kryzys francuskiej szkoły

Francuska szkoła osiągnęła dno i stała się bronią wyborczą

Wyniki PISA 2025 zepchnęły francuską edukację do najniższego punktu od początku międzynarodowych pomiarów, a ponad jedna trzecia piętnastolatków nie opanowała podstaw matematyki lub czytania. David Lisnard uczynił z tych danych akt oskarżenia przeciw pięćdziesięciu latom reform i próbuje dzięki szkole przebić się z obrzeży kampanii prezydenckiej do jej głównego nurtu.

Ogłoszone we wrześniu wyniki międzynarodowego badania umiejętności piętnastolatków wywołały we Francji reakcję znacznie gwałtowniejszą niż zwyczajowa dyskusja ekspertów o tabelach i metodologii. Mer Cannes David Lisnard ogłosił na łamach „Journal du Dimanche” polityczny akt oskarżenia przeciw ludziom, którzy przez pięć dekad kształtowali szkolne programy, szkolili nauczycieli i bronili kolejnych reform. Przekonuje, że pod hasłem równości obniżano wymagania, osłabiano rangę egzaminów i traktowano przekazywanie wiedzy jako relikt dawnego porządku. Wystąpienie pokazuje, że edukacja może stać się dla francuskiej prawicy tym, czym bezpieczeństwo i migracja były w poprzednich kampaniach: tematem łączącym codzienne doświadczenia rodzin z oceną całego państwa.

Skala pogorszenia została opisana w raporcie PISA 2025 OECD, przygotowanym na podstawie testów ponad 760 tysięcy uczniów w 91 systemach edukacyjnych. Francuska próba liczyła 6501 osób, a jej średnie wyniki wyniosły 483 punkty w naukach przyrodniczych, 458 w matematyce oraz 456 w rozumieniu tekstu. Szczegółowa nota francuskiego ministerstwa dotycząca matematyki i czytania wskazuje, że od poprzedniej edycji oba rezultaty zmniejszyły się odpowiednio o 16 i 18 punktów. Na skali PISA, na której kilkadziesiąt punktów może odpowiadać efektowi wielu miesięcy nauki, tak szybki ruch oznacza więcej niż statystyczne wahnięcie.

Uczniowie słabną na obu krańcach skali

Najpoważniejszym sygnałem nie jest sama lokata kraju, lecz zmiana struktury wyników. Podstawowego progu w matematyce nie osiągnęło 36 procent badanych, a odsetek uczniów rozwiązujących najtrudniejsze zadania zmalał do 4 procent, choć w 2003 roku wynosił 15 procent. Czytanie przyniosło stratę przekraczającą 40 punktów w ciągu dekady, co oznacza coraz większe trudności z dłuższymi tekstami, oceną argumentacji i wydobywaniem informacji, których nie podano wprost. Równocześnie resort edukacji informuje, że Francja pozostaje w pobliżu średniej OECD, tyle że również ten punkt odniesienia przesunął się wyraźnie w dół.

W naukach przyrodniczych regres okazał się mniejszy, jednak nie zmienia to wieloletniego obrazu. DEPP wylicza średnią 483 punktów i podkreśla, że od 2015 roku rezultat obniżył się zarówno we Francji, jak i w całej organizacji. Pozytywnym wyjątkiem jest stosunkowo dobre rozumienie zagadnień środowiskowych oraz większa niż wcześniej grupa młodych ludzi zainteresowanych zawodem naukowym. Dane nie opisują zatem intelektualnej zapaści każdego ucznia, lecz system, który gorzej zapewnia wspólny poziom podstawowy i nie potrafi wykorzystać potencjału części młodzieży.

Francuska specyfika ujawnia się najmocniej w nierównościach. Różnica między nastolatkami z uprzywilejowanych domów i ich rówieśnikami z mniej zasobnych środowisk przekracza 90 punktów, a rodzaj szkoły silnie wiąże się z rezultatem testu. Uczniowie pierwszych klas liceów ogólnokształcących radzą sobie jak młodzież z wysoko notowanych państw europejskich, podczas gdy około jednej piątej badanych uczęszczających do szkół zawodowych osiąga wyniki należące do najniższych w zestawieniu. Ten podział komplikuje tezę, że rozwiązaniem wystarczającym dla całego kraju będzie po prostu przywrócenie surowszych ocen.

Klasa nie zapewnia warunków do skupienia

Raport opisuje środowisko uczenia się, w którym nawet dobry program może pozostać na papierze. Blisko połowa francuskich respondentów skarży się na hałas i zakłócanie lekcji, niemal jedna czwarta nie jest w stanie swobodnie pracować, a zainteresowanie nauczyciela postępami każdego ucznia dostrzega tylko co druga badana osoba. Według dyrektorów niedostatek pomocy dydaktycznych dotyczy jednej piątej placówek, zaś braki personelu zgłasza prawie połowa szkół. Analiza „Le Monde” przypomina, że wskaźnik niedoborów kadrowych wprawdzie poprawił się od 2022 roku, ale nadal zdecydowanie przewyższa poziom sprzed pandemii.

Poza szkołą francuscy piętnastolatkowie używają urządzeń cyfrowych średnio przez 4,9 godziny w zwykłym dniu, a trzy godziny przeznaczają na rozrywkę. OECD zachowuje ostrożność wobec prostego obwiniania technologii, ponieważ zależność między narzędziami cyfrowymi i wiedzą zmienia się wraz ze sposobem ich wykorzystywania. Uczniowie regularnie posługujący się sztuczną inteligencją do streszczania lub przygotowywania prac uzyskiwali przeciętnie słabsze rezultaty z nauk przyrodniczych, lecz osoby korzystające z niej ogólnie i uczone zasad krytycznej pracy z AI nie wykazywały podobnej straty. Problemem okazuje się zatem brak kontroli nad uwagą oraz nierówny dostęp do mądrego wykorzystania technologii, a nie samo istnienie ekranów.

Lisnard wskazuje winnych i proponuje zerwanie

Autor wyborczego manifestu ma mocną pozycję lokalną, choć słabą pozycję ogólnokrajową. Kieruje Cannes od 2014 roku, w ostatnich wyborach samorządowych zdobył ponad 81 procent głosów, a od 2021 roku stoi na czele Stowarzyszenia Merów Francji; jego drogę polityczną przedstawia oficjalna biografia Nouvelle Énergie. Dnia 31 marca 2026 roku opuścił Les Républicains i zadeklarował start prezydencki, co odnotowuje aktualizowany profil kandydata France Vote. Jego nurt łączy liberalizm gospodarczy, decentralizację i przywiązanie do republikańskiego modelu instytucji.

W polityce szkolnej Lisnard chce zlikwidować rejonizację, umożliwić rodzinom wybór placówki, poszerzyć samodzielność dyrektorów oraz przywrócić większą rangę wiedzy pamięciowej, dyscyplinie, stopniom i egzaminom. Materiały jego kampanii przedstawiają swobodę wyboru jako sposób uwolnienia dzieci od jakości szkoły przypisanej im przez adres zamieszkania. Krytycy takiego rozwiązania odpowiadają, że najbardziej mobilne i najlepiej poinformowane rodziny mogą opuścić słabsze placówki, pogłębiając ich problemy. O wyniku reformy przesądziłyby więc zasady finansowania, rekrutacji i odpowiedzialności za uczniów, których szkoły chętnie nie wybiorą.

Kampania outsidera zależy od prawyborów

Sondaże z wiosny 2026 roku przyznawały Lisnardowi przeważnie od 1 do 2 procent głosów, co stawiało go daleko za Marine Le Pen, Édouardem Philippe’em, Jeanem-Lukiem Mélenchonem i ważniejszymi pretendentami tradycyjnej prawicy. Jego strategia zakłada organizację szerokiej elekcji wstępnej, która dałaby mniej rozpoznawalnym uczestnikom równy dostęp do debaty oraz pozwoliła wyłonić jednego rywala dla skrajnej prawicy i radykalnej lewicy. Relacja z letniego spotkania jego ugrupowania w Cannes pokazuje, że Lisnard konsekwentnie zabiega o prawybory, nawet jeśli pozostali przywódcy nie widzą w nich własnego interesu. We wrześniu kandydat poinformował ponadto o zebraniu 500 obietnic rekomendacji od uprawnionych urzędników, lecz formalna weryfikacja podpisów nastąpi dopiero przed wyborami.

Szkoła daje mu szansę wydostania się z wyborczego marginesu, gdyż łączy jego krytykę centralizmu z doświadczeniem samorządowym i opowieścią o państwowych usługach, które kosztują coraz więcej, ale przynoszą słabsze rezultaty. Ryzyko polega na tym, że ostry akt oskarżenia łatwiej skupia uwagę niż kompletny projekt naprawczy, a badanie PISA nie pozwala przypisać spadku jednej metodzie nauczania lub jednemu środowisku ideowemu. Lisnard może jednak wymusić na konkurentach odpowiedź w sprawie selekcji, egzaminów, autonomii oraz dyscypliny. Jeżeli tak się stanie, kandydat z poparciem liczonym dziś w pojedynczych procentach będzie współtworzył program większych graczy.

Arkadiusz Jordan

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się