Istotną zmianą we współczesnym życiu politycznym i społecznym jest trudność w określeniu wspólnoty
Marcel Gauchet jest francuskim filozofem, historykiem i autorem książek, m.in. „Comment pensent les démocraties”. W wywiadzie dla tygodnika „Journal du Dimanche” analizuje pojęcie ideologii i ocenia, że demokracje liberalne przechodzą przez epokę depolityzacji.
„Ideologia jest nam podsuwana przez nasze doświadczenie polityczne i społeczne. Są rzeczy, w które możemy wierzyć i takie, w które wierzyć nie możemy, to co jest do pomyślenia i to, co jest do uwierzenia. Konkretnym przykładem jest fakt, że przez całe stulecie mogliśmy wierzyć, że rewolucja społeczna jest możliwa. Była to komunistyczna utopia: koncentracja środków produkcji w ramach państwowego systemu gospodarczego. Doświadczenie pokazało nam, że to nie działa. Wielkie utopie przestały istnieć, a w epoce neoliberalnej to reguły rynku łączą (jeśli można tak powiedzieć) ze sobą jednostki. Pozostaje jedna stała: wspólne doświadczenie kształtuje ideologię. Badania opinii publicznej przyjmują założenie, że każdy ma własne zdanie – nic bardziej mylnego. Ideologia to dyskurs, który się utrwala, ponieważ zdołał powiązać interpretację przeszłości, wizję możliwej przyszłości i zarządzanie priorytetami teraźniejszości. W gruncie rzeczy jest to coś bardzo złożonego” – tłumaczy Marcel Gauchet w „Journal du Dimanche”.
„Istotną zmianą we współczesnym życiu politycznym i społecznym jest trudność w określeniu wspólnoty. Widzi się dziś wyłącznie jednostki, zatem różne grupy interesów. Wcześniej dyskurs polityczny podporządkowany był jedności wspólnotowej – narodowi, będącemu jej klasycznym przykładem. Dziś to już nie obowiązuje. Neoliberalizm jest ideologią ślepą na swoje uwarunkowania, co czyni ją kruchą i łatwą do podważenia” – dodaje.
Zdaniem filozofa, demokracje liberalne przechodzą przez epokę depolityzacji, a „jednostki mają tendencję do stawiania swoich własnych priorytetów na pierwszym miejscu”. „Odniesienie do wspólnoty rozmyło się. Depolityzacja to panowanie jednostki, która paradoksalnie może być bardzo zaangażowana w stowarzyszeniach i życiu lokalnym. Jednak suma poszczególnych inicjatyw nie tworzy spójnej, ogólnej wizji zbiorowej. Kryzys demokracji to w gruncie rzeczy kryzys partii politycznych, innymi słowy kryzys struktur, które proponowały wspólny i jednoczący projekt. Demokracja liberalna nie jest jednak podważana, ponieważ jej fundamenty są bardzo solidne. W rzeczywistości mamy do czynienia z kryzysem wydolności demokratycznej: demokracja zwyciężyła, ale nie potrafimy zapewnić jej prawidłowego funkcjonowania” – stwierdza.
Jak ocenia Marcel Gauchet w „Journal du Dimanche” współcześnie „żyjemy, pod wieloma względami, w epoce politycznego oniryzmu, co jest zjawiskiem dość typowym w okresach wielkich przemian społecznych, gospodarczych i intelektualnych”. „Zachód nie odnajduje się już w świecie, który sam stworzył. To wielki paradoks: upadek intelektualny Europy ma miejsce w tym samym momencie, co europeizacja świata. Przemiany na świecie zmuszają nas w każdym razie do postawienia sobie – po raz pierwszy od XVI wieku – pytania o nasze miejsce w świecie. Niegdyś Europa była epicentrum cywilizacji. Dziś, kim jesteśmy w dobie globalizacji? W istocie niemal nikim. Pod względem demografii, Zachód przedstawia jedynie miliard osób w stosunku do ośmiu miliardów mieszkańców Ziemi. Europa stała się peryferią świata. Jesteśmy dawnymi bogaczami, zubożałą arystokracją” – stwierdza.
oprac.JD
