Kamil Majchrzak – takich meczów za często się nie wyciąga
Kamil Majchrzak zakończył swoją świetną historię na US Open odpadając w 3 rundzie ze względu na kontuzje mięśni międzyżebrowych.
Sportowy świat w ostatnim czasie dominują widomości za sprawą US Open i niebywałych scen, które rozgrywają się niemalże każdego dnia zmagań tenisistów i tenisistek rywalizujących ze sobą w ostatnim w tym roku Wielkoszlemowym Turnieju. Mieliśmy więc już niespodzianki w grze Pań (odpadnięcie Jeleny Rybakiny, Madison Keys, Miry Andriejewej, Coco Gauff) jak też wśród panów (odpadnięcie Caspera Ruuuda, Daniiła Miedwiediewa).
Wśród sprawców tych niespodzianek jest 29 letni Polak Kamil Majchrzak, który po niezwykle emocjonującym pojedynku wyeliminował turniejową 9-kę Karena Chaczanowa.
Trzeba przyznać, że panowie spotykali się dotąd ze sobą dosyć często i nasz rodak nie miał dotąd korzystnego bilansu tych spotkań – przegrał wszystkie cztery pojedynki z Karenem.
Karen jest tenisistą, który nie raz już grał na głównych arenach rywalizacji tenisowych. Podczas Olimpiady w Tokio w 2020 roku zdobył srebrny medal przegrywając w finale z Alexandrem Zverevem, wygrał 7 turniejów rangi ATP Tour na 10 w których brał udział, doszedł też do półfinałów turniejów wielkoszlemowych: Australian Open (2023) i US Open (2022).
W zestawieniu z Karenem osiągnięcia Kamila nie są tak spektakularne. Największe osiągnięcia w tenisowych rozgrywkach Kamil osiągał w wieku juniorskim. Rywalizacja w seniorskim tenisie nie była łatwa, usiana częstymi kontuzjami a także zawieszeniem w grudniu 2022 Kamila z powodu wykrycia w organizmie niedozwolonych środków poprawiających wydolność. Zawieszenie zakończyło się pod koniec 2023 roku. Do gry Polak wrócił od początku sezonu 2024 i wygrał turniej rangi IFT.
Trochę to trwało, ale do czołowej setki w rankingu ATP Kamil wrócił w kwietniu 2025. Powrót do czołowej setki podziałał na Kamila mobilizująco i pokazał jego niesamowite możliwości i talent. Rok ten obfitował w znaczące wygrane. Tegoroczny turniej Wimbledoński oczywiście kojarzy nam się z wygraną Igi Świątek – pamiętajmy jednak, że wśród Panów niespodziankę sprawił właśnie Kamil Majchrzak, który dotarł do czwartej rundy wielkoszlemowego turnieju i odpadł dopiero w 1/8 tego turnieju a jakże po meczu z Karenem Chacznovem (4:6, 2:6, 3:6). Kamil rozegrał wtedy dobre zawody, ale na Karena to nie wystarczyło. Po meczu Kamil powiedział – W pewnym momencie siedziałem na krzesełku i nie za bardzo wiedziałem, co mogę zmienić, co mogę dołożyć jeszcze do mojej gry, bo ona wyglądała naprawdę nieźle. Natomiast Karen grał bardzo dobrze. Bardzo rzadko pozwalał się wciągnąć w moją grę i jakby wybijał mi ją z głowy. Jak się decydował na kończące zagrania, to zwykle trafiał. Był świetny w odwracaniu wymian, żeby przejść z defensywy do ofensywy. Mnie brakowało tego właśnie wykończenia, które on miał. Bardzo dobrze serwował i podbijał moje serwisy. Byłem cały czas pod presją. Musiałem wykazać się czymś większym, żeby wygrywać punkty.
Mimo porażki ten turniej uważam, że był największym osiągnięciem Kamila w jego dotychczasowej tenisowej karierze. Wzruszające były sceny po meczu, gdy Kamil utonął w objęciach żony Marty, która wspiera go w meczach.
Po tym turnieju Kamil poszedł jednak za ciosem i wygrał turniej ATP w Kozerkach pokonując w finale Dino Prižmića.
W turnieju US Open Kamil nie musiał się już przebijać przez eliminacje ale rozpoczął od pierwszej rundy w której pokonał 3:1 Hugo Delliena. W drugiej rundzie los ponownie skrzyżował jego ścieżki z Karenem Chaczanowem (9). Trzeba przyznać, że jak na tak znaczącą liczbę uczestników zmagań wśród panów prawdopodobieństwo trafienia na Karena nie było wysokie a jednak panowie ponownie spotkali się ponownie w niedługim odstępie czasu od ich ostatniego spotkania w Wimbledonie – tym razem na kortach US Open.
Nic więc dziwnego, że mało który znawca tenisa stawiał, że Polak może wygrać to spotkanie. Potwierdzeniem tego przewidywania był też przebieg tego meczu choć na papierze wygląda to inaczej to Kamil postawił wysokie wymagania Karenowi. Mimo tego przegrywał z nim po dwóch setach 2:6 i 6:7 – uwaga w drugim secie to Kamil prowadził już 4:1 by go ostatecznie przegrać w tiebreaku. Pewnie niejeden tenisista w takim momencie zwątpiłby w swoje możliwości. Po meczu Kamil powiedział – Jeszcze mi się trochę łamie głos, więc nie wiem, co zdołam z siebie wykrzesać, bo wszystko co miałem, zostawiłem na korcie. Nie wiem, jak to wszystko się stało. Byłem bardzo zły na drugiego seta, bo czułem, że był mój, ale go wypuściłem. Momentum cały czas się zmieniało, a ja z każdym kolejnym gemem wierzyłem w siebie coraz bardziej. W końcu ustabilizowałem forhend, który przeszkadzał mi w pierwszych dwóch setach. A potem, to sam nie wiem, trzeci set… Takich meczów za często się nie wyciąga.
Mimo niepowodzenia w dwóch pierwszych setach Kamil wyciągnął ten mecz z czeluści by pokazać cały wachlarz swoich genialnych uderzeń. Wygrał trzeciego seta 6:4, kolejnego 7:5 i na koniec thriller w postaci super tie-breaka, w którym Polak wygrał 7:6 (10:5). To był jeden z najbardziej ciekawych meczy tej rundy poza meczem Leandro Riedi, który z podobnego stanu meczu wyciągnął wynik na 3:2 w meczu z Francisco Cerúndolo (19) – potem jak się okazało obaj Panowie Leandro i Kamil spotkali się w trzeciej rundzie – ale o tym później.
Czym zaskoczył Karena Kamil podczas meczu? W mojej ocenie spokój, mądra gra, momentami „bezczelne” zagrywanie mocnych piłek na najsilniejszą broń Karena czyli forhend – w takich chwilach tenisista może myśleć „skoro jesteś taki silny to zagram ci mocno tam, gdzie jesteś taki mocny i udowodnij mi swoją wyższość”. Takie granie w kluczowych momentach meczu nie zawsze się sprawdza – często też jest zgubne – dlatego nazwałem je „bezczelnym”. Co jeszcze? Genialny bekhend, stabilny serwis, cudowne skróty i inteligentna gra przy siatce, ustabilizowany forhend, który początkowo sprawiał problemy i tutaj Chaczanow osiągał przewagę. W tym meczu Karen miał piłki meczowe a mimo to przegrał – świadczy to o odporności Kamila, który w kluczowych momentach zagrywał niezwykle ryzykowne piłki ….. i trafiał.
Po meczu Kamil powiedział co było kluczem do zwycięstwa – Gdy się wyciszyłem, zacząłem grać to, co zakładaliśmy wcześniej – z większym przekonaniem, lepiej serwować, żywiej grać. Robiłem to, nie patrząc na wynik. Opłaciło się. Chciałem coś zrobić inaczej w tym meczu niż w poprzednich z nim – być aktywniejszy, agresywniejszy, inaczej posyłać piłki. Trzeba przyznać, że Kamil zrealizował ten plan doskonale.
Mecz w kolejnej rundzie wydawał się dużo łatwiejszą sprawą niż ten z drugiej. Rywalizacja z Leandro Riedi sklasyfikowanym w 4 setce rankingu ATP (435) wydawała się tylko krótkim przystankiem przed kolejną czwarta rundą. Niestety mecz z Karenem trwający ponad cztery i pół godziny mocno wpłynął na zdrowie Kamila, który uskarżał się na ból w okolicach żeber. Finalnie po meczu okazało się, że ma naderwanie mięśnia przy żebrach. Kamil Majchrzak przy stanie 5:3 i 15:0 dla przeciwnika poddał mecz ze względów zdrowotnych i ze łzami w oczach opuścił kort.
Po meczu Polak powiedział – Wtedy pod koniec trzeciego seta przy serwisie poczułem ostry ból. Wczoraj i dzisiaj ten dyskomfort zdecydowanie się pogarszał. Zrobiliśmy na szybko badania i okazało się, że mam naderwany mięsień w okolicach żeber. Chciałem wyjść, spróbować, nie myśleć o tym. Dzisiaj było jeszcze gorzej niż wczoraj. Ból był na tyle duży, że nie byłem w stanie przyjąć normalnej pozycji do serwisu.
Po turniej Kamila czeka co najmniej trzy tygodniowa rehabilitacja jednak może być z siebie zadowolony. Piotrkowianin awansuje na 62 miejsce w rankingu ATP – na miejsce najwyższe w swojej karierze. Wierzę, że ten utalentowany tenisista dostarczy nam jeszcze wiele radości.
Jarosław Ślubowski
