Europa w wyścigu AI

Europa ma pięć procent mocy AI i trzy lata na zmianę kursu

Unia Europejska skupia mniej niż 5 proc. globalnej mocy obliczeniowej AI, choć Stany Zjednoczone mają około 75 proc., a Chiny 15 proc. Nowa strategia ponad 60 ekspertów wyznacza cel 15 proc. w 2030 r., żąda 46 GW infrastruktury i pokazuje, że odzyskanie technologicznej sprawczości będzie wymagało około 1,3 biliona euro prywatnego kapitału oraz 100 mld euro wsparcia publicznego.

Najważniejsza europejska luka technologiczna nie znajduje się w kodeksach prawnych, lecz w halach pełnych procesorów, przyłączach energetycznych, laboratoriach i bilansach firm zdolnych finansować następną generację modeli. Niezależny dokument „A Transformative AI Strategy for Europe” opisuje kontynent, który ustanawia globalne reguły dla sztucznej inteligencji, ale dysponuje mniej niż jedną dwudziestą światowych zasobów obliczeniowych tej branży. Opracowanie ukończone we wrześniu 2026 r. powstało przy udziale ponad 60 ekonomistów, informatyków, prawników, specjalistów od bezpieczeństwa i byłych polityków, a jego autorzy rozpisali proponowaną zmianę kursu na 206 stronach i 77 zaleceniach.

Ton raportu wyznaczają nazwiska dwóch noblistów, Philippe’a Aghiona z Collège de France i Darona Acemoglu z MIT, laureata Nagrody Turinga Yoshuę Bengio z Université de Montréal oraz byłej wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Margrethe Vestager, lecz ważni są również Monika Schnitzer z LMU Munich, Wolfgang Ischinger z Munich Security Conference, Leo Varadkar, Marta Kwiatkowska z Oksfordu i PAN oraz Aleksander Mądry z MIT. Radę ekspertów wsparli m.in. Ryan Greenblatt, Mathilde Velliet, Jakub Growiec, Philipp Hacker, Jaime Sevilla i Hans Uszkoreit, a za rozstrzyganie sporów redakcyjnych odpowiadał Daniel Privitera. Autorzy zaznaczają, że nie reprezentowali swoich instytucji, dokument nie został zamówiony przez administrację ani biznes, a samo umieszczenie nazwiska na liście współpracowników nie oznacza poparcia każdego wniosku.

Przewaga Stanów Zjednoczonych jest mierzona w gigawatach

W 2025 r. europejskie projekty otrzymały jedynie 5–6 proc. prywatnego kapitału inwestowanego na świecie w AI, a wśród dziesięciu firm o najwyższej wartości nie znalazł się żaden podmiot z Europy. Roczne tempo przychodów miejscowych producentów modeli nie sięga 2 proc. łącznego wyniku OpenAI i Anthropic, których sprzedaż w dwa lata urosła z około 4 mld do ponad 100 mld dolarów. Zestawienia Epoch AI pokazują, dlaczego infrastruktura staje się równie ważna jak algorytmy: amerykańskie ośrodki osiągają skalę, której europejskie programy publiczne nie są w stanie odtworzyć za pomocą rozproszonych grantów.

Pojedyncza inwestycja Nusajaya w Malezji ma do końca 2026 r. dojść do 0,662 GW, czyli mniej więcej jednej trzeciej łącznej mocy Europy, Wielkiej Brytanii i Norwegii, natomiast Stargate w Abilene oraz ośrodek Anthropic i Amazona w New Carlisle mają razem przekroczyć europejski wynik, osiągając 2,4 GW. Raport postuluje, by do 2030 r. Unia gościła 15 proc. światowego potencjału obliczeniowego, co wymagałoby około 46 GW zamiast obecnych niespełna 2 GW. Proponowany przez Komisję Cloud and AI Development Act zawiera strefy przyspieszające inwestycje, jednak według ekspertów nawet potrojenie ogólnej pojemności centrów danych pozostawiłoby Wspólnotę poniżej 10 proc. globalnego rynku.

Budowa dodatkowych 45 GW została oszacowana na około 1,3 biliona euro kapitału prywatnego, przy czym państwa i instytucje unijne miałyby wziąć na siebie 100 mld euro ryzyka poprzez gwarancje, umowy zakupu i inwestycje kapitałowe. Z tej kwoty 25 mld euro przypadłoby na Unię, 75 mld na budżety krajowe, a specjalny zespół Komisji liczący od 30 do 50 osób miałby usuwać blokady inwestycyjne od 2027 r. Prognoza Goldman Sachs zakłada 7,6 biliona dolarów globalnych nakładów na infrastrukturę AI w sześciu latach, więc problemem nie jest brak pieniądza na rynku, lecz zdolność Europy do przyciągnięcia go poprzez szybsze pozwolenia i dostęp do energii.

Kontynent może negocjować dostęp dzięki półprzewodnikom

Europejska słabość w modelach kontrastuje z pozycją kilku firm bez których globalny przemysł chipów nie może funkcjonować, przede wszystkim niderlandzkiego ASML, niemieckiego Zeissa i wytwarzającego systemy laserowe Trumpfa. Eksperci chcą, aby grupa państw członkowskich połączyła kontrolę eksportu, sprawdzanie inwestycji i Instrument Przeciwdziałania Przymusowi, tworząc wspólną drabinę reakcji wobec partnerów ograniczających europejskim odbiorcom dostęp do najbardziej wydajnych chipów albo modeli. Taki sojusz miałby również dzielić koszty ewentualnych retorsji zgodnie z siłą gospodarczą uczestników.

Ochrony wymagają nie tylko producenci urządzeń, ale także francuski Mistral AI oraz niemiecki Black Forest Labs, wartościowe zbiory danych i zespoły badawcze, które mogą zostać wykupione przed osiągnięciem światowej skali. Raport proponuje mechanizm antyprzejęciowy zapewniający awaryjny kapitał oraz możliwość wskazania przez państwo krajowego nabywcy ostatniej instancji, wspieranego mandatem banku publicznego. W tle znajduje się pytanie, czy europejski rynek nadal będzie miejscem, w którym powstają talenty i własność intelektualna przejmowane później przez kapitał z innych kontynentów.

Jeszcze bardziej kosztowny byłby samodzielny europejski projekt frontier AI, ponieważ autorzy szacują trzyletni budżet na około 800 mld euro, obejmujący m.in. 16 GW obciążenia informatycznego, z czego 9 GW powinno działać do 2029 r. Wariant ten porównano skalą ambicji do Projektu Manhattan i uznano za sensowny tylko wtedy, gdy rządy są gotowe sfinansować go w pełni, chronić łańcuch dostaw oraz zaakceptować początkową własność publiczną. Mniejszy program, opatrzony efektowną nazwą, nie zmniejszyłby zależności, a mógłby osłabić zdolność negocjowania dostępu do systemów amerykańskich.

Urzędy muszą rozumieć technologię którą regulują

Drugi filar proponowanej zmiany dotyczy instytucji, ponieważ administracja działająca w cyklu kilkuletnich konsultacji nie odpowie na technologię rozwijaną w rytmie miesięcy. Przy przewodniczącym Komisji i szefach rządów powinni pojawić się doradcy do spraw modeli granicznych, wspierani przez małe zespoły operacyjne, a urzędnicy potrzebują dostępu do najlepszych systemów, kredytów API i niezależnych ocen technicznych. Europejski AI Office powinien zatrudniać specjalistów za wynagrodzenia pozwalające konkurować z sektorem prywatnym, podczas gdy obecna procedura naboru i budżety utrudniają ściągnięcie osób pracujących na granicy możliwości technologii.

Autorzy przytaczają propozycję 50–60 mln euro rocznie na nadzór nad systemami ogólnego przeznaczenia, odpowiadającą skali egzekwowania Digital Services Act, a następnie porównują tę sumę z 278,8 mln euro corocznego wsparcia produkcji bananów w regionach peryferyjnych. Nie chodzi o kwestionowanie polityki rolnej, lecz o pokazanie hierarchii wydatków wobec technologii mogącej przekształcić naukę, obronę i rynek pracy przed końcem dekady. Ramy prawne już istnieją w postaci AI Act, jednak skuteczność przepisów zależy od wiedzy ludzi, którzy mają oceniać ryzyko modeli rozwijanych przeważnie poza europejską jurysdykcją.

Bezpieczeństwo wymaga ćwiczeń zapasów i technicznej kontroli

Raport rezerwuje 10 mld euro w budżecie wieloletnim na lata 2028–2034 dla odporności na incydenty obejmujące zautomatyzowane cyberataki, pomoc w tworzeniu broni biologicznej lub chemicznej i utratę nadzoru nad autonomicznymi agentami. Państwa miałyby prowadzić ćwiczenia, gromadzić trudno dostępne wyposażenie ochronne, wzmacniać wodociągi, energetykę i administrację, a także włączyć scenariusze wywołane przez AI do krajowych planów kryzysowych. Częścią odpowiedzi powinny być stałe kanały współpracy między służbami, krajowymi instytutami bezpieczeństwa AI i Komisją.

Najbardziej oryginalną propozycją jest europejska specjalizacja w „assurance technology”, czyli metodach dowodzenia, że system działa zgodnie z deklaracją, nie zawiera ukrytych mechanizmów i może być bezpiecznie udostępniony partnerom. To obszar łączący audyty, cyberbezpieczeństwo, ewaluacje modeli i narzędzia potrzebne do wykonania przyszłych traktatów międzynarodowych, a zarazem dziedzina, w której regulacyjne doświadczenie Europy może zostać zamienione w produkt. Plan działania Komisji na rzecz kontynentu AI będzie wiarygodny dopiero wtedy, gdy prawo, infrastruktura, kapitał i techniczna zdolność sprawdzania modeli zaczną rozwijać się razem.

Ostatecznie spór nie dotyczy wyboru między innowacją a bezpieczeństwem, ponieważ kontynent pozbawiony dostępu do najskuteczniejszych modeli nie zdoła ochronić własnych sieci, prowadzić konkurencyjnych badań ani pobierać podatków od wartości powstającej gdzie indziej. Europejską odpowiedzią ma być jednoczesne wykorzystanie przewag w łańcuchu półprzewodników, masowa rozbudowa centrów danych, reforma administracji, zabezpieczenie przedsiębiorstw i przygotowanie na kryzysy. Jeżeli rekomendacje pozostaną tylko lekturą dla konferencyjnych paneli, za kilka lat zależność technologiczna nie będzie już ryzykiem, lecz trwałą strukturą gospodarczą.

Sebastian Nizio

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się