży, a utrzymanie przewagi nad Chinami i resztą świata uznał za swój priorytet. W tej logice każde ograniczenie wymaga odpowiedzi na pytanie, czy osłabi konkurencyjność Stanów Zjednoczonych. Jeśli amerykańskie firmy zwolnią, ich zagraniczni rywale mogą wykorzystać ten czas do nadrobienia zaległości. Trump przedstawia więc rozwój sztucznej inteligencji jako wyścig, którego wyniku nie można pozostawić przypadkowi.

Takie podejście utrudnia jednak rozmowę o zabezpieczeniach. Można przecież popierać rozwój technologii, a jednocześnie domagać się sprawdzania jej działania przed wprowadzeniem na rynek. Prezydent dotąd odpowiadał na część ostrzeżeń, nazywając je mistyfikacją i sugerując istnienie spisku wymierzonego w branżę. W najnowszym wpisie przyznał zarazem, że administracja będzie szukała szkodliwych zastosowań AI. Jego zdaniem wystarczających narzędzi do reagowania dostarczają obecne mechanizmy prawa karnego i cywilnego.

Pozostaje pytanie, czy reakcja po wystąpieniu szkody zapewni odpowiednią ochronę. Postępowanie sądowe może prowadzić do ukarania sprawcy lub wypłaty odszkodowania. Nie zastępuje jednak wcześniejszego ustalenia, jakie testy powinien przejść nowy system, kto odpowiada za jego wdrożenie i jakie informacje o ryzyku należy przekazać użytkownikom. Donald Trump ma również wyraźny argument gospodarczy. Rozwój sztucznej inteligencji wspierał wzrost wycen spółek technologicznych i napędzał inwestycje w centra danych. Powstawanie takich obiektów oznacza zamówienia budowlane, zakup wyposażenia i rozbudowę infrastruktury. Prezydent określa je mianem „kury znoszącej złote jaja”.

Korzyści widoczne z perspektywy giełdy i administracji nie wyczerpują jednak społecznego bilansu. Pracownicy obawiają się utraty zatrudnienia, a mieszkańcy miejscowości, w których powstają centra danych, coraz częściej pytają o wpływ inwestycji na ich otoczenie. Jak opisuje CNN, sprzeciw wobec rozbudowy centrów danych staje się również problemem politycznym.

To dwa różne poziomy tej samej debaty. Rząd mówi o wzroście gospodarczym i przewadze technologicznej państwa. Wyborcy chcą wiedzieć, co stanie się z ich pracą i jak zmieni się miejsce, w którym mieszkają. Odpowiedź odwołująca się wyłącznie do konkurencji z Chinami może nie wystarczyć. Presja na Biały Dom i Kongres wzrosła po wystąpieniach przedstawicieli sektora technologicznego, którzy zaczęli wzywać do globalnego spowolnienia rozwoju najbardziej zaawansowanej AI. Takie głosy komplikują polityczny przekaz administracji. Ostrzeżenia pochodzą bowiem również od ludzi bezpośrednio zaangażowanych w tworzenie tej technologii.

Nie rozstrzyga to automatycznie, które ograniczenia byłyby skuteczne. Spowolnienie może oznaczać wiele różnych rzeczy: więcej czasu na testy, późniejsze udostępnianie nowych systemów albo uzgodnienie wspólnych zasad przez największych producentów. Bez wskazania konkretnych rozwiązań obie strony sporu mogą posługiwać się tym samym słowem, mając na myśli odmienne działania.

Coraz wyraźniej pojawia się też pytanie o to, kto ma podejmować takie decyzje. Dobrowolne zobowiązania firm zależą od ich gotowości do przestrzegania ustaleń, również wtedy, gdy konkurenci przyspieszają. Państwowe regulacje wymagałyby natomiast określenia obowiązków i stworzenia możliwości ich egzekwowania. Za większym udziałem państwa opowiada się Barack Obama. Podczas spotkania na Colgate University były prezydent pozytywnie ocenił apele firm o ostrożność, ale zaznaczył, że na dłuższą metę odpowiedzialność za regulację musi spoczywać na władzach publicznych.

Obama zachęca również potencjalnych demokratycznych kandydatów w wyborach prezydenckich w 2028 roku do postawienia sztucznej inteligencji w centrum swoich programów. Temat łączy obawy o zatrudnienie, wpływy wielkich przedsiębiorstw i zdolność państwa do nadzorowania zmian technologicznych. Nowy pełnomocnik Trumpa wejdzie zatem w obszar coraz ostrzejszego sporu. Wcześniej funkcję doradcy do spraw AI i kryptowalut pełnił inwestor David Sacks. Według CNN odszedł w marcu po osiągnięciu limitu czasu pracy przewidzianego dla specjalnego pracownika rządowego. Obecnie przewodniczy prezydenckiej radzie doradczej do spraw nauki i technologii.

Debata ma również wymiar międzynarodowy. Administracja planuje na środę spotkanie wysokiego szczebla poświęcone AI przy okazji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Waszyngton będzie więc jednocześnie bronił swobody rozwoju własnych firm i uczestniczył w rozmowach o technologii, której skutki przekraczają granice państw. Zapowiedź „AI Force” pozostawia najważniejsze kwestie otwarte. Dopiero mandat nowej struktury, jej budżet i uprawnienia pokażą, czy będzie potrafiła nadzorować branżę – również wtedy, gdy ustalenia dotyczące bezpieczeństwa okażą się niewygodne dla przedsiębiorstw, których rozwój Trump chce przyspieszać.

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się