„Zła teologia daje preteksty, by zabijać”. Dziesięć lat od śmierci ks. Jacques’a Hamela
26 lipca 2016 roku ks. Jacques Hamel rozpoczął dzień tak, jak czynił to przez dziesięciolecia kapłaństwa. Stanął przy ołtarzu, aby sprawować Eucharystię. Miał 85 lat i choć formalnie od dawna mógł pozostawać na emeryturze, nadal służył wiernym. Tego ranka kościół Saint-Étienne w Saint-Étienne-du-Rouvray stał się miejscem jego ostatniej Mszy.
Do świątyni weszli dwaj dziewiętnastoletni islamiści. Zamordowali starego kapłana przy ołtarzu, podcinając mu gardło. Państwo Islamskie wzięło odpowiedzialność za zamach, a śmierć francuskiego księdza szybko zaczęła być postrzegana nie tylko jako kolejny akt terroru, lecz również jako wydarzenie o jednoznacznie religijnym wymiarze.
Dziesięć lat później do zabójstwa powraca prof. Rémi Brague. W eseju opublikowanym na łamach „Le Figaro” francuski filozof stawia pytanie o to, co właściwie wydarzyło się tego lipcowego poranka. Jego odpowiedź prowadzi znacznie dalej niż analiza politycznego ekstremizmu. Brague próbuje spojrzeć na śmierć ks. Hamela jako na zbrodnię, w której centrum znajdował się spór dotyczący Boga.
Kapłan, który pozostał przy ołtarzu
Jacques Hamel urodził się 30 listopada 1930 roku w Darnétal w Normandii. Święcenia kapłańskie przyjął w 1958 roku. Przez następne dziesięciolecia pełnił posługę w kolejnych parafiach archidiecezji Rouen, pozostając przede wszystkim duszpasterzem zwykłych wspólnot, daleko od kościelnych urzędów i publicznego rozgłosu.
Gdy osiągnął wiek emerytalny, nie zrezygnował z kapłańskiej służby. Pomagał młodszym duchownym, odprawiał Msze, udzielał sakramentów, odwiedzał chorych. W Saint-Étienne-du-Rouvray był postacią dobrze znaną również poza wspólnotą katolicką. Angażował się w kontakty z miejscowymi muzułmanami i uczestniczył w dialogu międzyreligijnym.
Jego śmierć nabiera szczególnego znaczenia właśnie przez swoją zwyczajność. Nie zginął podczas wielkiego publicznego wystąpienia ani jako przywódca prowadzący polityczny spór. Został zabity podczas wykonywania najbardziej podstawowej czynności należącej do życia katolickiego kapłana – sprawowania Mszy.
Ołtarz, przy którym przez lata celebrował Eucharystię, stał się miejscem jego śmierci.
Dlaczego właśnie ks. Jacques Hamel?
To pytanie znajduje się w centrum refleksji prof. Rémi Brague’a. Francuski filozof porównuje śmierć kapłana między innymi z zabójstwem nauczyciela Samuela Paty’ego. W tamtym przypadku bezpośrednim pretekstem dla terrorysty było konkretne działanie nauczyciela, następnie przedstawione i rozpowszechnione w zniekształconej formie.
W przypadku ks. Hamela sytuacja wyglądała inaczej. Nie istniała wypowiedź kapłana, która sprowokowałaby zamachowców. Nie prowadził kampanii wymierzonej przeciwko islamowi. Przeciwnie, uczestniczył w lokalnym dialogu z muzułmanami.
Zdaniem Brague’a właśnie tutaj znajduje się jeden z kluczy do zrozumienia tej śmierci. Ks. Hamel został zaatakowany nie z powodu tego, co zrobił, ale ze względu na to, kim był.
Był chrześcijaninem. Był katolickim księdzem. Sprawował Eucharystię.
Zabójstwo człowieka ze względu na jego religijną tożsamość wprowadza nas już w rzeczywistość męczeństwa. Dlatego pytanie, czy kapłan został zabity „in odium fidei”, z nienawiści do wiary, ma fundamentalne znaczenie również dla prowadzonego przez Kościół procesu beatyfikacyjnego.
„Idź precz, Szatanie”
Jednym z najbardziej przejmujących świadectw dotyczących ostatnich chwil ks. Hamela są słowa, które miał wypowiedzieć podczas ataku. Według relacji świadków zwrócił się do napastników słowami: „Idź precz, Szatanie!”.
Prof. Rémi Brague zatrzymuje się przy nich na dłużej. Zwraca uwagę, że współczesny człowiek rzadko posługuje się takim językiem. Nawet w chrześcijańskim przepowiadaniu osobowe zło bywa dziś przedstawiane znacznie ostrożniej niż przez wcześniejsze pokolenia.
Dla umierającego księdza rzeczywistość rozgrywająca się przed ołtarzem najwyraźniej miała jednak wymiar wykraczający poza spotkanie ofiary z terrorystami. Dostrzegał w niej walkę dobra ze złem.
Słowa te nabierają dodatkowego znaczenia w zestawieniu z miejscem śmierci kapłana. Chrześcijaństwo rozumie Eucharystię jako uobecnienie ofiary Chrystusa. Kapłan sprawujący Mszę stoi przy ołtarzu, na którym sakramentalnie wspominana i uobecniana jest śmierć Chrystusa. Ks. Hamel został zaatakowany właśnie w tej przestrzeni.
Nie oznacza to oczywiście utożsamienia jego śmierci z ofiarą Chrystusa. Dla chrześcijańskiego rozumienia męczeństwa istnieje jednak głęboki związek pomiędzy świadectwem ucznia a świadectwem Mistrza.
Po zabójstwie rozpoczęła się rozmowa o Bogu
Najbardziej niezwykła część historii rozpoczyna się jednak dopiero po zaatakowaniu kapłana. Zamachowcy zaczęli rozmawiać z zakonnicami znajdującymi się w kościele.
Nie była to wyłącznie rozmowa dotycząca polityki. Pojawiły się pytania o Koran, pokój, islam i chrześcijaństwo. W pewnym momencie jeden z terrorystów powiedział do siostry Huguette: „Jezus nie może być człowiekiem i Bogiem”.
To zdanie ma dla Brague’a zasadnicze znaczenie.
Napastnik odniósł się bowiem bezpośrednio do jednego z fundamentów chrześcijańskiej wiary. Chrześcijaństwo wyznaje Jezusa Chrystusa jako prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka. Dogmatyczne sformułowanie tej prawdy wiary dokonywało się podczas pierwszych wielkich soborów Kościoła, przede wszystkim w Nicei i Chalcedonie.
Zabójca starego francuskiego księdza nie prowadził oczywiście akademickiej debaty teologicznej. Jego słowa pokazują jednak coś istotnego: religijne przekonania nie znajdowały się wyłącznie na obrzeżach jego światopoglądu. Dotyczyły samego pytania o Boga i Chrystusa.
Czy można zrozumieć terroryzm religijny bez religii?
Współczesne społeczeństwa europejskie często próbują wyjaśniać terroryzm przede wszystkim za pomocą kategorii społecznych, psychologicznych i politycznych. Analizuje się wykluczenie, problemy integracyjne, radykalizację internetową, sytuację rodzinną sprawców, ich kontakty ze środowiskami ekstremistycznymi czy geopolityczne konflikty.
Każdy z tych czynników może być istotny. Brague ostrzega jednak przed pominięciem tego, co sami zamachowcy uważali za ważne.
W przypadku Saint-Étienne-du-Rouvray sprawcy posługiwali się językiem religijnym, wyrażali określone przekonania dotyczące chrześcijaństwa i weszli do katolickiej świątyni, gdzie zaatakowali kapłana sprawującego Mszę. Po dokonaniu zbrodni dyskutowali z zakonnicami o Jezusie i Bogu.
Trudno więc opowiedzieć tę historię, całkowicie usuwając z niej teologię.
Jednocześnie religijnego charakteru motywacji dwóch terrorystów nie można przenosić na wszystkich muzułmanów. Sam ks. Hamel przez lata uczestniczył w dialogu z miejscową społecznością islamską, a po jego śmierci wielu muzułmanów jednoznacznie potępiło zbrodnię i okazywało solidarność chrześcijanom. Tym bardziej istotne jest precyzyjne rozróżnienie między islamem a jego dżihadystyczną interpretacją przyjętą przez sprawców.
Śmierć z nienawiści do wiary
Dla Kościoła pytanie o motyw zabójców nie jest wyłącznie zagadnieniem historycznym. Ma znaczenie dla oceny męczeństwa ks. Hamela.
W tradycji katolickiej męczennikiem nie zostaje człowiek jedynie dlatego, że poniósł gwałtowną śmierć i był chrześcijaninem. Kluczowe znaczenie ma związek śmierci z wiarą. Kościół bada więc zarówno postawę ofiary, jak i motywację prześladowcy.
Po zamordowaniu francuskiego kapłana papież Franciszek bardzo szybko zaczął mówić o nim jako o męczenniku. Podczas Mszy sprawowanej we wrześniu 2016 roku w Domu Świętej Marty wskazywał, że ks. Hamel został zabity podczas sprawowania Eucharystii i łączył jego śmierć ze współczesnym prześladowaniem chrześcijan.
Franciszek zgodził się później na odstąpienie od zwyczajowego pięcioletniego okresu oczekiwania przed rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego. Faza diecezjalna procesu została zakończona w 2019 roku, a zgromadzona dokumentacja trafiła do Rzymu.
Jednym z najważniejszych pytań pozostaje właśnie „odium fidei” – nienawiść do wiary. W tym kontekście rozmowa terrorystów z zakonnicami i wypowiadane przez nich poglądy dotyczące chrześcijaństwa stają się czymś więcej niż szczegółem z policyjnej rekonstrukcji wydarzeń.
Jacques Hamel i męczennicy XXI wieku
Śmierć francuskiego kapłana nie jest odosobniona. XXI wiek, który w znacznej części Europy kojarzy się z postępującą sekularyzacją, pozostaje jednocześnie epoką prześladowania chrześcijan w wielu regionach świata.
Brague przypomina choćby 21 koptyjskich chrześcijan zamordowanych przez Państwo Islamskie w Libii w lutym 2015 roku. Ich oprawcy oddzielili chrześcijan od muzułmańskich współpracowników, a następnie dokonali egzekucji. Tożsamość religijna nie była przypadkową cechą ofiar. Była powodem ich wyboru.
W tym sensie ks. Jacques Hamel należy do znacznie większej historii. Jest historią chrześcijan zabijanych dlatego, że nie chcą wyrzec się swojej wiary albo dlatego, że sama ich obecność jako chrześcijan staje się dla prześladowcy wystarczającym powodem do przemocy.
Jego przypadek poruszył jednak Europę szczególnie mocno, ponieważ wydarzył się nie w odległym regionie objętym wojną, lecz w normandzkim mieście, w zwyczajny wtorkowy poranek, podczas Mszy odprawianej dla garstki wiernych.
Prześladowanie, o którym Europejczycy często słyszeli jako o tragedii innych części świata, pojawiło się przy ołtarzu francuskiego kościoła.
Dziesięć lat później pozostaje pytanie o wiarę
Pamięć o ks. Jacques’u Hamelu nie sprowadza się jednak do pamięci o sposobie jego śmierci. W perspektywie chrześcijańskiej męczeństwo nie jest kultem przemocy ani fascynacją cierpieniem. Jego centrum stanowi wierność.
Stary kapłan nie szukał śmierci. Nie wybierał konfrontacji. Przez dziesięciolecia wykonywał zwyczajną pracę duszpasterską, a w ostatnim dniu życia zrobił to samo, co robił przez większą część swojej kapłańskiej drogi: stanął przy ołtarzu.
Być może dlatego jego historia pozostaje tak przejmująca. W świecie, w którym religia często bywa traktowana jako sprawa prywatna, drugorzędna albo należąca do przeszłości, ks. Hamel zginął właśnie dlatego, że religia dla jego zabójców wcale nie była czymś nieistotnym.
Dziesięć lat po zbrodni prof. Rémi Brague proponuje więc, aby nie uciekać przed jej teologicznym wymiarem. W oczach dwóch terrorystów katolicki kapłan reprezentował wiarę, której fundamentalne prawdy odrzucali. Francuski filozof ujmuje swoją interpretację w szczególnie mocnych słowach: „W oczach dwóch zabójców ks. Hamel był kimś w rodzaju heretyka. Zasługiwał na usunięcie”.
Ale ostatnie zdania jego eseju prowadzą już poza samą historię terroryzmu. Są refleksją nad odpowiedzialnością religii za sposób, w jaki człowiek patrzy na drugiego człowieka.
„Zła teologia daje preteksty, by umierać i zabijać. Dobra teologia daje powody, by żyć i pozwalać żyć innym”.
Dziesięć lat po śmierci ks. Jacques’a Hamela właśnie te słowa mogą być jednym z najważniejszych kluczy do pamięci o kapłanie zamordowanym przy ołtarzu.
Arkadiusz Jordan
