120 miliardów euro oszczędności. Éric Ciotti przedstawia swój plan dla Francji
Dłuższa aktywność zawodowa, emerytury częściowo oparte na kapitale, likwidacja setek państwowych agencji i uproszczenie administracji terytorialnej. Éric Ciotti przedstawił w rozmowie z „Journal du Dimanche” program, który ma pozwolić Francji ograniczyć wydatki publiczne o 120 miliardów euro. Propozycje przewodniczącego UDR i mera Nicei pokazują zarazem, jak poważne różnice gospodarcze mogą pojawić się wewnątrz obozu skupionego wokół Marine Le Pen.
Francuski rząd szuka sposobu na zmniejszenie kosztów systemu emerytalnego. Jednym z rozważanych rozwiązań jest ograniczenie waloryzacji świadczeń otrzymywanych przez najlepiej sytuowanych emerytów, ponieważ pełne dostosowanie wypłat do inflacji oznaczałoby wydatek przekraczający 6 miliardów euro.
Éric Ciotti zdecydowanie sprzeciwia się takiemu posunięciu. Jego zdaniem państwo najpierw doprowadziło do niekontrolowanego wzrostu wydatków, a następnie próbuje przerzucić konsekwencje własnej bezczynności na ludzi, którzy przez całe życie zawodowe odprowadzali składki. Rezygnację z waloryzacji uważa za naruszenie umowy zawartej między państwem a ubezpieczonymi, niezależnie od wysokości otrzymywanego świadczenia.
Sprzeciw mera Nicei nie oznacza jednak obrony obecnego modelu. Przeciwnie, Ciotti uważa, że francuskiego systemu emerytalnego nie da się już utrzymać bez głębokiej przebudowy. Ograniczanie wysokości świadczeń albo kolejne podnoszenie składek nazywa działaniem doraźnym, które jedynie odsuwa moment przesilenia.
Dlaczego Francuzi mieliby pracować dłużej?
Diagnoza przewodniczącego UDR opiera się na zmianie relacji między liczbą osób zatrudnionych a liczbą emerytów. Spadek dzietności sprawia, że na rynek pracy wchodzą mniej liczne roczniki, podczas gdy wydłużenie życia zwiększa okres pobierania świadczeń. System repartycyjny, w którym bieżące składki finansują obecne emerytury, znajduje się w rezultacie pod coraz większą presją.
Pierwszą odpowiedzią Ciottiego jest wydłużenie aktywności zawodowej. Polityk popierał reformę z 2024 roku podnoszącą wiek przechodzenia na emeryturę i krytykuje ugrupowania, które doprowadziły później do jej uchylenia. W jego ocenie unikanie tej decyzji oznacza przenoszenie coraz większych zobowiązań na młodsze pokolenia.
Stanowisko to wyraźnie różni go od Zjednoczenia Narodowego, które głosowało przeciwko reformie. Ciotti przyznaje, że wielokrotnie rozmawiał o emeryturach z Marine Le Pen oraz Jordanem Bardellą. Liczy, że kierownictwo RN zmieni dotychczasową linię, gdy przyjdzie do przygotowywania programu możliwego przyszłego rządu.
Spór nie dotyczy zatem jedynie technicznego ustalenia granicy wieku. Obejmuje odpowiedź na pytanie, czy Francja może nadal finansować rozbudowane świadczenia społeczne bez zwiększenia liczby przepracowanych lat. Ciotti odpowiada przecząco, nawet jeśli oznacza to wejście w konflikt z oczekiwaniami części wyborców własnego obozu.
Czy system kapitałowy może uratować francuskie emerytury?
Drugim elementem propozycji jest stworzenie dodatkowego filaru kapitałowego. Podstawowe świadczenie nadal byłoby finansowane w modelu repartycyjnym, co miałoby zabezpieczać przede wszystkim osoby o najniższych dochodach. Część przyszłej emerytury pochodziłaby jednak ze środków gromadzonych i inwestowanych podczas całego okresu zatrudnienia.
Ciotti wskazuje na Holandię jako państwo, które połączyło bezpieczeństwo emerytów z budową potężnego zaplecza kapitałowego dla gospodarki. Fundusze emerytalne nie tylko podtrzymują tam siłę nabywczą świadczeń, lecz również dostarczają krajowym przedsiębiorstwom długoterminowego finansowania. Według lidera UDR podobny mechanizm mógłby ograniczyć uzależnienie Francji od długu i zagranicznego kapitału.
Przejście do modelu mieszanego wymagałoby jednak sfinansowania okresu przejściowego. Składki osób pracujących nie mogłyby być jednocześnie w całości przeznaczane na wypłaty obecnych emerytur i odkładane na indywidualne oszczędności. Ciotti nie przedstawił w wywiadzie szczegółowego rachunku pozwalającego ocenić koszty takiej operacji, a właśnie sposób jej finansowania należałby do najtrudniejszych punktów reformy.
Zmiana budziłaby również pytania o bezpieczeństwo inwestowanych środków, wysokość opłat pobieranych przez zarządzających oraz ochronę pracowników o nieregularnych dochodach. Samo powołanie się na doświadczenia Holandii nie rozstrzyga, czy podobne rozwiązanie dałoby się przenieść do państwa o odmiennej strukturze zatrudnienia i innym poziomie zobowiązań socjalnych. Propozycja wyznacza kierunek, lecz jej wiarygodność będzie zależała od przedstawienia szczegółów.
Gdzie Éric Ciotti chce znaleźć 120 miliardów euro?
Zapowiadana skala oszczędności oznaczałaby jedną z najpoważniejszych operacji fiskalnych we współczesnej historii Francji. Pierwszego źródła Ciotti poszukuje w wydatkach związanych z imigracją. UDR chce powołania parlamentarnej komisji śledczej, która miałaby ustalić ich rzeczywistą wysokość, ponieważ funkcjonujące w debacie szacunki znacznie się od siebie różnią.
Przewodniczący ugrupowania proponuje uzależnienie części świadczeń społecznych od odpowiednio długiego okresu legalnego pobytu. Według przedstawionych przez niego wyliczeń wprowadzenie pięcioletniego okresu oczekiwania na niektóre zasiłki rodzinne pozwoliłoby uzyskać ponad 7 miliardów euro. Wskazuje również na koszty zakwaterowania interwencyjnego, twierdząc, że każdej nocy w regionie Île-de-France administracja wykorzystuje ponad 50 tysięcy pokoi hotelowych dla cudzoziemców, osób ubiegających się o azyl oraz pozostających w kraju bez uregulowanego statusu.
Są to liczby wymagające szczegółowego sprawdzenia, zwłaszcza że polityczna dyskusja o kosztach migracji często łączy wydatki należące do odmiennych kategorii budżetowych. Ustalenie bilansu wymagałoby uwzględnienia nie tylko świadczeń i zakwaterowania, ale również podatków oraz składek płaconych przez pracujących cudzoziemców. Zapowiadana komisja mogłaby mieć znaczenie pod warunkiem przyjęcia przejrzystej metodologii, pozwalającej oddzielić analizę finansową od kampanijnej retoryki.
Drugim obszarem reformy są samorządy. Ciotti chciałby zastąpić obecny system gmin, metropolii, departamentów i regionów strukturą złożoną z zaledwie dwóch poziomów. Podstawową jednostką pozostałaby gmina, natomiast pozostałe szczeble zostałyby połączone w około pięćdziesiąt dużych prowincji.
Tak utworzone jednostki otrzymałyby szersze kompetencje i możliwość dostosowywania niektórych regulacji do lokalnych warunków. Uproszczenie podziału terytorialnego miałoby ograniczyć powielanie urzędów, stanowisk oraz procedur. Jednocześnie byłaby to próba połączenia redukcji kosztów z rzeczywistą decentralizacją, a nie jedynie przeniesienia obowiązków administracyjnych na niższy poziom.
Trzecia grupa oszczędności dotyczy centralnego aparatu państwa. Mer Nicei postuluje zamknięcie kilkuset agencji oraz połowy niezależnych organów administracyjnych, które w jego ocenie przejęły część uprawnień należących wcześniej do demokratycznie wybranych władz. Zarzuca im wysokie koszty funkcjonowania, rozmywanie odpowiedzialności i tworzenie kolejnych warstw przepisów.
Ciotti powołuje się przy tym na działania rozpoczęte po objęciu kierownictwa Nicei. Zapowiada zmniejszenie miejskich wydatków o 60 milionów euro, któremu ma towarzyszyć redukcja lokalnych obciążeń podatkowych przekraczająca 55 milionów. Przykład samorządowy ma dowodzić, że ograniczenie kosztów administracji może zostać bezpośrednio przełożone na pozostawienie większej ilości pieniędzy podatnikom.
Czy Francja zaakceptuje tak głęboką zmianę?
Docelowym zamierzeniem Ciottiego jest sprowadzenie francuskich wydatków publicznych oraz podatków do średniego poziomu europejskiego. Samo obniżenie obciążeń fiskalnych miałoby według niego sięgnąć co najmniej 100 miliardów euro. Taki program oznacza odejście od modelu, w którym odpowiedzią na kolejne kryzysy stają się nowe daniny, regulacje i instytucje.
Największą niewiadomą pozostaje polityczna wykonalność całego przedsięwzięcia. Redukcja wydatków o 120 miliardów euro nie może zostać przeprowadzona wyłącznie przez likwidację urzędów i ograniczenie świadczeń dla cudzoziemców. Wymagałaby również decyzji dotyczących usług publicznych, zatrudnienia w administracji, transferów społecznych oraz relacji finansowych między państwem a samorządami.
Program Ciottiego pozwala natomiast dostrzec przyszłe napięcie ideowe wewnątrz sojuszu UDR ze Zjednoczeniem Narodowym. Lider UDR reprezentuje nurt bardziej liberalny gospodarczo, przywiązany do ograniczania wydatków, podwyższenia wieku emerytalnego i rozwoju oszczędności kapitałowych. Marine Le Pen przez lata budowała poparcie między innymi dzięki obronie rozbudowanego państwa socjalnego i sprzeciwowi wobec reform odbieranych jako niekorzystne dla pracowników.
Jeżeli obydwa ugrupowania będą chciały wspólnie ubiegać się o władzę, nie wystarczy im porozumienie w sprawach bezpieczeństwa i migracji. Będą musiały ustalić, kto poniesie koszty naprawy finansów publicznych oraz które świadczenia zostaną zachowane. Wywiad Érica Ciottiego pokazuje, że dyskusja o tym programie już się rozpoczęła, a emerytury mogą stać się jej najtrudniejszym rozdziałem.
Arkadiusz Jordan
