Falklandy wracają do wielkiej polityki

Rząd Argentyny skrytykował brytyjską obecność na Falklandach, nazywając ją kolonializmem. Premier Wielkie Brytanii w zdecydowany sposób odrzucił te zarzuty, ale Argentyna liczy na poparcie Donalda Trumpa.

Spór o Falklandy, które w Argentynie nazywane są Malwinami, należy do tych konfliktów, które nigdy naprawdę nie zniknęły, nawet jeśli na co dzień rzadko trafiają na czołówki gazet. Buenos Aires od lat twierdzi, że wyspy są częścią Argentyny i że Londyn utrzymuje tam relikt kolonialnego panowania. Wielka Brytania odpowiada niezmiennie, że o przyszłości archipelagu decydują jego mieszkańcy.

Ten spór już raz przerodził się w wojnę w 1982 roku, kiedy argentyńska junta zajęła wyspy, a Brytyjczycy wysłali flotę na południowy Atlantyk. Po 74 dniach walk Argentyna skapitulowała. Zginęło około 650 argentyńskich i 255 brytyjskich żołnierzy. Do dziś dla obu państw to nie jest zamknięty rozdział historii.

Teraz przeciek z Pentagonu wywołał reakcję rządu w Londynie. Według danych Reutersa wewnętrzny mail w amerykańskim resorcie obrony zawierał propozycje, jak wywierać presję na sojuszników z NATO, którzy – zdaniem części administracji USA – nie wsparli wystarczająco amerykańskich działań w wojnie z Iranem. Wśród rozważanych opcji miała się pojawić także możliwość ponownego przyjrzenia się amerykańskiemu poparciu dyplomatycznemu dla europejskich terytoriów zamorskich, w tym właśnie Falklandów.

Rzecznik premiera Keira Starmera powiedział wprost, że stanowisko Londynu jest stare, jasne i niezmienne: suwerenność nad Falklandami należy do Wielkiej Brytanii, a prawo mieszkańców wysp do samostanowienia pozostaje sprawą podstawową. Dodał też, że taki pogląd Londyn przekazywał jasno kolejnym amerykańskim administracjom i nic się w tej kwestii nie zmienia.

Buenos Aires zareagowało natychmiast, korzystając z okazji na wznowienie rozmów o wyspach.. Argentyński wiceminister spraw zagranicznych Pablo Quirno ponownie wezwał do wznowienia rozmów dwustronnych i do „pokojowego oraz ostatecznego rozwiązania” sporu. Obecną sytuację na wyspach określił jako kolonialną, a w mediach społecznościowych napisał, że Malwiny są argentyńskie „z historii, z prawa i z przekonania”. Rząd Argentyny dziękował za międzynarodowe gesty poparcia dla swoich roszczeń, co miało być gestem w stronę samego Donalda Trumpa, który od dawna jest sojusznikiem prezydenta Argentyny.

Na razie nie ma jednak sygnału, by Stany Zjednoczone oficjalnie zmieniły stanowisko wobec Falklandów. Jednak sam fakt, że taka opcja była rozważana w Pentagonie, pokazuje jednak coś ważnego: nawet stare, pozornie zamrożone spory terytorialne mogą wracać do gry, kiedy zmieniają się relacje między sojusznikami.

Wojciech T. Madeja

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.07.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się