wybory we Francji a Unia Europejska

Jaki następca Emmanuela Macrona, taka przyszłość Unii Europejskiej

François Bayrou ocenia, że objęcie Pałacu Elizejskiego przez Marine Le Pen lub Jean-Luca Mélenchona mogłoby doprowadzić Unię Europejską do najgłębszego kryzysu w jej historii. Sondaże pokazujące 34–36 proc. dla kandydatki RN i 15–17 proc. dla lidera LFI sprawiają, że spór o respektowanie europejskich zobowiązań staje się jednym z głównych tematów francuskich wyborów.

Kampania o Pałac Elizejski weszła w etap, w którym krajowe obietnice zaczynają być przeliczane na konsekwencje dla całego kontynentu. François Bayrou uznał, że przejęcie prezydentury przez Marine Le Pen lub Jean-Luca Mélenchona postawiłoby Unię Europejską przed zagrożeniem egzystencjalnym. Teza byłego szefa rządu jest wyjątkowo ostra, lecz nie pojawia się w politycznej próżni, ponieważ oboje wskazani kandydaci należą obecnie do ścisłej czołówki wyścigu.

Podczas niedzielnej rozmowy w audycji „Le Grand Rendez-vous” lider MoDem przekonywał, że wspólnota załamałaby się w chwili ogłoszenia przez Paryż, iż nie zamierza już dotrzymywać wcześniejszych uzgodnień. Relację z jego wystąpienia opublikował „Journal du Dimanche”, natomiast nagrania programu udostępniła Europe 1. Bayrou potraktował RN oraz LFI jako dwa bieguny prowadzące do podobnego rezultatu, chociaż ich recepty na zmianę relacji z Brukselą pozostają zasadniczo odmienne.

Liczby sprawiają, że alarmu nie można zignorować

Ogłoszony tuż przed wypowiedzią Bayrou sondaż Ipsos bva dla „Le Parisien” lokuje Marine Le Pen na poziomie 34–36 proc. głosów. Jean-Luc Mélenchon otrzymuje 15–17 proc., a jego pozycja poprawiła się o dwa punkty w stosunku do porównywalnych majowych wariantów. Pełne zestawienia i informacje o próbie udostępnił Ipsos wraz z raportem metodologicznym.

Po stronie centrum najkorzystniej wypada Édouard Philippe, zdobywający 19–22,5 proc., kiedy startuje bez Gabriela Attala. W wariancie z dwoma kandydatami wywodzącymi się z macronizmu były premier uzyskuje 14,5–16,5 proc., a Attal 7,5–8,5 proc. Właśnie ten podział otwiera Mélenchonowi drogę do finału, chociaż nie zmniejsza dominacji liderki Zjednoczenia Narodowego.

Inny sierpniowy pomiar Ifop-Fiducial dawał Le Pen 33–35 proc., a przywódcy Francji Nieujarzmionej 16–19 proc. W trzech z siedmiu konfiguracji lewicowy kandydat zajmował drugie miejsce, lecz w bezpośrednim starciu przegrywał z reprezentantką RN 33 do 67 proc.

Dwa programy kwestionują obecny porządek na inne sposoby

RN koncentruje swój przekaz na suwerenności państwa, ograniczeniu transferów do wspólnego budżetu i możliwości nadawania pierwszeństwa decyzjom francuskim. Analiza Instytutu Jacques’a Delorsa przypomina, że partia zapowiadała starania o obniżenie wkładu Francji o 2–3 mld euro. Autorzy zwracają uwagę, iż uzyskanie podobnego rabatu przy zachowaniu dopłat rolnych byłoby negocjacyjnie bardzo trudne.

LFI formułuje swoje zamiary jeszcze bardziej bezpośrednio, zapowiadając odstępowanie od europejskich reguł wszędzie tam, gdzie przeszkadzałyby one we wdrażaniu programu. Oficjalny projekt na 2027 r. zawiera rozdział zatytułowany „Nie słuchać za każdym razem, gdy jest to konieczne”, obejmujący między innymi umowy handlowe, liberalizację usług publicznych oraz zasady konkurencji. Nie jest to zapowiedź formalnego opuszczenia UE, ale strategia wymuszania zmiany poprzez konflikt z obowiązującym prawem.

W obydwu przypadkach przyszły prezydent musiałby jednak działać w ramach francuskich instytucji, zabiegać o większość parlamentarną i mierzyć się z reakcjami partnerów. Prezydencki dekret nie wystarcza ani do jednostronnej korekty uzgodnionego budżetu, ani do unieważnienia europejskiego porządku prawnego. Poważny spór mógłby przenieść się do Trybunału Sprawiedliwości UE, na posiedzenia Rady i w końcu na rynek francuskich obligacji.

Najbardziej zapalnym punktem mogą stać się finanse

Były premier połączył europejski alarm z oceną krajowej polityki fiskalnej, nazywając Francję najbardziej pobłażliwym państwem w podejściu do finansów publicznych. Wiosenna prognoza Komisji Europejskiej zakłada deficyt równy 5,1 proc. PKB w 2026 r. oraz 5,7 proc. rok później. Wskaźnik długu ma wzrosnąć odpowiednio do 118,1 i 120,2 proc. produktu krajowego brutto.

Od 2024 r. wobec Paryża trwa procedura nadmiernego deficytu, której dokumentację prowadzi Komisja. Rada Unii Europejskiej wyznaczyła Francji cel usunięcia nadmiernego deficytu do 2029 r. Nowa administracja będzie zatem negocjować z partnerami w czasie, gdy jej własna przestrzeń budżetowa stanie się wyjątkowo ograniczona.

Prognozy długoterminowe są jeszcze bardziej wymagające. OECD szacuje, że bez dodatkowych działań zadłużenie może dojść do 127 proc. PKB w 2030 r., przy czym na rachunek wpływają starzenie się ludności, inwestycje klimatyczne oraz wzrost nakładów obronnych. Program zwiększający wydatki albo rozpoczynający walkę o europejskie transfery zostałby więc szybko poddany próbie wiarygodności.

Polityczne trzęsienie ziemi nie jest tym samym co prawny rozpad

Unijne traktaty nie zawierają automatu rozwiązującego organizację po wyborze rządu, który pozostaje w sporze z jej instytucjami. Formalne wystąpienie państwa odbywa się zgodnie z art. 50, czego przykładem jest wieloletni proces brytyjski, opisany w dokumentacji Komisji Europejskiej. Ani RN, ani LFI nie przedstawiają dzisiaj prezydenckiej kampanii jako prostego powrotu do projektu Frexitu.

Sens diagnozy Bayrou leży gdzie indziej. Jeśli państwo założycielskie, druga gospodarka UE i jedyna po Brexicie unijna potęga nuklearna konsekwentnie blokowałoby wspólne decyzje, skuteczność całej konstrukcji mogłaby zostać podważona. Kryzys zacząłby się od negocjacji o pieniądzach lub przepisach, ale szybko objąłby politykę obronną, wsparcie Ukrainy, handel oraz relację Paryża z Berlinem.

Centrum otrzymuje dzięki tej narracji wyraźny temat kampanii: wybór skrajnych rozwiązań ma oznaczać utratę francuskiego wpływu i europejski chaos. Jego przeciwnicy odpowiedzą zapewne, że podporządkowanie się obecnym zasadom ogranicza demokratyczną możliwość zmiany polityki. O wyniku może zdecydować to, która z tych dwóch opowieści lepiej połączy obawy gospodarcze Francuzów z ich oceną integracji.

Arkadiusz Jordan

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się