Jarmarki renesansu. Amerykańska tradycja, która oczarowała fanów fantastyki na całym świecie

Dla miłośników literatury fantasy (w tym autora niniejszego tekstu) średniowieczne miasto, pełnego rycerzy, szlachty, czarodziejów i dam dworu, które można odwiedzić i którego oświadczyć, byłoby spełnieniem marzeń. Nie każdy wie, że coś w tym rodzaju jest możliwe w wielu miastach Wielkiej Brytanii, Anglii i wielu innych krajów. Mowa o jarmarkach renesansu, które w sezonie letnim są prawdziwym świętem dla fanów.

Jarmarki renesansowe w Stanach Zjednoczonych dawno przestały być tylko sezonową ciekawostką dla garstki pasjonatów. Przyciągają tysiące ludzi, mają własne marki, rozbudowaną sprzedaż i coraz częściej funkcjonują jak pełnoprawny segment przemysłu rozrywkowego. 

Pierwszy uznawany jarmark tego typu odbył się w 1963 roku w Irwindale w Kalifornii. Za pomysłem stała nauczycielka Phyllis Patterson, która nazwała wydarzenie Renaissance Pleasure Faire. Było to (stosunkowo) proste wydarzenie, skoncentrowane na elżbietańskiej Anglii. Prezentowano tam rękodzieło, występy bardów, improwizowaną komedię (Commedia dell’arte) oraz jedzenie inspirowane epoką.

Dziś ten świat wygląda już inaczej. Jarmarki renesansowe stały się coraz popularniejsze, zyskały stałe grono fanów i coraz częściej działają jak małe miasteczka zbudowane na potrzeby sezonu. 

W wielu miejscach bilety kosztują tyle, co wejście na duże wydarzenie sportowe albo koncert. Organizatorzy sprzedają nie tylko doświadczenie, ale cały pakiet: stroje, akcesoria, jedzenie, alkohol, pamiątki i dodatkowe atrakcje. Co jednak robi się podczas tych wydarzeń? Przebiera się! Tak, tym co w dużej części przyciąga gości to możliwość przebrania się za postacie z histori lub literatury fantasy. Jarmarki Renesansu nie wymagają bowiem ścisłej historycznej wierności. Nikt nie oczekuje, że wszystko będzie zgodne z realiami jednej epoki. Obok Tudorów chodzą tam elfy, obok wikingów wróżki, a obok piratów postacie wyglądające jak wyjęte z Tolkiena. 

Imprezy różnią się więc dość znacznie od klasycznych rekonstrukcji historycznych, w których liczy się zgodność z epoką, detale umundurowania i poprawność odtworzenia realiów. Na jarmarkach renesansu ma być odwrotnie. Im mniej dosłowności, tym częściej więcej frajdy. Można zjeść pieczony udźiec, kibicować rycerzowi na turnieju i przez kilka godzin udawać, że świat jest bardziej kolorowy. 

Ku radości fanów fantastyki w Europie, tego typu wydarzenia są coraz częściej organizowane we Francji, Hiszpani czy Anglii. Jarmarki Renesansu przestały być tylko amerykańską tradycją. Warto tu wspomnieć o Les Médiévales de Provins, francuskim średniowiecznym festiwalu który łączy tradycje rekonstrukcji historycznych, show z aktorami i właśnie jarmarków renesnasu, przyciągając co roku ponad 100 tysięcy gości! 

Polscy miłośnicy tego typu wydarzeń mają więc szanse doświadczyć średniowiecza bez konieczności podróżowania do USA. Kto wie, może już wkrótce jarmarki rensesansu trafią także do Polski?

Wojciech T. Madeja

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.07.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się