Japoński wyścig zbrojeń. Czy Sanae Takaichi obroni Kraj Kwitnącej Wiśni?

W ciągu zaledwie kilku miesięcy rząd Sanae Takaichi wyraźnie przyspieszył japońską politykę bezpieczeństwa. Budżet obronny na rok fiskalny 2026 sięgnął rekordowych 9,04 bln jenów, a łączne wydatki związane z bezpieczeństwem państwa zbliżyły się do poziomu 2 proc. PKB. Jeszcze niedawno taki próg był w Japonii politycznie nieosiągalny. Dziś praktycznie został osiągnięty przed terminem.

Tokio weszło w fazę szybkiego wzmacniania sił zbrojnych, bo uznało, że nie ma już komfortu działania krok po kroku. W tle są trzy równoległe problemy: rosnąca presja militarna ze strony Chin, coraz bardziej realny scenariusz kryzysu wokół Tajwanu i niepewność co do tego, jak daleko Stany Zjednoczone będą chciały lub mogły angażować się w obronę regionu.

Granice japońskiej polityki bezpieczeństwa przesuwał już Shinzo Abe, zwłaszcza przez reinterpretację artykułu 9 i zgodę na ograniczoną zbiorową samoobronę. Fumio Kishida ten kierunek utrwalił, obiecując dojście do 2 proc. PKB i aktualizując podstawowe dokumenty strategiczne. Niegdysiejsze polityczne tabu zaczęło zamieniać się w praktykę budżetową i instytucjonalną.

Widać to nie tylko w finansach, ale też w organizacji sił zbrojnych. Japonia centralizuje dowodzenie częścią sił morskich, wzmacnia komponent desantowy i obronę wysp, a siły powietrzne coraz wyraźniej rozszerzają zainteresowanie także na przestrzeń kosmiczną. Do tego dochodzi szybsze tempo zakupów: amerykańskie Tomahawki, rozwój rodzimych systemów dalekiego zasięgu i poluzowanie zasad eksportu uzbrojenia. Reuters pisał w kwietniu, że Tokio przeprowadziło największą od dekad zmianę zasad sprzedaży broni za granicę, otwierając drogę do eksportu okrętów, rakiet i innych systemów.

Najważniejsze miejsca dla japońskiego wyścigu zbrojeń znajdują się na południowym zachodzie Japonii – od Miyako po Yonaguni, w stronę Tajwanu. To tam rozmieszcza się nowe rakiety, systemy nadzoru, punkty zaopatrzenia i infrastrukturę, która ma pozwolić prowadzić działania na rozproszonej linii wysp. Celem nie jest stworzenie armii zdolnej do szybkiego ofensywnego zwycięstwa, lecz raczej takiej, która będzie w stanie utrudnić przeciwnikowi ruch, podnieść koszt operacji i kupić czas.

Taka strategia jest jednak bardzo wymagająca. Jak wskazują eksperci z Asia Times, nie wystarczy rozstawić rakiety i zbudować nowe bazy. Trzeba jeszcze mieć ludzi do ich obsługi, logistykę, zdolność rotacji i odporność na długie operacje. I właśnie tutaj pojawia się największa słabość Japonii. Siły Samoobrony nadal nie są wystarczająco liczne. Według analiz opartych na danych z marca 2025 roku ich stan osobowy wynosił 89,1 proc. etatów, a w niższych szeregach niedobory były jeszcze bardziej dotkliwe.

Według Asia Times, jest to centralny problem całej rozbudowy. Japonia starzeje się i kurczy, a pula potencjalnych rekrutów będzie w kolejnych dekadach maleć. Do tego dochodzi konkurencja z cywilnym rynkiem pracy. W praktyce oznacza to, że kraj może dojść do punktu, w którym politycznie będzie gotów wydawać więcej, ale społecznie nie będzie miał już kogo wysłać do służby.

Są też inne ograniczenia. W japońskim systemie część środków pozostaje niewydana z powodu opóźnień zakupowych, ograniczeń przemysłu obronnego i wahań kursowych. Japonii coraz mniej brakuje politycznej woli, a coraz bardziej czasu, ludzi i sprawności instytucjonalnej.

To napięcie widać też w polityce wewnętrznej. Takaichi wyraźnie sugeruje chęć dalszych zmian, także konstytucyjnych, ale droga do tego nie jest prosta. Financial Times zwracał uwagę, że choć po wyborczym sukcesie ma silny mandat, to zmiana konstytucji nadal wymaga szerokiego poparcia parlamentarnego i referendum. W kraju, gdzie pamięć o II wojnie światowej i przywiązanie do powojennego pacyfizmu wciąż mają realne znaczenie, nie da się tego przeprowadzić wyłącznie siłą politycznej woli.

Wojciech T. Madeja

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.07.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się