Katastrofa okrętu Kursk. Pokaz obojętności Władimira Putina
Minęło 25 lat odkąd rosyjski okręt podwodny o napędzie atomowym K-141 Kursk zatonął na Morzu Barentsa. Rząd na Kremlu odrzucał norweskie i brytyjskie oferty pomocy, a 118-osobowa zginęła po kilku dniach podwodnego koszmaru.
Był 12 sierpnia 2000 roku, kiedy okręt Kursk zatonął podczas ćwiczeń na Morzu Barentsa. Załoga złożona z 118 marynarzy wysłała sygnały do centrum dowodzenia. Zostały zignorowane. Mężczyzni pozostawali w całkowitej ciemności, świadomi tego, że mają zapas tlenu wystarczający jedynie na kilka godzin. Wielka Brytania i Norwegia zaoferowały pomoc od razu, w pierwszym dniu katastrofy, ale Rosja nie odpowiedziała. Zachodnia akcja ratunkowa rozpoczęła się dopiero osiem dni później, gdy cała załoga już dawno zginęła.
Wkrótce świat dowiedział się, jak wyglądały ostatnie minuty życia marynarzy.
„Jest za ciemno, żeby pisać, ale spróbuję zrobić to odruchowo. Wszystko wskazuje na to, że nie mamy szans na przeżycie. Może 10–20 procent szansy. Miejmy nadzieję, że chociaż ktoś to przeczyta… Pozdrawiam wszystkich, nie traćcie nadziei” – pisał oficer Kolesznikow, który zginął razem z całą załogą.
Nie każdy jednak wie, że gdy Kursk opadał coraz głębiej w morskie głębiny, rosyjski przywódca, który wcześniej odrzucił oferty pomocy zewnętrznej, przebywał na wakacjach. Władimir Putin wrócił z wypoczynku dopiero 17 sierpnia, mimo, że od wielu dni czekały na niego rodziny marynarzy, oburzone i domagające się sprawiedliwości i decyzji.
Niektóre z rosyjskich mediów krytykowały działania rządu, zarzucając mu bezczynność, która może kosztować życie wszystkich marynarzy, uwięzionych na pokładzie okrętu Kursk. Co więcej, podczas spotkań z rodzinami prezydent Putin wydawał się chłodny i pozbawiony empatii, a w odpowiedzi na krytykę w mediach, upierał się, że były to telewizyjne manipulacje mające na celu zdyskredytowanie rządu i zaszkodzenie rosyjskiej armii.
Historia pokazała, że Putin miał jeszcze wiele razy użyć takiej argumentacji. Wojna w Czeczeni, inwazja na Gruzje i Krym a później natarcie na terytorium Ukrainy – za każdym razem Kreml używa takich samych kłamstw, takiej samej argumentacji. Katastrofa okrętu Kursk była tylko pierwszym przykładem tego, jak rządzi Władimir Putin.
Maciej Bzura
