Kim jest Alejandro Betancourt Lopez, nowy król wenezuelskiej ropy?
Donald Trump nazywa porozumienie dotyczące wenezuelskiej ropy „największym w historii”. Kontrolę nad wydobyciem i sprzedażą surowca z 17 pól, których zasoby szacowane są łącznie na około 65 mld baryłek, ma przejąć mało znana szerzej spółka North American Blue Energy Partners. Na jej czele stoi Alejandro Betancourt López, jeden z najbardziej kontrowersyjnych wenezuelskich biznesmenów ostatnich kilkunastu lat.
Betancourt ma 46 lat i pochodzi z Caracas. Studiował na Suffolk University w Bostonie, a jego majątek szacowany jest dziś na około 2,6 mld dolarów. Zanim stał się jednym z najważniejszych ludzi wokół nowego projektu naftowego, przez lata budował pozycję w Wenezueli jeszcze w czasach Hugo Cháveza.
Jego początki wiążą się przede wszystkim z sektorem energetycznym. W 2009 roku, gdy Wenezuela zmagała się z poważnym kryzysem prądu, firma Derwick Associates, którą Betancourt założył wspólnie z kuzynem, zaczęła otrzymywać duże kontrakty państwowe. W krótkim czasie przedsiębiorstwo zdobyło 12 zamówień o łącznej wartości około 5 mld dolarów, i to bez klasycznych przetargów.
To właśnie wtedy Betancourt i grupa młodych biznesmenów robiących interesy z państwem dorobili się przydomka „bolichicos”, łączącego określenie boliwariańskiej rewolucji Cháveza ze słowem „chico”, czyli chłopak. Sam Betancourt i jego prawnicy odrzucają to określenie jako medialną łatkę, która wrzuca do jednego worka ludzi o bardzo różnej historii.
Wątpliwości wokół Derwick dotyczyły przede wszystkim kosztów i jakości realizowanych projektów. Transparency Venezuela oraz Organized Crime and Corruption Reporting Project analizowały kontrakty firmy, wskazując na możliwe zawyżanie cen i problemy z wykonaniem części inwestycji. W jednym z raportów z 2018 roku oszacowano, że 11 projektów, za które państwo zapłaciło znacznie więcej, mogło realnie kosztować około 2,1 mld dolarów. Gdyby te wyliczenia były trafne, różnica wynosiłaby około 138 proc. Betancourt odrzucał te zarzuty, a jego prawnicy twierdzili, że oskarżenia były elementem politycznie motywowanej kampanii. Nigdy nie został prawomocnie skazany za przestępstwo.
Z czasem jego działalność wykroczyła daleko poza Wenezuelę. Inwestował w sektor paliwowy, przejmował aktywa finansowe w Europie i Afryce, a w Hiszpanii został większościowym udziałowcem marki okularów Hawkers. Według analiz Transparency Venezuela jego sieć biznesowa obejmuje dziś około 50 firm działających w 16 państwach.
Wraz z ekspansją rosła jednak również liczba postępowań i dochodzeń. Organy ścigania w Hiszpanii, Szwajcarii, Andorze i Stanach Zjednoczonych badały różne wątki związane z działalnością Betancourta i ludzi z jego otoczenia, przede wszystkim w kontekście transakcji powiązanych z państwowym koncernem PDVSA. Sam biznesmen nie został w tych sprawach skazany i konsekwentnie zaprzeczał, jakoby dopuścił się nielegalnych działań.
W 2025 roku jego nazwisko znów pojawiło się w europejskich mediach. Brytyjska policja dwukrotnie zatrzymała go w Londynie, a niedługo później hiszpańskie służby przeszukały należący do niego zamek Alamín w prowincji Toledo. Obie akcje były związane ze szwajcarskim śledztwem dotyczącym podejrzeń o pranie pieniędzy. Również w tym przypadku obrona Betancourta odrzucała zarzuty i wskazywała na brak prawomocnych rozstrzygnięć. Jego kariera polityczno-biznesowa jest równie skomplikowana. Choć dorobił się w czasach Cháveza, nie był ideologicznie związany z chavizmem. Gdy sytuacja polityczna w kraju zaczęła się zmieniać, zbliżył się do opozycji i ludzi związanych z Juanem Guaidó. To otworzyło mu drogę do kontaktów z częścią amerykańskich elit.
W Waszyngtonie miał budować relacje m.in. z Mauricio Claver-Carone, byłym specjalnym wysłannikiem USA ds. Ameryki Łacińskiej, a także z ludźmi związanymi z Donaldem Trumpem, w tym Rudy’m Giulianim. Kiedy w 2019 roku doszło do nieudanej próby odsunięcia Nicolása Maduro, Betancourt miał znaleźć się po stronie jego przeciwników. W rezultacie stracił część wpływów w wenezuelskim sektorze naftowym i przez kolejne lata mieszkał głównie między Madrytem a Londynem. Te kontakty okazały się później bardzo cenne. Pod koniec 2025 roku, według amerykańskich mediów, władze USA miały zabiegać u Szwajcarii o wycofanie wniosku ekstradycyjnego wobec Betancourta. W maju londyński sąd uchylił ograniczenia dotyczące jego podróży. Jego prawnik tłumaczył, że szwajcarska strona nie przedstawiła dowodów wymaganych przez brytyjski sąd, choć nie oznaczało to automatycznie zakończenia szwajcarskiego postępowania.
Jeszcze większe znaczenie miały wydarzenia z początku 2026 roku. Po amerykańskiej operacji wojskowej, w której schwytano Nicolása Maduro i jego żonę Cilię Flores, Betancourt miał szybko skontaktować się z ówczesną wiceprezydent Delcy Rodríguez i pośredniczyć w nawiązaniu rozmów z sekretarzem stanu Marco Rubio. Jego adwokat potwierdził później, że biznesmen odegrał rolę pośrednika między stronami.
To właśnie zdolność poruszania się pomiędzy różnymi obozami politycznymi może być jednym z powodów, dla których Waszyngton zdecydował się dziś na współpracę z jego spółką.
Marco Rubio wskazywał trzy argumenty przemawiające za Betancourtem. Po pierwsze, ma doświadczenie w wenezuelskim sektorze naftowym. Po drugie, nie jest obecnie objęty amerykańskim postępowaniem karnym. Po trzecie, w kluczowym momencie wspierał opozycję wobec Maduro.
North American Blue Energy Partners ma teraz zarządzać wydobyciem i sprzedażą ropy z 17 pól o zasobach ocenianych na około 65 mld baryłek. Według części ekspertów spółka już dziś produkuje około 180 tys. baryłek dziennie, co stawiałoby ją niewiele za Chevronem wśród najważniejszych operatorów w kraju. Inni analitycy podważają jednak te szacunki.
Skala porozumienia jest ogromna także dlatego, że Wenezuela dysponuje największymi potwierdzonymi rezerwami ropy naftowej na świecie. Problemem przez lata pozostawały sankcje, brak inwestycji, fatalny stan infrastruktury i wieloletni spadek produkcji PDVSA. Trump chce teraz szybko zwiększyć wydobycie i ponownie włączyć wenezuelską ropę do światowego rynku. W tym układzie Betancourt staje się człowiekiem wyjątkowo użytecznym. Zna wenezuelskie elity gospodarcze, potrafi poruszać się w strukturach dawnego systemu, utrzymuje kontakty zarówno z obozem postchavistowskim, jak i z ludźmi bliskimi Waszyngtonowi, a do tego ma doświadczenie w energetyce.
Jego nominacja pokazuje jednocześnie, jak pragmatyczna jest obecna polityka USA wobec Wenezueli. Waszyngton nie szuka partnerów nieskazitelnych wizerunkowo, lecz ludzi, którzy są w stanie szybko uruchomić wydobycie, rozmawiać z lokalnymi elitami i dostarczyć rezultatów. Alejandro Betancourt przez lata budował swoją pozycję właśnie na takim balansowaniu pomiędzy biznesem i polityką. Współpracował z ludźmi epoki Cháveza, później zbliżył się do opozycji, następnie zdobył wpływy w kręgach związanych z Trumpem. Teraz ma odegrać centralną rolę w jednym z największych projektów naftowych ostatnich lat.
Maciej Bzura
