Odyseja film recenzje

Historyk i znawca Homera ostro ocenia film Odyseja Christophera Nolana. „Nie zrozumiał greckiego eposu”

Film „Odyseja” Christophera Nolana wywołał jedną z najgorętszych dyskusji ostatnich miesięcy. Jedni widzą w nim odważną reinterpretację jednego z fundamentów kultury europejskiej, inni zarzucają reżyserowi zbyt dalekie odejście od dzieła Homera. Do drugiej grupy należy francuski historyk i hellenista Olivier Battistini, który w rozmowie z „Le Figaro” nie ukrywa rozczarowania. Jego zdaniem Nolan nie tylko zmienił przebieg opowieści, lecz przede wszystkim odebrał jej sens.

Olivier Battistini nie ma wątpliwości. „To nie jest już Homer”

Olivier Battistini od lat zajmuje się historią starożytnej Grecji i twórczością Homera. Dlatego jego opinia o filmie Christophera Nolana odbiła się szerokim echem we Francji. W wywiadzie dla „Le Figaro” badacz przekonuje, że nie wybierał się do kina z nastawieniem na krytykę. Wręcz przeciwnie – uważa, że klasyczne dzieła mogą i powinny być interpretowane na nowo. Sam przypomina, że historia kina zna wiele adaptacji, które nie kopiowały oryginału, ale potrafiły wydobyć z niego nowe znaczenia.

W przypadku „Odysei” stało się jednak coś zupełnie innego. Battistini twierdzi, że Nolan nie prowadzi dialogu z Homerem, lecz zastępuje jego opowieść współczesnym sposobem myślenia. W efekcie – jak mówi – powstał film, który „nie tylko jest bardzo zły, ale stanowi również zdradę dzieła”.

Francuski historyk zwraca uwagę przede wszystkim na samą konstrukcję opowieści. Homer rozpoczyna swój poemat w chwili, gdy Odyseusz od dwudziestu lat pozostaje poza domem. Dopiero później bohater sam opowiada o swoich przygodach, a czytelnik stopniowo poznaje wydarzenia, które doprowadziły go do tego momentu. Zdaniem Battistiniego właśnie ta niezwykła kompozycja jest jednym z największych osiągnięć literatury antycznej. Nolan całkowicie z niej rezygnuje, odbierając historii napięcie i tajemnicę.

Badacz zwraca uwagę również na sposób przedstawienia głównego bohatera. W filmie Odyseusz przypomina człowieka próbującego poradzić sobie z wojenną traumą, częściowo pozbawionego pamięci i dręczonego poczuciem winy. Tymczasem u Homera niczego podobnego nie ma. Odyseusz doskonale pamięta wszystkie wydarzenia swojej podróży i sam opowiada je Feakom. Nie szuka terapeuty ani nie odbywa symbolicznej psychoanalizy. Jego celem jest powrót do domu, a nie uporanie się z własną psychiką.

Hollywood zamiast starożytnej Grecji

W ocenie Battistiniego współczesny sposób myślenia widoczny jest niemal w każdej części filmu. Jako przykład podaje postać Kalipso, która w poemacie proponuje Odyseuszowi nieśmiertelność i wieczną młodość. Bohater odrzuca jednak tę propozycję, ponieważ wybiera życie śmiertelnika i możliwość zdobycia nieśmiertelnej sławy. W ekranizacji Nolana Kalipso staje się natomiast kobietą próbującą leczyć psychiczne rany bohatera. Według historyka jest to całkowicie nowe znaczenie, którego Homer nigdy nie zamierzał nadać tej postaci.

Podobnych przykładów Battistini znajduje znacznie więcej. Krytycznie ocenia sposób przedstawienia Kirke, Heleny czy Lajstrygonów, a także liczne anachronizmy pojawiające się w scenariuszu. Szczególnie razi go scena, w której Penelopa mówi o „końcu epoki brązu”. Jak przypomina historyk, taki podział dziejów został stworzony dopiero przez uczonych XIX wieku i nie mógł istnieć w świecie Homera.

Badacz zwraca też uwagę na sceny, których w filmie zabrakło. Wśród nich wymienia spotkanie Odyseusza z Achillesem w świecie zmarłych oraz śmierć wiernego psa Argosa. W jego przekonaniu są to fragmenty, które najlepiej pokazują sposób, w jaki Grecy rozumieli życie, śmierć i ludzką pamięć. Ich pominięcie sprawia, że opowieść traci swój najgłębszy wymiar.

W końcowej części rozmowy Battistini stawia szerszą diagnozę. Jego zdaniem problem nie dotyczy wyłącznie Christophera Nolana, lecz sposobu, w jaki współczesne Hollywood podchodzi do klasycznych tekstów. Reżyserzy coraz częściej opowiadają dawne historie za pomocą współczesnych kategorii psychologicznych i społecznych, przez co bohaterowie sprzed trzech tysięcy lat zaczynają myśleć jak ludzie XXI wieku.

Dlatego francuski historyk uważa, że film „Odyseja” jest przede wszystkim odbiciem współczesnej kultury amerykańskiej, a nie próbą zrozumienia świata Homera. Jak podsumowuje: „Grecy są całkowicie wyjątkowi. I właśnie tego Nolan nie zrozumiał.”

Arkadiusz Jordan

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się