Finał serialu Stranger Things. Rekordy oglądalności i globalne rozczarowanie
Serial Stranger Things, flagowy projekt Netflixa, który w dużej mierze rozpoczął erę popularności platformy streamingowej, zakończył się po 5 sezonach. Mimo pobitych rekordów popularności, nie jest to jednak wizerunkowy sukces…. Tysiące fanów krytykuje reżyserów, a niektóre odcinki finałowego sezonu mają rekordowo niskie oceny na popularnych stronach do oceniania filmów i seriali. Dlaczego?
Lipiec 2016 roku. To wtedy na raczkującą dopiero platformę Netflix trafia pierwszy sezon wtedy jeszcze nikomu nie znanego serialu Stranger Things. Historia, inspirowana kultowymi powieściami grozy Stephena Kinga, kinem z lat 80-tych i teoriami spiskowymi o rządowych konspiracjach i tajnych badaniach szybko podbiła serca setek tysięcy widzów. Netflix momentalnie stał się nową sensacją, gdy coraz więcej osób kupowała abonament właśnie po to, by oglądać nowe, porywające Stranger Things.
Za sukces pierwszych dwóch sezonów odpowiadała prostota, i zrozumienie konwencji. Serial ten opowiadał wtedy o losach garstki postaci, ściśle związanych z sobą, których życia zostały nieodwracalnie zmienione po tym, jak do małego, sennego miasteczka Hawkings wkroczył obce, przerażające siły z innego wymiaru. Ale mimo tej grozy, to relacje tej garstki postaci (reprezentujących trzy grupy wiekowe, 12-letnie dzieci, nastolatków w szkole średniej i dorosłych w średnim wieku) pozostawały sercem Stranger Things. Pierwsze nastoletnie romanse, miłość rodzicielska, utrata dziecka lub lęk przed nią – to właśnie sceny poruszające te tematy sprawiały, że Stranger Things wyróżniało się i zachęcało. Drugim sukcesem było wspomniane wcześniej zrozumienie konwencji, mistrzowskie wręcz wyczucie tego, jak połączyć nostalgiczną wizję lat 80-tych z horrorem znanym z filmów Johna Carpentera, Stanleya Kubricka lub książek Stephena Kinga.
Ale… Wszystko co piękne zawsze musi się skończyć, i nie inaczej było ze Stranger Things, które po sukcesach kolejnych sezonów stawało się coraz bardziej, głównym, flagowym projektem Netflixa.
Kolejne sezony przyciągały coraz więcej widzów, a za kolejnymi rekordami oglądalności szedł… coraz większy budżet. Stranger Things zmieniało się nie do poznania, i to w szybkim tempie. Z kameralnego serialu o grupie mieszkańców miasteczka Hawkings w stanie Indiana, produkcja Netflixa zaczęła być historią o coraz większej grupie bohaterów, rozrzuconych momentami nie tylko po całych Stanach Zjednoczonych, ale i świecie. Szpiedzy z ZSRR ingwiligujący Stany Zjednoczone, czarnoksiężnik spoza czasu chcący otworzyć wrota do innego świata, ucieczka z sowieckiego gułagu to tylko niektóre z wątków poruszanych w kolejnych sezonach serialu, który coraz bardziej zaczął przypominać kino akcji.
5 sezon, ostatni sezon, którego ostatni odcinek miał swoją premierę 1 stycznia miał być kulminacją, zwieńczeniem szaleńczo postępującej fabuły. Ale coś poszło nie tak… Może jest to wina zbyt dużego grona postaci (stale powiększanego z każdym kolejnym sezonem) które w finałowym sezonie było już tak rozszerzone, że sprawne łączenie wątków poszczególnych postaci (a było ich już prawie 20) graniczyło z cudem. Fabuła jest więc niesłychanie rozwleczona, stale “skacząca” po wątkach i scenach, w żadnym momencie nie poświęcająca wystarczająco dużo czasu rzeczom faktycznie ważnym.
Co więcej, po finałowym odcinku rzesze fanów ruszyło na platformę X, by wytykać liczne fabularne niedociągnięcia i nieścisłości. A jeżeli wierzyć krytykom, jest ich naprawdę sporo, co zresztą widać w ocenach odcinków. Ostatni odcinek 5 sezonu ma najniższą ocenę ze wszystkich finałowych odsłon, a twórcy całej serii, bracia Dufferowie, zacząć odpowiadać w Internecie na pytania rozczarowanych widzów, nawet jeśli ich wytłumaczenia wcale nie gaszą płomieni krytyki, a wręcz je podżegają. Wizerunkowa porażka Netflixa, może mieć daleko idące konsekwencje. To, że finał flagowego projektu platformy, mimo rekordowych wyników oglądalności (35 milionów widzów według niektórych danych) nie zdobył powszechnego uznania oznacza koniec pewnej ery. Być może już wkrótce Netflix będzie musiał stworzyć kolejny niespodziewany sukces w rodzaju Stranger Things. Przyciągnięcie milionów widzów którzy są rozczarowani finałem tego serialu może być jednak trudne…
Maciej Bzura
