Dlaczego kościoły we Francji pozostają celem terrorystów?
Francuskie służby bezpieczeństwa nadal biorą pod uwagę możliwość zamachów wymierzonych w kościoły i inne miejsca kultu chrześcijańskiego. Choć największa fala ataków terrorystycznych we Francji miała miejsce przed laty, zagrożenie nie zniknęło. Zmieniły się przede wszystkim metody działania sprawców oraz sposób, w jaki dochodzi do ich radykalizacji.
Francja pozostaje jednym z europejskich państw najbardziej doświadczonych przez terroryzm islamistyczny. Zamachy w Paryżu, Nicei i innych miastach doprowadziły do głębokiej zmiany sposobu działania policji, służb specjalnych oraz instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Szczególnej ochrony wymagają miejsca, które mogą mieć dla terrorystów znaczenie symboliczne.
Dlaczego terroryści wybierają kościoły?
Chrześcijaństwo zajmuje ważne miejsce w propagandzie organizacji dżihadystycznych. Zarówno Al-Kaida, jak i Państwo Islamskie wielokrotnie przedstawiały chrześcijan jako przeciwników, używając wobec nich określenia „krzyżowcy”.
„Le Figaro”, opisując zagrożenie dla chrześcijan, przytoczyło ocenę francuskiej Generalnej Dyrekcji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, DGSI. Służba zwraca uwagę, że chrześcijańskie wspólnoty i symbole regularnie pojawiają się w propagandzie największych organizacji terrorystycznych jako potencjalne cele.
Kościół może mieć dla zamachowca szczególne znaczenie. Jest miejscem publicznym, podczas nabożeństw gromadzą się w nim ludzie, a jednocześnie pozostaje łatwo rozpoznawalnym symbolem religijnym. W przypadku znanych katedr dochodzi do tego znaczenie historyczne i narodowe.
Najbardziej oczywistym przykładem jest paryska Notre-Dame. To nie tylko jedna z najważniejszych świątyń katolickich świata, ale również jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Francji. Dlatego katedra kilkukrotnie znajdowała się w kręgu zainteresowania osób podejrzewanych o przygotowywanie ataków.
Francja już wielokrotnie udaremniała ataki na świątynie
Problem nie pojawił się wraz z powstaniem Państwa Islamskiego. Już w 2000 roku służby udaremniły plan zamachu na katedrę w Strasburgu i tamtejszy jarmark bożonarodzeniowy. Za przygotowaniami stała grupa powiązana ze środowiskiem algierskich islamistów.
Kolejne poważne zagrożenie pojawiło się w 2015 roku. Sid Ahmed Ghlam został zatrzymany w związku z planowanymi atakami na kościoły w Villejuif pod Paryżem. Śledztwo wykazało, że interesował się godzinami odprawiania nabożeństw. Według ustaleń śledczych wśród rozważanych celów znajdowała się również bazylika Sacré-Cœur w Paryżu.
We wrześniu 2016 roku w pobliżu katedry Notre-Dame znaleziono samochód z butlami gazowymi. W czerwcu następnego roku na placu przed tą samą świątynią napastnik zaatakował policjantów młotkiem.
Do jednego z najtragiczniejszych ataków doszło 29 października 2020 roku w Nicei. Napastnik wszedł do bazyliki Notre-Dame-de-l’Assomption i zamordował trzy osoby. Atak nastąpił w okresie szczególnego napięcia po zabójstwie nauczyciela Samuela Paty’ego.
Francuskie służby nie traktują więc ochrony miejsc kultu jako problemu historycznego. Zagrożenie jest uwzględniane również podczas przygotowywania zabezpieczeń świąt religijnych i najważniejszych uroczystości.
Upadek Państwa Islamskiego nie zakończył problemu
Sytuacja wygląda jednak inaczej niż dziesięć lat temu. Państwo Islamskie utraciło kontrolowane przez siebie terytoria w Syrii i Iraku, a europejskie służby zdobyły ogromne doświadczenie w wykrywaniu siatek terrorystycznych.
Nie oznacza to końca zagrożenia. Jednym z największych problemów stała się indywidualna radykalizacja. Potencjalny sprawca nie musi należeć do dużej organizacji ani otrzymywać bezpośrednich instrukcji z zagranicy. Może inspirować się materiałami rozpowszechnianymi w internecie i samodzielnie przygotowywać atak.
Taki model działania jest dla służb szczególnie trudny do wykrycia. Rozbudowaną grupę można obserwować poprzez jej kontakty, przepływy pieniędzy czy komunikację. W przypadku pojedynczego człowieka sygnałów ostrzegawczych może być znacznie mniej.
Jednocześnie organizacje dżihadystyczne nadal wykorzystują internet do rozpowszechniania swojej ideologii. W ich przekazie pojawiają się zarówno cele chrześcijańskie, jak i żydowskie.
Atak na kościół nie zawsze jest terroryzmem
W przypadku Francji konieczne jest rozróżnienie dwóch zjawisk, które bywają ze sobą mylone. Pierwszym jest terroryzm islamistyczny wymierzony w miejsca kultu. Drugim są liczne przypadki niszczenia, okradania, profanowania lub podpalania świątyń.
Nie każde uszkodzenie kościoła ma podłoże religijne. Przyczyną może być zwykła przestępczość, wandalizm, problemy psychiczne sprawcy albo konflikt niezwiązany z islamizmem. Dopiero ustalenia policji i prokuratury pozwalają określić rzeczywiste motywy konkretnego zdarzenia.
To rozróżnienie jest szczególnie ważne w kraju posiadającym dziesiątki tysięcy kościołów, kaplic i innych obiektów związanych z chrześcijaństwem. Wiele z nich jest otwartych przez znaczną część dnia i nie posiada stałej ochrony.
Zupełnie inną kategorię stanowią przypadki, w których śledczy znajdują dowody świadczące o przygotowywaniu zamachu terrorystycznego albo o inspiracji ideologią dżihadystyczną.
Problem wykracza poza Francję
Ataki wymierzone w chrześcijan nie są wyłącznie francuskim problemem. Organizacje związane z radykalnym islamizmem dokonywały ich na Bliskim Wschodzie, w Afryce, Azji oraz Europie.
W 2015 roku Państwo Islamskie zamordowało w Libii 21 egipskich Koptów. Zbrodnia została wykorzystana jako element propagandy skierowanej przeciwko chrześcijanom.
W 2024 roku Państwo Islamskie przyznało się do ataku podczas nabożeństwa w kościele w Stambule. W czerwcu 2025 roku doszło natomiast do krwawego zamachu na greckoprawosławną świątynię św. Eliasza w Damaszku.
Szczególnie poważna sytuacja panuje w części Afryki. Organizacje dżihadystyczne działają między innymi na terenach, gdzie państwo ma ograniczoną kontrolę nad terytorium, a konflikty religijne nakładają się na spory etniczne, społeczne i polityczne.
Francja znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Dysponuje rozbudowanym systemem bezpieczeństwa, doświadczonymi służbami specjalnymi i jednym z najbardziej rozwiniętych w Europie mechanizmów przeciwdziałania terroryzmowi. Nie oznacza to jednak, że może uznać problem za rozwiązany.
Bezpieczeństwo pozostanie ważnym tematem we Francji
Terroryzm nie znajduje się dziś w centrum francuskiej debaty w takim stopniu jak po zamachach z 2015 i 2016 roku. Wiele problemów, które wówczas znalazły się na pierwszym planie, pozostało jednak nierozwiązanych.
Debata dotyczy już nie tylko wykrywania potencjalnych zamachowców. Obejmuje również radykalizację w internecie, działalność środowisk islamistycznych, politykę migracyjną, integrację, bezpieczeństwo szkół oraz ochronę miejsc kultu.
Przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku kwestie bezpieczeństwa ponownie mogą stać się jednym z ważnych tematów kampanii. Poszczególne środowiska polityczne bardzo różnie oceniają zarówno źródła problemu, jak i sposoby jego rozwiązania.
Jedno pozostaje niezmienne. Francuskie państwo musi jednocześnie chronić obywateli przed terroryzmem i unikać utożsamiania milionów muzułmanów mieszkających we Francji z niewielką grupą zwolenników radykalnych ideologii.
W przypadku ochrony kościołów zadanie jest szczególnie trudne. Świątynia z definicji powinna pozostawać miejscem otwartym. Tymczasem właśnie ta dostępność, połączona z jej znaczeniem religijnym i symbolicznym, może powodować, że w oczach terrorysty staje się atrakcyjnym celem.
Dlatego mimo upływu lat francuskie służby nadal traktują bezpieczeństwo miejsc kultu jako jeden z elementów walki z zagrożeniem terrorystycznym.
Arkadiusz Jordan
