Dzon Kim publicznie chwali swoich żołnierzy za samobójstwa na froncie
Kim Dzong Un po raz pierwszy potwierdził wcześniejsze doniesienia niezależnych mediów: północnokoreańscy żołnierze walczący po stronie Rosji często wybierają mierć zamiast niewoli. Przywódca Korei Północnej nazwał ich bohaterami. Pjongjang nie tylko toleruje takie zachowanie, ale stawia je jako wzór wojskowej lojalności.
Koreański dyktator Kim Dzong Ung mówił o tym podczas uroczystości poświęconej poległym żołnierzom. Jak podała państwowa agencja KCNA, chwalił tych, którzy bez zdecydowali się na „samowysadzenie” i atak samobójczy, by bronić honoru państwa.
O tego typu desperackich czynach dawna mówili zarówno południowokoreańscy analitycy, i koreańscy żołnierze wzięci do niewoli na Ukrainie. Niezależnie media już kilka miesięcy temu alarmowały, że północnokoreańsyc jeńcy często deklarują żal z powodu tego że, “nie udało im się” popełnić samobójstwa. Także Narodowa Służba Wywiadowcza Korei Południowej informowała, że przy ciałach poległych znajdowano notatki wskazujące na podobną praktykę.
Według szacunków Seulu do walk, głównie w obwodzie kurskim, wysłano około 14–15 tysięcy północnokoreańskich żołnierzy. Ponad 6 tysięcy z nich mogło zginąć. Ani Moskwa, ani Pjongjang nie ujawniają oficjalnych danych, ale już sama skala tych szacunków pokazuje, że to nie jest symboliczne wsparcie, tylko realne wejście Korei Północnej w rosyjską wojnę.
W uroczystości upamiętnienia poległych uczestniczyli także rosyjski minister obrony Andriej Biełousow i przewodniczący Dumy Wiaczesław Wołodin. To pokazuje, że nie chodzi już tylko o ciche wojskowe porozumienie między Moskwą a Pjongjangiem. Sojusz zaczął być pokazywany publicznie, a polegli żołnierze są w nim przedstawiani jako część wspólnego wysiłku wojennego.
Wojciech T. Madeja
