oszustwa

Kryptowalutowe oszustwa dążące za niepohamowanym zyskiem

Świat kryptowalut, choć pełen obietnic innowacji i ogromnych zysków, skrywa mroczną stronę – oszustwa na niewyobrażalną skalę.

Niedawno głośno zrobiło się o przypadku dwóch Estończyków, Siergieja Potapenki i Iwana Turogina, którzy przyznali się do winy w związku z 577-milionowym piramidą finansową. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Historia kryptowalut pełna jest podobnych historii, które uczą, że wirtualne bogactwo często okazuje się iluzją.

Potapenko i Turogin, założyciele HashFlare, od 2015 do 2019 roku przekonywali inwestorów, że ich platforma oferuje udziały w zyskach z „kopania” kryptowalut. W rzeczywistości firma nie posiadała wystarczającej mocy obliczeniowej, by generować obiecywane zyski. Dashboard pokazujący rzekome dochody był manipulowany, a gdy klienci chcieli wypłacić środki, okazywało się to niemożliwe. Sprawa wyszła na jaw dzięki współpracy estońskiej policji i FBI, a po dwóch latach batalii sądowej oszuści trafili do USA, gdzie grozi im do 20 lat więzienia.

To klasyczny przykład „kopalni fantomu” – usługi, która istnieje tylko na papierze. Podobne mechanizmy wykorzystywano w innych głośnych aferach, takich jak BitConnect czy OneCoin, które łączyły technologiczny sznyt z psychologią tłumu.

BitConnect, platforma „inwestycyjna” działająca w latach 2016-2018, obiecywała nawet 40% miesięcznych zysków dzięki tajemniczemu algorytmowi handlowemu. W rzeczywistości była to piramida finansowa, gdzie wypłaty dla wczesnych inwestorów pochodziły z wpłat nowych uczestników. Gdy rynek zaczął się załamywać, twórcy zamknęli projekt, a jego założyciel, Satish Kumbhani, zniknął. Straty oszacowano na 2,4 mld dolarów. W 2022 roku Kumbhani został oskarżony przez amerykański SEC, ale do dziś nie odnaleziono go ani skonfiskowanych środków.

Jeśli BitConnect wykorzystywało technologię w ograniczonym stopniu, OneCoin posunęło się dalej. Założona przez Ruję Ignatovę „kryptowaluta” nie miała nawet blockchainu, która jest podstawą każdego projektu kryptowalutowego. Mimo to w latach 2014-2017 oszustwo zebrało 4 mld dolarów, głównie od inwestorów w Europie Wschodniej i Azji. Ignatova, nazywana „Królową Krypto”, zniknęła w 2017 roku, a jej współpracownicy trafili do więzień. Do dziś pozostaje symbolem łatwowierności i braku regulacji.

Nie wszystkie oszustwa są celowe. Kanadyjska giełda QuadrigaCX upadła w 2019 roku po śmierci założyciela Geralda Cottena, który – jak się okazało – był jedynym posiadaczem kluczy do portfeli z 190 mln dolarów w kryptowalutach. Śledztwo ujawniło, że Cotten prawdopodobnie prowadził nielegalne operacje na długo przed śmiercią, inwestując środki klientów w ryzykowne instrumenty.

Kluczowym czynnikiem jest anonimowość i decentralizacja. Brak nadzoru ułatwia tworzenie projektów bez transparentności. Dodatkowo, technologiczny żargon (np. „algorytmy AI”, „kopanie w chmurze”) wprowadza inwestorów w błąd, utrudniając weryfikację. W przypadku HashFlare, BitConnect czy OneCoin oszuści celowo wykorzystywali lukę w wiedzy swoich ofiar.

Po fali skandali rządy i instytucje próbują reagować. W UE wprowadzono rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets), które od 2024 roku ma zwiększyć transparentność rynku. W USA SEC aktywnie ściga nieuczciwe platformy – jak w przypadku zamknięcia Telegramu w 2020 roku za nielegalną ICO. Międzynarodowa współpraca, jak w sprawie Estończyków, staje się normą.

Historia Potapenki i Turogina to przestroga, ale i sygnał, że system powoli się zmienia. Wzrost świadomości inwestorów, zaostrzenie prawa i międzynarodowa współpraca mogą ograniczyć skalę oszustw. Jednak w świecie, gdzie technologia wciąż wyprzedza regulacje, zdrowy rozsądek pozostaje najskuteczniejszą tarczą. Jak mawiają w branży: „Don’t trust, verify” – nie ufaj, sprawdzaj. To motto powinno przyświecać każdemu, kto wkracza w wirtualny świat finansów.

Szymon Ślubowski

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2025.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się