Europa potrzebuje nie tylko wspólnych strategii politycznych i militarnych, także duchowego fundamentu
Unia Europejska wyrastała z inspiracji polityków – ojców założycieli, którzy, umocnieni wiarą, oddali się służbie dobru wspólnemu. Powrót do tych korzeni może stać się źródłem nowej jedności, również w obszarze bezpieczeństwa. Trudno bowiem budować trwałą wspólnotę wyłącznie na kalkulacji interesów – pisze Anna MEETSCHEN
W ostatnich dniach wiele mówiło się na temat naszego kontynentu za sprawą Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, która odbyła się w pierwszej połowie lutego pod wymownym hasłemUnder destruction („W trakcie niszczenia”). Uczestniczyło w niej ponad 60 przywódców państw i rządów, a głównym tematem było bezpieczeństwo w obliczu trwającej od czterech lat pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Podczas konferencji wielokrotnie podkreślano, że w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę, a także niepewności co do dalszych działań Kremla potrzebna jest większa jedność krajów europejskich, zwłaszcza państw członkowskich Unii Europejskiej. Szczególną uwagę zwrócił na to w swoim przemówieniu kanclerz Niemiec Friedrich Merz, który stwierdził, że w Unii nie powinno być państw o różnym poziomie bezpieczeństwa, co nawiązuje do Europy „różnych prędkości”, lecz że kluczowe znaczenie ma współpraca. – W tym świecie zachowamy nasze interesy i nasze wartości pod warunkiem, że będziemy działać zdecydowanie, wspólnie i z wiarą we własną siłę – mówił kanclerz RFN.
Swój głos dołączyli przewodniczący czterech europejskich episkopatów – Francji, Włoch, Niemiec i Polski – którzy wystosowali apel zatytułowany „Chrześcijanie dla Europy. Siła nadziei”. Zwrócili w nim uwagę, że w chwili, kiedy porządek międzynarodowy ulega zachwianiu, „Europa musi odnaleźć swoją duszę, aby móc zaoferować całemu światu swój nieodzowny wkład w dobro wspólne”. Wskazali również, że Europejczycy bardziej zbliżyli się do siebie od początku wojny w Ukrainie. „Świat potrzebuje Europy. Chrześcijanie muszą zrozumieć tę pilną potrzebę, aby następnie móc zdecydowanie zaangażować się w jej przyszłość tam, gdzie się znajdują, z taką samą świadomością, jak ojcowie założyciele” – podkreślili w apelu. I zaznaczyli, że „w imię swojej wiary chrześcijanie są zaproszeni do dzielenia się ze wszystkimi mieszkańcami kontynentu europejskiego swoją nadzieją na powszechne braterstwo”.
Słowa te prowadzą do głębszej refleksji: Europa potrzebuje dziś nie tylko wspólnych strategii politycznych i militarnych, ale także duchowego fundamentu. Unia Europejska wyrastała z inspiracji polityków – ojców założycieli, którzy, umocnieni wiarą, oddali się służbie dobru wspólnemu. Powrót do tych korzeni może stać się źródłem nowej jedności, również w obszarze bezpieczeństwa. Trudno bowiem budować trwałą wspólnotę wyłącznie na kalkulacji interesów. W takim układzie każdy będzie podążał własną drogą, forsując partykularne cele i traktując innych nie jako partnerów, lecz jako narzędzie ich realizacji.
Tymczasem Europa „jednego ducha” była marzeniem ojców zjednoczonej Europy – i dziś można dostrzec pierwsze oznaki odradzania się tej wizji. W Środę Popielcową francuskie kościoły odnotowały tłumy wiernych, a podobnie jak w ubiegłym roku mówi się o rekordowej liczbie katechumenów. Media francuskie wskazują, że nie jest to jednorazowe wydarzenie, lecz utrwalająca się tendencja. Z kolei najnowsze dane Konferencji Episkopatu Belgii, podane w ubiegłym tygodniu przez portal katholisch.de, mówią o 30-procentowym wzroście liczby dorosłych, którzy przyjmą chrzest podczas tegorocznej Wigilii Paschalnej, w stosunku do roku ubiegłego. Także według danych holenderskiego Katolickiego Instytutu Statystyki Kościelnej, które podaje portal zenit.org, wynika, że w 2024 r. liczba dorosłych konwertytów wzrosła o 40 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.

Ta widoczna „wiosna wiary” na kontynencie europejskim może stać się dla niego źródłem nadziei. Oby jej duch dotarł również na szczyty władzy i przełożył się na odpowiedzialne, solidarne decyzje w trosce o przyszłość Europy.
Anna Meetschen
Tekst ukazał się w tygodniku „Idziemy” [LINK]. Przedruk za zgodą redakcji.
Anna MEETSCHEN
Dziennikarka, tłumaczka. Mieszka w Niemczech. Stale współpracuje z tygodnikiem "Idziemy".
