Kim jest Nik Storonsky

Kim jest Ukrainiec, który zbudował markę Revolut?

Nik Storonsky jest Ukraińcem z pochodzenia po ojcu, lecz jego życiorys wymyka się prostym kategoriom narodowym. Przyszedł na świat w Związku Radzieckim, dorastał w Rosji, zawodową pozycję zdobył w Londynie, ma obywatelstwo brytyjskie, a z rosyjskiego zrezygnował po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie. Stworzony przez niego Revolut wyrósł tymczasem z aplikacji dla podróżnych na instytucję obsługującą ponad 75 mln osób. Historia Storonsky’ego łączy więc rodzinne ukraińskie korzenie, doświadczenie zachodnich rynków finansowych, niezwykłą dyscyplinę zarządczą i ambicję zbudowania banku działającego w skali globalnej.

Rosyjski paszport, którego już nie ma

Pytanie o narodowość Nika Storonsky’ego nie ma jednowyrazowej odpowiedzi. Urodził się w Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republice Radzieckiej i przez lata pozostawał obywatelem Rosji. Jego ojciec jest jednak Ukraińcem, a sam przedsiębiorca mówi o własnych ukraińskich korzeniach. Zanim Rosja rozpoczęła pełnoskalową agresję, Storonsky miał już paszport brytyjski, zaś centrum jego życia zawodowego od dawna znajdowało się poza krajem urodzenia.

Te rodzinne i polityczne zależności opisał 1 marca 2022 r. w liście opublikowanym na stronie Revoluta. Wyjaśniał, że bliscy oraz przyjaciele mieszkają po obu stronach rosyjsko-ukraińskiej granicy, dlatego sama możliwość wojny między tymi społeczeństwami wydawała mu się wcześniej niewyobrażalna. Na publiczne stanowisko czekano przez kilka pierwszych dni inwazji. Założyciel firmy tłumaczył później, że ostrożność wynikała z troski o około 300 pracowników Revoluta, którzy przebywali w Rosji.

Kiedy Storonsky przerwał milczenie, jego ocena nie pozostawiała miejsca na dwuznaczność. Potępił wojnę i wezwał do jej natychmiastowego przerwania. Firma zrezygnowała z opłat pobieranych przy przekazywaniu pieniędzy do Ukrainy, umożliwiła klientom wpłacanie środków na rzecz Czerwonego Krzyża i ogłosiła, że wyrówna darowizny do poziomu 1,5 mln funtów. Podczas pierwszych 24 godzin użytkownicy aplikacji zebrali ponad 1 mln funtów.

Jeszcze w 2022 r. przedsiębiorca formalnie przestał być obywatelem Federacji Rosyjskiej, pozostając obywatelem Wielkiej Brytanii. Opinia publiczna dowiedziała się o tym pod koniec października, chociaż przedstawiciel Revoluta zapewniał, że postępowanie zakończono wcześniej. Kolejność wydarzeń ma tutaj zasadnicze znaczenie. Kilka dni przed ujawnieniem informacji Ukraina objęła sankcjami jego ojca, Nikolaya Mironovicha Storonsky’ego, stojącego na czele Gazprom Promgaz, ale spółka przekazała NV Business, że syn zrzekł się obywatelstwa, zanim sankcje zostały nałożone.

Decyzji nie należy zatem wiązać przyczynowo z ukraińskimi restrykcjami wobec ojca. Publicznie przedstawiana motywacja Storonsky’ego odwoływała się do jego sprzeciwu wobec rosyjskiego ataku; taki związek wskazywało także Radio Free Europe/Radio Liberty. Wiosną 2022 r. twórca Revoluta zabiegał ponadto, aby autorzy zestawień miliarderów przestali klasyfikować go jako Rosjanina. Był to gest określający jego polityczny i osobisty dystans wobec państwa prowadzącego wojnę.

Po upływie kilku lat podał także mniej symboliczne wyjaśnienie. Podczas rozmowy przeprowadzonej przez Jelizawietę Osetinską w grudniu 2025 r. stwierdził, że rosyjskie obywatelstwo uczyniłoby kierowanie międzynarodowym bankiem właściwie niewykonalnym. Sankcje, procedury licencyjne i ocena ryzyka przez organy nadzoru sprawiały, że paszport Federacji Rosyjskiej stawał się dla szefa przedsiębiorstwa finansowego przeszkodą o znaczeniu operacyjnym.

Oba uzasadnienia mogą być prawdziwe jednocześnie. Jedno dotyczyło stosunku człowieka ukraińskiego pochodzenia do rosyjskiej agresji, drugie odpowiadało na wymagania stawiane właścicielowi globalnej instytucji finansowej. Rodzinna biografia prezesa nie wpływa przy tym na obowiązki samego Revoluta. Bank musi stosować sankcje, także te wynikające z 19. pakietu Unii Europejskiej i odnoszące się do części rosyjskich klientów, bez względu na pochodzenie osoby, która go założyła.

Fizyk, który nauczył się nie zakładać

Nikolay Storonsky, posługujący się na co dzień skróconym imieniem Nik, przyszedł na świat 21 lipca 1984 r. w podmoskiewnym Dołgoprudnym. Jego pierwszą specjalnością nie były bankowość ani programowanie. Ukończył studia z fizyki stosowanej i matematyki w Moskiewskim Instytucie Fizyczno-Technicznym, a drugi kierunek — ekonomię — studiował w New Economic School.

Oficjalny profil założyciela Revoluta wymienia dwa dyplomy magisterskie, ale również sportowe osiągnięcia. Storonsky był mistrzem pływackim, zajmuje się kitesurfingiem i wspinaczką wysokogórską. Biografia firmowa pozwala opisać jego zainteresowania i wykształcenie, nie wystarcza jednak, by wyprowadzać z nich łatwe diagnozy charakteru. Sportowa rywalizacja może pasować do wizerunku bezkompromisowego menedżera, ale taki związek pozostawałby interpretacją, nie ustalonym faktem.

Po studiach przeniósł się do londyńskiego świata wielkich finansów. Najpierw pracował w Lehman Brothers, następnie w Credit Suisse, zajmując się instrumentami pochodnymi powiązanymi z akcjami na rynkach wschodzących. Revolut podaje, że wartość transakcji na walutach, swapach i opcjach, przy których uczestniczył, przekraczała 2 mld dolarów. Dzięki tej pracy poznawał bankowość od strony skomplikowanych operacji dostępnych największym uczestnikom rynku.

Najbardziej zapamiętał jednak stratę. Gdy we wrześniu 2008 r. upadł Lehman Brothers, Storonsky stracił około 500 tys. funtów. Później opowiadał „Financial Times”, że tamto zdarzenie nauczyło go rezygnować z niezweryfikowanych założeń, a rozstrzygnięcia opierać na logice i materiale liczbowym. Reuters potwierdza zarówno wysokość straty, jak i lekcję, którą przedsiębiorca miał z niej wynieść.

Bankowość inwestycyjna dawała mu dostęp do globalnych rynków, ale jako klient obserwował również jej mniej imponującą stronę. Podczas częstych podróży płacił wysokie marże za wymianę walut i ponosił dodatkowe koszty korzystania z karty za granicą. Właśnie ten codzienny problem doprowadził do pomysłu na własną usługę finansową. Nie chodziło początkowo o pełny bank, lecz o usunięcie kosztu, który dla klienta był dotkliwy, a z punktu widzenia technologii wydawał się możliwy do ograniczenia.

Aplikacja, która rzuciła wyzwanie bankom

W 2015 r. Storonsky połączył siły z Vladyslavem Yatsenką. Współzałożyciel był inżynierem znającym systemy finansowe z pracy dla UBS oraz Deutsche Banku. Ich pierwsza usługa obejmowała aplikację mobilną, kartę przedpłaconą obsługującą wiele walut i wymianę pieniędzy po cenach bliższych warunkom rynku międzybankowego niż standardowym tabelom bankowym.

Twórca przedsięwzięcia bardzo szybko przestał mówić wyłącznie o karcie walutowej. W tekście „Le Figaro” przywołano jego deklarację z 2015 r., zgodnie z którą Revolut miał docelowo zastąpić banki. Tego celu firma nadal nie zrealizowała, ale rozszerzyła działalność daleko poza pierwotną usługę. Do płatności oraz walut dołączono rachunki, produkty oszczędnościowe, finansowanie kredytowe, inwestycje, ubezpieczenia, obsługę firm i ofertę związaną z zarządzaniem majątkiem.

Rok 2025 przyniósł liczby, które pozwalają ocenić dystans pokonany od startu aplikacji. Raport roczny wykazał 4,5 mld funtów przychodów, odpowiadających w przybliżeniu 6 mld dolarów. Wynik przed opodatkowaniem osiągnął 1,7 mld funtów, a więc 2,3 mld dolarów. Grupa zakończyła na plusie piąty rok z rzędu.

Na ostatni dzień 2025 r. z usług detalicznych korzystało 68,3 mln osób, natomiast baza przedsiębiorstw liczyła 767 tys. klientów. Użytkownicy powierzyli firmie 50,2 mld funtów, a przepływ transakcji w całym roku doszedł do 1,3 bln funtów. Zespół Revoluta powiększył się do mniej więcej 12,2 tys. zatrudnionych. Za każdą z tych liczb stoi skala nieporównywalna z początkowym produktem przeznaczonym głównie dla ludzi podróżujących za granicę.

Po uzyskaniu zezwolenia bankowego we Francji firma informowała w sierpniu 2026 r. o obecności w 40 państwach i bazie przekraczającej 75 mln klientów. W połowie 2021 r. miała ich około 16 mln, zatem w pięć lat liczba użytkowników wzrosła ponad czterokrotnie. Na polskim rynku Revolut podaje około 5 mln klientów. Cyfrowy konkurent wszedł w ten sposób do walki nie tylko o okazjonalną płatność wakacyjną, lecz także o depozyty, codzienne transakcje i podstawową więź klienta z instytucją finansową.

Tempo wzrostu odzwierciedlały prywatne transakcje na akcjach. Sprzedaż walorów przez część pracowników i dotychczasowych inwestorów dała spółce wycenę 45 mld dolarów w sierpniu 2024 r. Następna operacja wtórna, przeprowadzona w listopadzie 2025 r., podniosła ten poziom do 75 mld dolarów. W lipcu 2026 r. rozpoczęto kolejną sprzedaż, tym razem przy wartości całego przedsiębiorstwa wynoszącej 115 mld dolarów.

Kwoty tej nie należy utożsamiać z kapitalizacją notowanej spółki. Cenę wyprowadzono z ograniczonej transakcji na rynku prywatnym, bez codziennej weryfikacji giełdowej oraz bez identycznego poziomu jawności, jaki obowiązuje emitentów publicznych. Z tego samego powodu zestawianie 115 mld dolarów z wartością giełdową europejskich banków ma charakter orientacyjny: pokazuje oczekiwania inwestorów, lecz nie porównuje instrumentów o takiej samej płynności i ryzyku. Revolut nie zakłada debiutu giełdowego przed 2028 r., dlatego jego rynkowa wartość pozostanie na razie prywatnym szacunkiem ustalanym przy kolejnych transakcjach.

Firma, w której szybkość stała się systemem

Metodę zarządzania Storonsky’ego można sprowadzić do przekonania, że wynik powinien być mierzalny, a decyzja możliwa do uzasadnienia faktami. Obowiązujący w firmie zbiór zasad nadal posługuje się hasłem „Get It Done”. Wysoką pozycję zajmują w nim szybkość działania, osobista odpowiedzialność, realizacja celu i odrzucanie wymówek. Taki model ułatwiał ekspansję oraz częste wprowadzanie nowych usług, ale rodził również koszty po stronie pracowników.

„Wired” opisał w 2019 r. doświadczenia byłych członków zespołu, którzy wskazywali na cele trudne do osiągnięcia, nieopłaconą pracę i ponadprzeciętną skalę odejść. Osoby ubiegające się o niektóre stanowiska miały pozyskać 200 użytkowników jeszcze na etapie rekrutacji. Revolut potwierdził, że stosował to zadanie, po czym z niego zrezygnował. Z przebadanych przez redakcję profili 147 dawnych pracowników wynikało, że więcej niż 80 proc. kończyło pracę przed pierwszą rocznicą zatrudnienia, a ponad połowa nie pozostawała w spółce nawet przez sześć miesięcy.

Ten sam materiał opisywał wiadomość umieszczoną przez prezesa na Slacku. Osoby, których rezultaty oceniono zdecydowanie poniżej standardu, miały być zwalniane po zakończeniu oceny, bez negocjowania rozstrzygnięcia. Firma nie ograniczyła odpowiedzi do kwestionowania relacji. W komunikacie opublikowanym w marcu 2019 r. Storonsky uznał popełnione błędy i napisał, że nie odczuwa z nich dumy.

Zapowiedziane działania naprawcze obejmowały system ocen 360 stopni, ankiety pracownicze, lepsze przygotowanie nowych osób do pracy oraz regularniejsze zbieranie informacji od odchodzących. Nie pozwala to automatycznie uznać problemów za zamknięte, dowodzi jednak, że wczesna kultura organizacji wymagała korekty także w ocenie jej szefa. Revolut nie porzucił przy tym przekonania, że nadzwyczajna szybkość i intensywność są źródłem przewagi. Zmiana miała raczej uporządkować presję niż usunąć ją z modelu zarządzania.

„Le Figaro” dostarcza dwóch szczegółów dobrze oddających ten sposób myślenia. Według francuskiego dziennika kadra kierownicza bywa przez Storonsky’ego określana mianem „samosterujących pocisków”, natomiast zebrania wewnętrzne mają zamykać się w 15 minutach. Gazeta przypomina też jego wcześniejszy sceptycyzm wobec przydatności równowagi między życiem prywatnym i pracą podczas tworzenia start-upu.

Elon Musk jest dla Storonsky’ego przykładem przedsiębiorcy zdolnego łączyć skrajny racjonalizm z gotowością podejmowania szalonych wyzwań. „Le Figaro” przytacza jego podziw dla odporności szefa SpaceX na kolejne niepowodzenia. W 2026 r. inspiracja Muskiem mogła przybrać również postać programu właścicielskiego. „Financial Times” ujawnił rozmowy o przyznaniu Storonsky’emu akcji, jeżeli wartość Revoluta dojdzie do 500 mld dolarów; uzgodnienia w chwili publikacji nie były jednak zamknięte.

Kiedy fintech musi nauczyć się być bankiem

Możliwość szybkiego wypuszczenia nowej funkcji jest zaletą przedsiębiorstwa technologicznego, ale dla nadzorcy bankowego równie ważne są odporność systemów, kontrola ryzyka i zgodność z prawem. Pierwszy etap wejścia Revoluta do regulowanej bankowości nastąpił na Litwie w 2018 r., gdy firma uzyskała wyspecjalizowaną licencję. W grudniu 2021 r. Europejski Bank Centralny nadał jej pełny charakter. Decyzja opisana przez Bank Litwy poszerzyła zakres działalności Revolut Bank UAB i stworzyła podstawę obsługi klientów bankowych w dużej części Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

W macierzystym dla Storonsky’ego środowisku biznesowym proces trwał znacznie dłużej. Oczekiwanie na pełne brytyjskie zezwolenie przekroczyło trzy lata. Od lipca 2024 r. Revolut znajdował się w ograniczonej fazie mobilizacji, a 11 marca 2026 r. regulator pozwolił przejść do pełnej działalności. Około 13 mln klientów w Wielkiej Brytanii mogło dzięki temu przenosić rachunki do banku, korzystać z ochrony odpowiednich depozytów w ramach FSCS, a instytucja zyskała możliwość szerszego rozwijania kredytów.

Nie znaczyło to jeszcze, że cyfrowa aplikacja stała się dla Brytyjczyków głównym bankiem. Reuters zauważał, że średnia kwota pozostawiana na rachunku Revoluta nadal ustępowała saldom w tradycyjnych instytucjach. Duża część użytkowników zachowywała konto przede wszystkim jako usługę dodatkową. Licencja otwierała zatem drogę do zmiany zachowań klientów, ale sama nie gwarantowała jej powodzenia.

Kolejny przełom nastąpił 10 sierpnia 2026 r. Francuski ACPR oraz Europejski Bank Centralny zakończyły wspólną ocenę, po której Revolut Bank SA dostał pełne zezwolenie na działalność bankową we Francji. Od 2027 r. Paryż ma pełnić funkcję centrum dla Europy Zachodniej, obejmującego później Niemcy, Irlandię, Włochy, Portugalię oraz Hiszpanię. Spółka zapowiedziała ulokowanie w regionie więcej niż 1 mld euro i stworzenie ponad 600 miejsc pracy.

Przewodniczącym rady banku został Frédéric Oudéa, wcześniej kierujący Société Générale. Jego nominacja symbolizuje zwrot ku doświadczeniu, którego czysto technologiczny start-up nie mógł wytworzyć w ciągu kilku lat. Informacje o francuskim zezwoleniu i systemie dwóch europejskich centrów publikowały zarówno spółka, jak i Reuters. Uzyskanie licencji było sukcesem, lecz poprzedziły je spory o jakość procesów wewnętrznych.

Audyt sprawozdania za 2021 r. wykazał, że BDO nie mogło samodzielnie potwierdzić przychodów w wysokości 477 mln funtów ze względu na sposób działania części infrastruktury informatycznej. Revolut odpowiadał, że nie podważano całkowitej wartości wpływów, a wykryte braki zostały usunięte. W kwietniu 2025 r. litewski bank centralny wymierzył spółce 3,5 mln euro kary za niedostatki kontroli transakcji i relacji z klientami w systemie przeciwdziałania praniu pieniędzy. Organ nie stwierdził jednocześnie potwierdzonych przypadków samego prania pieniędzy, co w relacji Reutersa stanowiło istotne zastrzeżenie.

Również w 2025 r. Europejski Bank Centralny na pewien czas zablokował uruchamianie przez Revoluta części nowych produktów na obszarze EOG. Regulator domagał się wzmocnienia procedur dopuszczania usług i zarządzania ryzykiem, a także niezależnego przeglądu zewnętrznego, o czym pisał „Financial Times”. Późniejsze zgody wydane w Londynie oraz Paryżu świadczą o zdolności spółki do przechodzenia rozbudowanych kontroli. Nie dają jednak podstaw, by uznać, że szybki rozwój przestał generować ryzyko operacyjne.

Wartość człowieka wartość jego udziałów

Rankingi miliarderów próbują ująć majątek Storonsky’ego w jednej kwocie, chociaż znaczna część jego bogactwa ma postać udziału w prywatnym przedsiębiorstwie. Na liście opublikowanej 10 marca 2026 r. „Forbes” wyceniał jego fortunę na 18,8 mld dolarów, co dawało 150. pozycję na świecie. Lipcowa wycena Revoluta mogła zwiększyć szacunkową wartość pakietu założyciela, ale nie przekształciła automatycznie papierowego wzrostu w dostępny kapitał. Klasy akcji, opcje, warunki ich realizacji, obciążenia podatkowe i ograniczenia sprzedaży powodują, że proste mnożenie 115 mld dolarów przez procent udziałów prowadziłoby do mylącego rezultatu.

Niepewność dotyczy także samej wielkości pakietu Storonsky’ego. Pod koniec 2025 r. przedsiębiorca określał go na około 29 proc., podczas gdy zewnętrzne zestawienia podają odmienne wielkości. Istniejący mechanizm motywacyjny może — według „Financial Times” — zwiększyć jego udział do blisko 40 proc., jeśli przedsiębiorstwo zostanie wycenione na 200 mld dolarów. Inny, dopiero omawiany program miałby uruchomić wynagrodzenie akcyjne po dojściu do 500 mld dolarów.

Tak skonstruowane zachęty nie tylko pomnażają możliwy majątek prezesa. Zwiększają również jego siłę właścicielską i łączą osobisty interes z dalszym wzrostem wartości firmy. Jednocześnie wszystkie progi pozostają warunkowe: Revolut nie osiągnął ani 200, ani 500 mld dolarów. Mówienie o tych pakietach jak o już posiadanym bogactwie byłoby więc przedwczesne.

Storonsky stworzył ponadto przedsięwzięcie inwestycyjne niezależne od banku. QuantumLight jest funduszem venture capital, który wykorzystuje ilościowe metody i sztuczną inteligencję do wyszukiwania oraz analizowania potencjalnych inwestycji. W maju 2025 r. zamknięto jego pierwszy fundusz o wartości 250 mln dolarów.

Projekt przenosi poza Revolut tę samą wiarę w możliwość opisania decyzji za pomocą procedur i danych. Mierzalne mają być nie tylko wyniki sprzedaży czy praca zespołu, ale też rekrutacja i selekcja spółek do portfela inwestycyjnego. Dopiero przyszłe rezultaty pokażą, czy ilościowy model funduszu powtórzy sukces aplikacji finansowej. Na razie dowodzi on przede wszystkim, że Storonsky uważa własną metodę działania za rozwiązanie nadające się do zastosowania w różnych organizacjach.

O rodzinie przedsiębiorcy wiadomo stosunkowo mało. Publiczne noty potwierdzają małżeństwo i dzieci, lecz nie są zgodne nawet co do ich liczby, dlatego nie warto podawać bardziej szczegółowych informacji jako pewnych. Równie mylące okazały się dane rejestrowe o rezydencji. Brytyjski rejestr spółek najpierw pokazywał Zjednoczone Emiraty Arabskie, następnie poprawił wpis jako pomyłkę administracyjną i ponownie wskazał Wielką Brytanię.

Buntownik uznany przez bankierów

W życiorysie Storonsky’ego powtarza się jeden paradoks. Człowiek ukształtowany przez wielkie banki postanowił odebrać im klientów, korzystając z wiedzy zdobytej w ich własnym świecie. Następnie przedsiębiorstwo zbudowane na technologicznej szybkości musiało przyswoić cierpliwy język licencji, audytów i procedur. Brytyjczyk urodzony w Rosji, identyfikujący ukraińskie korzenie po ojcu, zrezygnował zaś z rosyjskiego obywatelstwa zarówno w warunkach moralnego sprzeciwu wobec wojny, jak i biznesowej niemożności pogodzenia tego paszportu z rolą szefa globalnego banku.

Jego najważniejszą innowacją nie była sama wymiana walut ani płatność kartą, ponieważ obie usługi istniały wcześniej. Przełom polegał na przeniesieniu wielu operacji do jednej łatwej w obsłudze aplikacji i rozwijaniu jej w tempie, którego tradycyjne instytucje długo nie potrafiły osiągnąć. Metoda przyniosła ogromną wartość, ale też ujawniła własne ograniczenia w zarządzaniu ludźmi i kontrolowaniu ryzyka. Dojrzałość Revoluta będzie zależała od tego, czy organizacja potrafi utrzymać energię start-upu bez zaniedbywania obowiązków banku.

W czerwcu 2026 r. Storonsky otrzymał tytuł Europejskiego Bankiera Roku 2025. Wcześniej nie wyróżniono w ten sposób żadnego twórcy neobanku. Uznanie ma wymowę szczególną, ponieważ przypadło przedsiębiorcy, który jedenaście lat wcześniej zapowiadał zastąpienie tradycyjnych banków. Zamiast zniszczyć sektor, Storonsky wszedł do jego ścisłej czołówki i zmusił go do traktowania cyfrowego konkurenta z pełną powagą.

Nie wiadomo jeszcze, którą część tej historii przyszłość uzna za najważniejszą. Revolut może pozostać niezwykle wysoko wycenioną europejską firmą technologiczną albo stać się pierwszym bankiem o rzeczywiście globalnym zasięgu, który wyrósł na kontynencie z aplikacji mobilnej. W obu wariantach Nik Storonsky już należy do grupy przedsiębiorców, którzy przebudowali oczekiwania klientów wobec usług finansowych. Jego dalsza droga pokaże, czy potrafi również przebudować własną organizację tak, aby szybkość, kontrola i odpowiedzialność nie pozostawały ze sobą w konflikcie.

Sebastian Nizio

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się