jedzenie z drukarki 3D

Jedzenie z drukarki 3D pomoże w zwalczaniu głodu na świecie

Jedzenie z drukarki 3D pomoże w zwalczaniu głodu na świecie, przetwarzając resztki jedzenia w posiłki dostosowane do lokalnych potrzeb.

Czy przyszłość jedzenia będzie kształtowana przez… drukarki 3D? Choć może to brzmieć absurdalnie, technologia druku 3D w żywności dynamicznie się rozwija. Na świecie wartość tego rynku ma wzrosnąć z 437 milionów dolarów w 2024 roku do ponad 7 miliardów w 2034 roku. Czy jednak konsumenci są gotowi przyjąć do swojego menu potrawy tworzone warstwa po warstwie z jadalnych past i puree?

Badacze z Uniwersytetu w Johannesburgu, Oluwafemi Ayodeji Adebo i Nicole Cunningham, postanowili zapytać o to samych zainteresowanych. Ich badanie opinii publicznej w RPA ujawniło, że konsumenci są otwarci na 3D-printed food, ale potrzebują opisania w jaki sposób jedzenie jest wytwarzane i z jakich składników oraz wytłumaczenia potencjalnych korzyści z tego płynących.

Drukowanie żywności 3D opiera się na koncepcji „food ink”, specjalnie przygotowanej masy spożywczej, która może być warstwowo nakładana przez drukarkę. Może to być przecier z warzyw, ciasto, puree owocowe czy błonnikowe mieszanki roślinne. Najpopularniejszą metodą jest druk ekstruzyjny, ceniony za prostotę i uniwersalność. Polega na wyciskaniu jadalnej masy przez dyszę drukarki warstwa po warstwie. Umożliwia tworzenie trójwymiarowych kształtów z miękkich lub półpłynnych materiałów.

Potrawy drukowane są personalizowane pod kątem wartości odżywczych, tekstury i kształtu. W wielu przypadkach nie wymagają obóbki cieplnej, co pozwala zachować więcej składników odżywczych. Drukarki mogą nawet przetwarzać resztki jedzenia jak obierki ziemniaka czy strzępki marchewki tworząc atrakcyjne przekąski.

Jednym z najciekawszych aspektów jadalnego druku 3D jest możliwość tworzenia diet funkcjonalnych. Osoby z trudnościami w przełykaniu (np. seniorzy cierpiący na dysfagię) zwykle ograniczone są do mdłych puree i papek. Druk 3D pozwala stworzyć posiłki, które nie tylko są łatwe do spożycia, ale i estetyczne, smaczne oraz bogate w wartości odżywcze.

Technologia może również odegrać istotną rolę w walce z marnowaniem żywności, personalizacji diet oraz zaspokajaniu potrzeb żywieniowych w krajach rozwijających się. W RPA drukowano już ciasteczka z prosa, komosy ryżowej i cowpea, czyli lokalnej super żywności o wysokiej wartości odżywczej i braku glutenu.

W badaniu przeprowadzonym w RPA wzięło udział 355 osób w wieku 18-65 lat. Wyniki wskazują, że konsumenci cenią potencjalne korzyści zdrowotne, możliwość personalizacji i wygodę. Strach przed nowością (tzw. food neophobia) nie był dominujący, a największym problemem okazał się brak wiedzy i obawy o aspekty zdrowotne.

To zbieżne z obserwacjami z innych części świata. W USA i Europie kampanie edukacyjne dotyczące mięsa z laboratorium czy będących w modzie błonnikowych burgerów roślinnych skutecznie zmieniały nastawienie opinii publicznej. Kluczowe okazuje się przejrzyste komunikowanie składu, procesu produkcji i korzyści zdrowotnych.

Firmy takie jak BluRhapsody we Włoszech (drukowane makarony) czy japońskie Open Meals (spersonalizowane sushi) pokazują, że to nie tylko ciekawostka, ale rosnący sektor biznesowy. Potencjał komercyjny w połączeniu z korzyściami społecznymi sprawia, że technologia ma szansę zadomowić się na stałe.

Jedzenie z drukarki nie musi być „sztuczne” ani odstraszające. Może być bardziej odżywcze, ekologiczne i dostosowane do naszych potrzeb niż to, co aktualnie znajduje się na sklepowych półkach. Wystarczy otwartość umysłu i odrobina edukacji.

Szymon Ślubowski

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się