Fenomen matchy. Jak japońska herbata podbiła świat?
Jeszcze niedawno kojarzyła się przede wszystkim z japońską ceremonią herbacianą. Dziś matcha trafia do latte, deserów, lodów, kosmetyków i suplementów, a gwałtownie rosnący światowy popyt zaczyna wywierać coraz większą presję na japońskich producentów. Za intensywnie zielonym proszkiem stoi jednak znacznie więcej niż internetowa moda – wielowiekowa tradycja, szczególny sposób uprawy oraz interesujący, choć często wyolbrzymiany przez marketing, zestaw potencjalnych właściwości prozdrowotnych.
Czym właściwie jest matcha?
Matcha jest sproszkowaną zieloną herbatą wytwarzaną z liści rośliny Camellia sinensis – tej samej, z której otrzymuje się m.in. senchę, herbatę czarną czy oolong. O jej charakterze decydują jednak szczególny sposób uprawy oraz późniejsze przetwarzanie.
Na kilka tygodni przed zbiorem krzewy przeznaczone do produkcji wysokiej jakości matchy są osłaniane przed bezpośrednim światłem słonecznym. W zależności od metody ogranicza się dostęp światła nawet o ponad 90 proc. Takie zacienienie zwiększa zawartość chlorofilu i sprzyja utrzymaniu L-teaniny, a jednocześnie wpływa na smak liści, który staje się mniej cierpki. Po zbiorze liście są poddawane działaniu pary, suszone, a następnie usuwa się z nich łodygi. Ich zmielenie daje charakterystyczny intensywnie zielony proszek nazywany matchą.
Po zbiorze liście są poddawane działaniu pary i suszone bez typowego dla senchy procesu zwijania. Następnie usuwa się łodygi i grubsze żyłki, otrzymując tenchę. Dopiero jej bardzo drobne zmielenie daje matchę.
Od mnichów do japońskiej ceremonii herbaty
Choć dzisiaj matcha jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Japonii, korzenie japońskiej kultury herbacianej prowadzą do Chin. Herbata była znana w Japonii już wcześniej, ale szczególne znaczenie miał schyłek XII wieku.
Według japońskiego Ministerstwa Rolnictwa w 1191 r. mnich zen Eisai przywiózł herbatę z Chin dynastii Song do Japonii. Z jego działalnością wiąże się rozpowszechnienie sposobu picia sproszkowanej herbaty roztrzepywanej w gorącej wodzie. Nie oznacza to jednak, że już wtedy istniała ceremonia herbaciana w formie znanej obecnie.
Kultura chanoyu, czyli japońskiej drogi herbaty, kształtowała się przez kolejne stulecia, a szczególny rozwój nastąpił w XV i XVI wieku. W epoce Sengoku jej formę doskonalili mistrzowie herbaty, a jednym z najważniejszych był Sen no Rikyū. W tym okresie rozwijano również uprawę herbaty pod osłonami, która pozwalała ograniczać cierpkość i uzyskiwać intensywnie zieloną matchę o wyraźnym smaku.
Dlaczego świat oszalał na punkcie matchy?
Do globalnego sukcesu matchy przyczyniło się kilka czynników: zainteresowanie kulturą japońską, postrzeganie jej jako produktu prozdrowotnego, poszukiwanie alternatywy dla kawy oraz wyjątkowo „fotogeniczny” kolor produktu. Media społecznościowe okazały się dla matchy idealnym środowiskiem. Intensywnie zielona barwa dobrze wygląda na zdjęciach i krótkich filmach, a sam rytuał przesiewania proszku i ubijania go bambusowym chasenem stał się częścią estetyki współczesnych kawiarni. Popularność w mediach społecznościowych dodatkowo przyspieszyła światowy popyt.
Według japońskiego Ministerstwa Rolnictwa wartość eksportu zielonej herbaty z Japonii wzrosła z 36,38 mld jenów w 2024 r. do 72,09 mld jenów w 2025 r. Oznacza to niemal podwojenie wartości eksportu w ciągu roku. Co więcej, w 2025 r. sproszkowane zielone herbaty, w tym matcha, odpowiadały aż za 84 proc. wartości japońskiego eksportu zielonej herbaty.
Ekspansja jest widoczna również w Polsce. Dane dotyczące japońskiego eksportu do Unii Europejskiej pokazują, że już w 2024 r. 81 proc. wartości zielonej herbaty eksportowanej z Japonii do Polski stanowiły herbaty sproszkowane.
Czy matcha rzeczywiście jest zdrowa?
Popularność matchy jest również napędzana przez jej wizerunek jako „superfood”. Rzeczywiście zawiera ona m.in. katechiny, L-teaninę, kofeinę i chlorofil. Ponieważ spożywa się sproszkowane liście, a nie jedynie napar, wraz z matchą przyjmowana jest większa część składników znajdujących się w samym liściu.
Badania wskazują na potencjalne działanie antyoksydacyjne składników matchy oraz możliwy wpływ połączenia L-teaniny i kofeiny na koncentrację i czujność. Nie oznacza to jednak, że matcha jest cudownym środkiem zapobiegającym chorobom. Najnowsze przeglądy naukowe podkreślają, że w przypadku wielu przypisywanych jej korzyści zdrowotnych nadal potrzeba większej liczby dobrze zaprojektowanych badań klinicznych prowadzonych na ludziach.
Czy moda na matchę przetrwa?
Niewątpliwie matcha stała się produktem o globalnej popularności. Z tradycyjnego elementu japońskiej kultury herbacianej przekształciła się w uniwersalne hasło marketingowe. W sklepach bez trudu znajdziemy ciastka, lody, napoje, kosmetyki, a nawet pasty do zębów wykorzystujące jej smak lub charakterystyczny zielony kolor. Powstają kawiarnie, dla których stała się motywem przewodnim, a napoje z jej dodatkiem królują na reklamowych witrynach. Pozostaje jednak pytanie: jak długo utrzyma się moda na matchę i kiedy zostanie ona wyparta przez kolejny popularny w internecie produkt?
