Huawei projektuje półprzewodniki

Huawei projektuje półprzewodniki własną metodą. Chiny szukają drogi wokół sankcji

Huawei projektuje półprzewodniki w sposób, który ma ograniczyć skutki amerykańskich sankcji technologicznych. Chiński gigant zapowiada rozwój koncepcji Tau Scaling Law i architektury LogicFolding, które mają poprawić wydajność chipów nie tylko przez miniaturyzację tranzystorów, ale przez nową logikę komunikacji między elementami układu.

Chiński gigant twierdzi, że jego metoda pozwoli rozwijać chipy mimo braku dostępu do najnowocześniejszych zachodnich maszyn litograficznych, wykorzystywanych przy produkcji najbardziej zaawansowanych układów.

Od 2019 r. Huawei znajduje się w centrum technologicznego konfliktu między USA a Chinami. Waszyngton ograniczył firmie dostęp do komponentów i technologii pochodzących ze Stanów Zjednoczonych oraz części państw sojuszniczych. Szczególne znaczenie mają maszyny do litografii EUV, które są kluczowe przy produkcji najbardziej zaawansowanych półprzewodników. To właśnie one stały się jednym z symboli technologicznej przewagi Zachodu i jego sojuszników.

Huawei proponuje własną drogę

Podczas International Symposium on Circuits and Systems w Szanghaju He Tingbo, szefowa działu półprzewodników Huawei’a, przedstawiła koncepcję Tau Scaling Law, nazywaną także Her’s Law. To próba odejścia od klasycznego myślenia o postępie w chipach wyłącznie przez pryzmat dalszej miniaturyzacji tranzystorów.

Przez dekady branża półprzewodników kierowała się prawem Moore’a, zgodnie z którym liczba tranzystorów na chipie podwajała się mniej więcej co dwa lata. Im więcej tranzystorów na tej samej powierzchni, tym większa moc obliczeniowa albo mniejszy i bardziej energooszczędny układ. Problem polega na tym, że miniaturyzacja staje się coraz trudniejsza fizycznie i coraz droższa ekonomicznie.

Huawei proponuje inne podejście: zamiast optymalizować przede wszystkim przestrzeń, chce optymalizować czas komunikacji między elementami układu. Tau Scaling Law ma skracać opóźnienia sygnału i poprawiać współpracę między urządzeniami, obwodami, chipami i całymi systemami. W praktyce oznacza to próbę wyciśnięcia większej wydajności nie tylko z samego procesu produkcyjnego, ale z architektury układu.

LogicFolding i ambicja 1,4 nm

Najważniejszym elementem nowej strategii ma być architektura LogicFolding. Huawei zapowiada, że kolejna wersja chipa Kirin, planowana na jesień, będzie pierwszym układem w pełni wykorzystującym zapowiadaną koncepcję.

Według deklaracji firmy nowa ścieżka ma umożliwić produkcję chipów o parametrach odpowiadających technologii 1,4 nm do 2031 r. Lider rynku, tajwański TSMC, przewiduje osiągnięcie podobnego poziomu wcześniej, bo w 2028 r. To pokazuje, że Huawei nie twierdzi jeszcze, iż przeskoczył światową czołówkę. Raczej sygnalizuje, że Chiny nie chcą pozostać wyłącznie odbiorcą technologii projektowanej i produkowanej poza ich kontrolą.

Dla Pekinu stawką jest coś więcej niż kolejny procesor w smartfonie. Zaawansowane półprzewodniki są fundamentem sztucznej inteligencji, superkomputerów, systemów wojskowych, telekomunikacji i przemysłu. Kto kontroluje chipy, kontroluje tempo rozwoju AI.

Sankcje nie zatrzymały wyścigu

Amerykańskie ograniczenia miały utrudnić Chinom dostęp do najwydajniejszych technologii. W krótkiej perspektywie rzeczywiście zwiększyły presję na Huawei’u i innych chińskich firmach. W dłuższej perspektywie mogły jednak przyspieszyć budowę krajowego ekosystemu półprzewodników.

Widać to nie tylko w działaniach spółki, lecz także w szerszej strategii chińskich firm technologicznych. Alibaba pokazała własny chip AI, a chińskie władze coraz wyraźniej zachęcają przedsiębiorstwa do ograniczania zależności od układów Nvidii. W tle trwa rywalizacja o to, czy Chiny będą w stanie zbudować własną alternatywę dla amerykańskich i tajwańskich technologii.

To nie oznacza, że Huawei ma prostą drogę do sukcesu. Produkcja najbardziej zaawansowanych chipów wymaga nie tylko projektu, lecz także sprzętu, materiałów, oprogramowania EDA, kontroli jakości i ogromnego doświadczenia produkcyjnego. Nawet najlepsza architektura nie zastąpi całego łańcucha dostaw. Sygnał do świata wysyłany przez firmę jest ważny , bo przenosi spór z pytania „czy Chiny mają dostęp do tych samych maszyn?” na pytanie „czy potrafią obejść ograniczenia inną logiką projektowania?”.

Geopolityka zapisana w krzemie

George Chen z The Asia Group ocenił, że Tau Scaling Law pokazuje ambicję Huawei, by nie tylko doganiać światowych liderów, ale próbować narzucić własną ścieżkę w globalnym wyścigu chipów. To zdanie dobrze oddaje polityczne znaczenie tej zapowiedzi.

Rywalizacja o półprzewodniki nie jest już zwykłą konkurencją firm. To gra o suwerenność technologiczną. USA ograniczają eksport zaawansowanych układów i narzędzi produkcyjnych, Chiny budują własny ekosystem, Tajwan broni swojej pozycji jako centrum produkcji, a Europa i Japonia próbują odzyskać znaczenie w kluczowym sektorze. Tajwan pozostaje dziś najważniejszym punktem tej układanki.

Huawei nie pokazał jeszcze gotowego przełomu, który zmieni rynek z dnia na dzień. Pokazał jednak kierunek, w którym podążą. Skoro droga przez najbardziej zaawansowane zachodnie maszyny jest zablokowana, Chiny będą szukać ścieżki przez architekturę, integrację systemów i projektowanie. To może nie wystarczyć, by natychmiast dogonić TSMC czy Nvidię. Może jednak wystarczyć, by amerykańskie sankcje przestały być narzędziem trwałego zatrzymania chińskiego postępu.

Szymon Ślubowski

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.07.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się