Indyjska demografia jest coraz gorsza. Dlaczego?

Indie od kilku lat notują spadek liczby urodzeń. Dotąd jednak wskaźnik reprodukcji pozostawał na poziomie pozwalającym utrzymać wzrost liczby ludności. To właśnie się zmienia.

Z najnowszego raportu opublikowanego przez indyjski urząd rejestracji i spisu ludności, wynika, że całkowity współczynnik dzietności w Indiach spadł do 1,9 dziecka na kobietę. To mniej niż poziom 2,1, uznawany za próg zastępowalności pokoleń. Dla porównania, jeszcze w pierwszej dekadzie XXI wieku wskaźnik ten wynosił około 3,3. Zdaniem ekspertów za tym trendem stoi kilka nakładających się zjawisk. Jednym z głównych wyzwań jest lepszy dostęp do edukacji i antykoncepcji. Coraz większe znaczenie mają też koszty wychowania dzieci oraz zmieniające się wyobrażenia o małżeństwie i rodzinie.

Wraz ze wzrostem poziomu wykształcenia i większym udziałem kobiet w rynku pracy słabnie tradycyjne przekonanie, że małżeństwo i macierzyństwo są koniecznym warunkiem „ustabilizowanego życia”. Coraz więcej osób odkłada decyzję o dzieciach albo w ogóle z niej rezygnuje, próbując najpierw zbudować pozycję zawodową i finansową. Ten proces dotyczy zwłaszcza dużych miast i klasy średniej. W praktyce oznacza to, że decyzja o posiadaniu dzieci coraz częściej staje się elementem planowania życiowego, a nie społecznym obowiązkiem. Dla części młodych dorosłych dzieci przestają być oczywistym kolejnym etapem życia, a stają się jedną z wielu możliwych dróg.

Na spadek dzietności mocno wpływa także sytuacja ekonomiczna. Indie zmagają się z inflacją, a utrzymanie rodziny staje się coraz droższe. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego średni roczny dochód w Indiach wynosił w 2025 roku 2878 dolarów, czyli mniej niż 240 dolarów miesięcznie. Tymczasem szacunki kosztów życia pokazują, że miesięczne wydatki jednej osoby, bez czynszu, przekraczają już ten poziom.

W takich warunkach wiele osób odkłada decyzję o dzieciach do momentu, w którym poczuje większe bezpieczeństwo finansowe. Rosnące ceny edukacji, opieki zdrowotnej, mieszkań i codziennych wydatków sprawiają, że rodzicielstwo coraz częściej postrzegane jest nie tylko jako wybór emocjonalny, ale też jako poważne zobowiązanie ekonomiczne. Ważnym elementem tej układanki jest również poprawa wskaźników zdrowotnych. Z najnowszych danych wynika, że śmiertelność niemowląt w Indiach spadła z 30 zgonów na 1000 żywych urodzeń w 2019 roku do 24 w 2024 roku.

Historycznie demografowie wielokrotnie obserwowali, że wraz ze spadkiem śmiertelności dzieci maleje też skłonność do posiadania większej liczby potomstwa. Ten sam mechanizm widać dziś także w Indiach. Gdy rośnie pewność, że dzieci przeżyją, maleje potrzeba utrzymywania wysokiej dzietności. Różnice regionalne są tu bardzo wyraźne. Najbiedniejsze stany, z niższym poziomem edukacji i wyższą śmiertelnością niemowląt, wciąż mają wyraźnie wyższy współczynnik dzietności. W Biharze wynosi on 2,9, a w Uttar Pradesh 2,6. Dla porównania, w Delhi dzietność spadła do 1,2 dziecka na kobietę, a w południowych stanach, takich jak Tamil Nadu i Kerala, wynosi około 1,3.

Eksperci wskazują również, że łatwiejszy dostęp do środków antykoncepcyjnych daje kobietom większą kontrolę nad decyzjami reprodukcyjnymi. Dotyczy to nie tylko wielkich miast, ale także mniejszych ośrodków i części obszarów wiejskich. W praktyce oznacza to, że decyzja o liczbie dzieci coraz częściej staje się świadomym wyborem, a nie skutkiem braku alternatyw.

Zmienia się również model wsparcia rodzinnego. Przez lata w Indiach ważną rolę odgrywała wielopokoleniowa rodzina, w której dziadkowie pomagali w opiece nad dziećmi. Dziś, przy późniejszym rodzicielstwie, migracjach do miast i rosnącej mobilności zawodowej, taki system wsparcia nie zawsze już działa. W jego miejsce wchodzą nianie, prywatna opieka i żłobki, co dodatkowo podnosi koszty wychowania dzieci.

Na spadek liczby urodzeń wpływa również rosnąca skala niepłodności. Badania pokazują, że odsetek osób mających trudności z poczęciem dziecka znacząco wzrósł w ciągu ostatnich dekad. Eksperci wiążą to między innymi ze stylem życia, gorszym zdrowiem metabolicznym, otyłością i zaburzeniami hormonalnymi. i choć w całym kraju rozwijają się kliniki leczenia niepłodności, dostęp do takich usług pozostaje kosztowny. To oznacza, że dla wielu par problem biologiczny nakłada się na barierę finansową.

Rząd Indii nie ogłosił dotąd jednej ogólnokrajowej strategii walki ze spadkiem dzietności. Poszczególne stany zaczynają jednak wprowadzać własne rozwiązania. Andhra Pradesh oferuje premie finansowe za urodzenie trzeciego i czwartego dziecka. W Goa, Karnataka i Telangana powstały państwowe ośrodki in vitro dla osób starających się o pierwsze dziecko.

Pytanie brzmi jednak, czy takie zachęty wystarczą. Coraz więcej ekspertów uważa, że samo nawoływanie do posiadania większej liczby dzieci nie zmieni decyzji ludzi, którzy podejmują je w oparciu o edukację, sytuację finansową, warunki pracy i styl życia.

Najważniejszy wniosek jest prosty: spadek dzietności w Indiach nie jest już odchyleniem od normy, lecz trwałą zmianą społeczną. Kraj, który przez dekady kojarzył się z wysokim przyrostem naturalnym, wchodzi dziś w etap znany wcześniej z wielu innych rozwijających się państw: późniejsze małżeństwa, mniej dzieci, większa rola wykształcenia kobiet, urbanizacji i kosztów życia.

To nie oznacza natychmiastowego kryzysu demograficznego, ale oznacza początek nowej epoki. W kolejnych latach Indie będą musiały odpowiedzieć nie tylko na pytanie, jak zachęcić ludzi do posiadania dzieci, ale przede wszystkim, jak dostosować swoje państwo, gospodarkę i politykę społeczną do społeczeństwa, które zaczyna się zmieniać szybciej, niż jeszcze niedawno zakładano.

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się