Energetyka jądrowa wraca do centrum kampanii we Francji
Czy energetyka jądrowa stanie się jednym z najważniejszych tematów kampanii prezydenckiej we Francji? Hervé Morin, były minister obrony i prezydent Normandii, przekonuje na łamach Le Figaro, że przyszłość francuskiego przemysłu zależy od powrotu do atomu, a przykład jego regionu pokazuje, jakie korzyści przynoszą inwestycje w nowe reaktory.
Debata o przyszłości francuskiej energetyki coraz wyraźniej staje się jednym z tematów poprzedzających wybory prezydenckie w 2027 r. O ile jeszcze kilka lat temu dyskusja koncentrowała się przede wszystkim na transformacji energetycznej i rozwoju odnawialnych źródeł energii, dziś coraz więcej polityków przekonuje, że przyszłość francuskiego przemysłu zależy od odbudowy sektora jądrowego. Do tego grona dołączył Hervé Morin, były minister obrony Francji i od 2016 r. prezydent regionu Normandia, który na łamach Le Figaro przedstawił rozbudowaną obronę energetyki atomowej jako fundamentu konkurencyjności kraju.
Morin nie ogranicza się do polemiki z obecną polityką energetyczną. Przedstawia argument, który w kampanii prezydenckiej może stać się jednym z najważniejszych sporów gospodarczych: czy Francja ma ponownie oprzeć swoją strategię rozwoju na energetyce jądrowej, czy też utrzymać model oparty na tzw. miksie energetycznym.
Zdaniem Hervé Morina ostatnia dekada była okresem świadomego osłabiania jednej z największych przewag konkurencyjnych Francji. Były minister obrony wskazuje, że decyzje podejmowane za prezydentur François Hollande’a i Emmanuela Macrona doprowadziły do zahamowania rozwoju sektora jądrowego, którego symbolem stało się zamknięcie elektrowni Fessenheim oraz plan ograniczenia liczby reaktorów. W jego ocenie państwo porzuciło wieloletnią strategię przemysłową na rzecz krótkoterminowych kompromisów politycznych.
Morin przekonuje jednak, że przykład Normandii pokazuje zupełnie inny scenariusz. Region, który od lat konsekwentnie inwestuje w przemysł jądrowy, stał się jednym z największych placów budowy współczesnej Europy. Powstają tam nowe zakłady produkcyjne, rozwijają się przedsiębiorstwa współpracujące z EDF, Framatome czy Orano, a kolejne firmy lokują inwestycje związane z programem nowych reaktorów EPR2 i technologią małych reaktorów modułowych.
Według autora artykułu nie chodzi wyłącznie o produkcję energii elektrycznej. Energetyka jądrowa staje się katalizatorem całego ekosystemu gospodarczego. Oznacza tysiące nowych miejsc pracy dla inżynierów, techników i wysoko wykwalifikowanych pracowników przemysłu. Wymusza inwestycje w szkolnictwo techniczne, rozwój uczelni oraz badań naukowych. Pociąga za sobą budowę mieszkań, modernizację szpitali, infrastruktury drogowej i kolejowej oraz rozwój portów.
Jednym z najmocniejszych argumentów Morina jest przewidywalność inwestycji. Program jądrowy planowany jest na kilkadziesiąt lat, dzięki czemu przedsiębiorstwa mogą inwestować z przekonaniem, że kolejne kontrakty będą pojawiały się przez następne dekady. Taka stabilność praktycznie nie występuje w większości innych gałęzi przemysłu.
Autor zwraca również uwagę na konieczność odbudowy zaplecza kadrowego. Normandia przeznaczyła dziesiątki milionów euro na rozwój kształcenia w zawodach związanych z energetyką jądrową, tworząc tysiące nowych miejsc na wszystkich poziomach edukacji – od szkół zawodowych po studia doktoranckie. W jego ocenie właśnie inwestycje w ludzi będą decydować o powodzeniu francuskiego programu atomowego.
Najbardziej polityczna część artykułu dotyczy jednak krytyki obecnego modelu energetycznego. Morin uważa, że Francja produkuje dziś więcej energii, niż sama zużywa, lecz jednocześnie ogranicza pracę elektrowni jądrowych, aby zapewnić pierwszeństwo energii z farm wiatrowych i instalacji fotowoltaicznych. Jego zdaniem prowadzi to do paradoksów gospodarczych, w których energia elektryczna eksportowana jest poniżej kosztów jej wytworzenia, a system elektroenergetyczny coraz częściej doświadcza problemów wynikających z nadwyżek produkcji w ciągu dnia.
Choć tekst dotyczy przede wszystkim Normandii, wpisuje się w znacznie szerszą debatę polityczną. Od wielu miesięcy kwestia atomu coraz częściej pojawia się w wypowiedziach kandydatów i potencjalnych kandydatów na prezydenta Francji. W przeciwieństwie do sporów sprzed dekady dyskusja nie koncentruje się już na pytaniu, czy rozwijać energetykę jądrową, lecz jak szybko odbudować sektor oraz w jaki sposób wykorzystać go jako narzędzie reindustrializacji kraju.
Na niespełna rok przed wyborami prezydenckimi 2027 energetyka jądrowa staje się więc nie tylko zagadnieniem technicznym czy klimatycznym. Coraz wyraźniej staje się jednym z głównych tematów sporu o przyszły model gospodarczy Francji, konkurencyjność jej przemysłu oraz bezpieczeństwo energetyczne państwa.
Arkadiusz Jordan
