krzyże we Francji a ustawa z 1905 roku

Krzyż polny przed sądem. Francuska prowincja broni swojej pamięci

Przy wjeździe do Quasquary na Korsyce stoi wysoki drewniany krzyż. Miejscowość liczy zaledwie około 60 mieszkańców, ale spór o ustawiony przy drodze monument wyszedł daleko poza granice wyspy, ponieważ administracyjny sąd apelacyjny w Marsylii nakazał jego usunięcie. Dla sędziów jest to znak religijny wzniesiony na publicznym terenie z naruszeniem ustawy z 1905 roku. Dla mieszkańców – odtworzenie punktu, który należał do miejscowego krajobrazu na długo przed pojawieniem się współczesnych sporów o laickość.

Takie konflikty pojawiają się w kolejnych regionach Francji. Dotyczą kalwarii, krzyży na cmentarnych bramach, figur stojących przy drogach, monumentów odnawianych przez gminy oraz obiektów, których wieku nikt nie potrafi już bezspornie udokumentować. Naprzeciwko siebie stają lokalne władze i stowarzyszenia ochrony dziedzictwa z jednej strony oraz organizacje wolnomyślicielskie, występujące w obronie bezwyznaniowego charakteru państwa, z drugiej. Sąd musi za każdym razem odpowiedzieć na pozornie proste pytanie: czy przywrócono dawny element krajobrazu, czy też wzniesiono nowy symbol religijny?

„Le Figaro” opisuje to zjawisko jako narastającą falę postępowań dotyczących ostatnich widocznych świadectw wspólnej historii. Nie każdy z tych procesów kończy się usunięciem krzyża i nie każda zakwestionowana konstrukcja ma bezsporną wartość zabytkową. Powtarzalność spraw pokazuje jednak, że problem nie dotyczy już jednego monumentu ani jednej szczególnie gorliwej organizacji. Francja weszła w okres, w którym prawna granica między zabytkiem a znakiem wyznaniowym staje się jednym z miejsc konfliktu o pamięć kraju.

Na Korsyce kalendarz okazał się ważniejszy od pamięci

Władze Quasquary przekonywały, że nowy krzyż stanął w miejscu odwołującym się do dawnej kalwarii, dobrze zachowanej w pamięci mieszkańców. Sąd nie zakwestionował, że w miejscowości istniał krzyż pochodzący sprzed 1905 roku. Jego pozostałości zostały jednak usunięte w latach 90., natomiast nową konstrukcję wzniesiono dopiero w 2022 roku. Między jednym a drugim obiektem powstała zatem ponadtrzydziestoletnia przerwa.

Równie ważne okazało się położenie. Dawny krzyż znajdował się w centrum wsi, podczas gdy jego następca stanął na obrzeżu, w pobliżu drogi departamentalnej. Nowy obiekt miał około trzech metrów wysokości, został osadzony na murowanej podstawie, a gmina zaprosiła mieszkańców na uroczystość jego poświęcenia przez księdza. Wszystko to przekonało sędziów, że nie dokonano zwykłej naprawy ani wymiany historycznego monumentu, lecz podjęto nową decyzję o umieszczeniu symbolu religijnego na publicznym terenie.

W języku prawa doszło do podwójnego zerwania ciągłości – w czasie i przestrzeni. W języku mieszkańców taki opis brzmi jednak obco, ponieważ lokalna pamięć nie podlega podziałowi na numery działek, daty rozbiórki i administracyjne kategorie własności. Dawny oraz nowy krzyż traktowane są jako dwie postacie tego samego znaku, nawet jeśli nie stoją dokładnie w tym samym punkcie. Petycję w obronie monumentu podpisało ponad 53 tysiące osób, co trudno wytłumaczyć wyłącznie przywiązaniem do jednego drewnianego obiektu.

Korsykanie zobaczyli w sprawie Quasquary spór o prawo do zachowania własnego krajobrazu. Kardynał François-Xavier Bustillo, biskup Korsyki, apelował, aby krzyż nie został wykorzystany jako narzędzie dzielenia mieszkańców. Sam fakt, że potrzebna była interwencja jednego z najważniejszych francuskich hierarchów, pokazuje jednak, jak szybko lokalne postępowanie administracyjne nabrało znaczenia kulturowego i politycznego.

Ustawa, która miała pogodzić wolność z neutralnością

Francuska ustawa z 9 grudnia 1905 roku powstała w warunkach głębokiego sporu między republikańskim państwem a Kościołem katolickim. Jej uchwalenie zakończyło system, w którym państwo oficjalnie uznawało określone wyznania i finansowało ich duchownych. Tekst inspirowany pracami Aristide’a Brianda miał ustanowić równowagę między dwiema zasadami: wolnością religijną obywateli oraz bezstronnością instytucji publicznych. Nie był deklaracją państwowego ateizmu, choć późniejsze środowiska antyklerykalne często próbowały interpretować go w taki sposób.

Pierwszy artykuł głosi, że Republika zapewnia wolność sumienia i gwarantuje swobodne wykonywanie praktyk religijnych, z ograniczeniami koniecznymi dla zachowania porządku publicznego. Drugi stwierdza, że państwo nie uznaje, nie opłaca i nie dotuje żadnego wyznania. Obywatel może więc wierzyć, zmienić religię albo nie wyznawać żadnej, natomiast urząd, szkoła publiczna czy samorząd nie powinny identyfikować się z jedną wspólnotą religijną.

Laickość oznacza neutralność władzy, a nie obowiązek niewidoczności religii we wszystkich sferach życia. Ustawa nie zabrania wiernym publicznej modlitwy, noszenia krzyża ani organizowania procesji zgodnie z przepisami porządkowymi. Nie nakazuje również usuwania symboli umieszczonych na prywatnych nieruchomościach. Jej zasad nie należy automatycznie utożsamiać z późniejszymi regulacjami dotyczącymi widocznych symboli religijnych w szkołach publicznych lub zasłaniania twarzy w przestrzeni dostępnej dla wszystkich.

W ustawie istnieją ponadto wyjątki terytorialne. Alzacja i Mozela w 1905 roku znajdowały się w granicach Cesarstwa Niemieckiego, dlatego po ich powrocie do Francji zachowały odmienny system relacji między państwem a wspólnotami religijnymi. Sam francuski model laickości nie jest zatem jednolity w każdym departamencie, mimo że w debacie politycznej często przedstawia się go jako zasadę absolutną i pozbawioną odstępstw.

Jedno sformułowanie decyduje o losie tysięcy monumentów

Dla krzyży stojących przy drogach najważniejszy jest artykuł 28 ustawy z 1905 roku. Zabrania on wznoszenia lub umieszczania w przyszłości znaków i emblematów religijnych na budynkach publicznych oraz w miejscach publicznych. Wyłączenia dotyczą między innymi świątyń, miejsc pochówku na cmentarzach, pomników nagrobnych, muzeów i wystaw.

Cały dzisiejszy spór skupia się wokół słów „w przyszłości”. Ustawodawca nie zarządził likwidacji symboli istniejących w chwili wejścia nowych przepisów w życie. Krzyż stojący w miejscowości od XIX wieku mógł pozostać, natomiast identyczny krzyż wzniesiony przez gminę kilka lat później mógłby już naruszać prawo. Różnica nie wynikałaby z wyglądu ani religijnej treści obiektu, lecz z daty jego ustawienia.

Przepisy nie wyjaśniły w sposób wyczerpujący, co powinno się wydarzyć, gdy dawny monument przewróci burza, zostanie rozebrany dla bezpieczeństwa albo na kilkadziesiąt lat trafi do gminnego magazynu. Wtedy rozpoczyna się badanie ciągłości. Sąd analizuje, czy zachowano pierwotne miejsce, formę, materiał i funkcję, jak długa była przerwa oraz czy odtworzenie obiektu można uznać za konserwację, czy za nową inicjatywę władz.

Szczególnie trudne są sprawy, w których historycznego pochodzenia krzyża nikt wcześniej nie kwestionował, lecz nie ma dokumentów pozwalających wykazać jego wiek. Dawni mieszkańcy nie sporządzali protokołów ustawienia każdej kapliczki, a niewielkie obiekty rzadko trafiały do rejestrów zabytków. Mogą znajdować się na starych fotografiach rodzinnych albo mapach, jednak również te materiały nie zawsze pokazują dokładną lokalizację. Pamięć przekazywana przez kilka pokoleń ma znaczenie dla historyka, ale w postępowaniu sądowym może nie wystarczyć.

Gdy figura papieża może zostać, a krzyż musi zniknąć

Jedno z najważniejszych orzeczeń zapadło w 2017 roku w sprawie pomnika św. Jana Pawła II w Ploërmel w Bretanii. Monument przedstawiający papieża został ustawiony na placu publicznym pod wysokim łukiem zwieńczonym dużym krzyżem. Całość, nie licząc podstawy, miała około siedmiu i pół metra wysokości. Sprawa trafiła do Rady Stanu, najwyższego francuskiego sądu administracyjnego.

Sędziowie rozdzielili poszczególne części kompozycji. Sama figura Jana Pawła II mogła pozostać, ponieważ przedstawienie postaci historycznej, politycznej i religijnej nie musi automatycznie oznaczać manifestacji wiary przez władzę publiczną. Łuk również nie został uznany za symbol wyznaniowy. Inaczej oceniono górujący nad monumentem krzyż, którego obecność miała jednoznaczne znaczenie religijne i wynikała z osobnej decyzji o zagospodarowaniu publicznego placu.

Rozstrzygnięcie z Ploërmel dobrze pokazuje sposób myślenia francuskiego sądownictwa. O legalności nie decyduje ogólne wrażenie ani deklarowana przez władze wartość artystyczna monumentu. Sąd wyodrębnia każdy składnik i bada jego znaczenie, datę oraz okoliczności ustawienia. W rezultacie postać papieża może zostać uznana za część historii, podczas gdy umieszczony nad nią krzyż pozostaje niedozwolonym znakiem religijnym.

Dla przeciwników podobnych orzeczeń jest to przykład redukowania kultury do administracyjnie rozdzielonych elementów. Nie sposób opowiedzieć o Janie Pawle II z pominięciem chrześcijaństwa, podobnie jak trudno zrozumieć bretońską kalwarię wyłącznie jako rzeźbę wykonaną z określonego rodzaju kamienia. Zwolennicy ścisłej laickości odpowiadają jednak, że państwo może upamiętniać historyczną postać, ale nie powinno przy tej okazji umieszczać znaku wyrażającego prawdziwość albo uprzywilejowanie jej religii.

Odrestaurowanie zabytku może uruchomić jego usunięcie

Kalwaria Kerdalaes w Saint-Divy pochodziła z XVII wieku. W latach 60. jej górną część przeniesiono na miejscowy cmentarz, aby uchronić ją przed zniszczeniem, podczas gdy granitowa podstawa pozostała przy drodze. Po wielu latach władze gminy postanowiły ponownie złożyć monument w historycznej lokalizacji. Zamiast zakończyć wieloletnie rozdzielenie zabytku, rekonstrukcja otworzyła drogę do postępowania sądowego.

Decydujące okazało się wykorzystanie repliki. Sąd administracyjny w Rennes uznał, że nie przywrócono jedynie dawnego elementu, lecz umieszczono na terenie publicznym nową konstrukcję o jednoznacznej treści religijnej. W ten sposób próba ratowania zabytku doprowadziła do zakwestionowania jego legalności. Gdyby zniszczona część nie została odtworzona, spór prawdopodobnie w ogóle by nie powstał.

Władze i stowarzyszenia broniące lokalnego dziedzictwa szukają więc rozwiązań opartych na zmianie statusu ziemi. W Saint-Divy rozważane jest przekazanie niewielkiej działki prywatnemu stowarzyszeniu, co pozwoliłoby pozostawić monument poza obszarem bezpośredniego stosowania zakazu dotyczącego władz publicznych. Nie zmieniłoby się położenie krzyża, jego wygląd ani sposób, w jaki postrzegają go mieszkańcy. Zmieniłby się wyłącznie zapis dotyczący właściciela gruntu.

Takie rozwiązanie ujawnia formalny charakter konfliktu. Krzyż może być nielegalny, gdy stoi na ziemi należącej do gminy, i dopuszczalny po przeniesieniu własności kilku metrów kwadratowych na podmiot prywatny. Z punktu widzenia zasady neutralności różnica jest istotna, ponieważ czym innym jest działanie samorządu, a czym innym decyzja stowarzyszenia. Z punktu widzenia krajobrazu nie zmienia się nic.

Cmentarz i szkoła nie podlegają tym samym regułom

Szczególnie skomplikowane są spory dotyczące cmentarzy. Ustawa dopuszcza symbole religijne na grobach i pomnikach nagrobnych, ponieważ wyrażają one przekonania osoby zmarłej oraz jej rodziny. Nie oznacza to jednak, że gmina może swobodnie ustawiać nowe krzyże na wszystkich elementach infrastruktury cmentarnej. Brama, mur lub budynek gospodarczy nie stają się automatycznie obiektami kultu tylko dlatego, że znajdują się w sąsiedztwie grobów.

W Mettray po remoncie cmentarnego wejścia na jednym z filarów pojawił się metalowy krzyż. Po protestach został usunięty, później powrócił po wewnętrznej stronie bramy, a następnie ponownie zniknął. Sprawa miała także nieprzyjemny wymiar ulicznego konfliktu: krzyż pokrywano napisami, grupa identytarystyczna próbowała umieścić w tym samym miejscu własny symbol, a każda decyzja mera wywoływała reakcję przeciwnej strony. Niewielki element ogrodzenia przestał służyć pamięci zmarłych i stał się narzędziem współczesnej walki politycznej.

Inny charakter ma sprawa z Villaines-les-Rochers. Prawie trzymetrowy krzyż z metalową figurą Chrystusa stał niegdyś na prywatnej działce, którą później przeznaczono na rozbudowę zespołu szkolnego. Po przewróceniu przez burzę monument przechowywano w gminnym budynku, a następnie odrestaurowano za publiczne pieniądze i ustawiono na terenie szkoły. Organizacje wolnomyślicielskie uznały, że symbol religijny znalazł się w miejscu, w którym wymóg neutralności powinien być stosowany szczególnie rygorystycznie.

Władze miejscowości odpowiadają, że krzyż wrócił jedynie na swoje dawne miejsce i pozostaje elementem historycznego szlaku prowadzącego przez siedem lokalnych kalwarii. Ponownie zderzają się więc dwie prawdziwe, ale nieprzystające do siebie opowieści. Pierwsza mówi o zachowaniu obiektu, który istniał wcześniej niż współczesna szkoła. Druga wskazuje, że uczeń publicznej placówki widzi dziś wysoki krucyfiks stojący na szkolnym terenie.

Francja nie wie, ile krzyży odziedziczyła

Oficjalny rejestr geograficzny obejmuje około 150 tysięcy francuskich kalwarii, ale organizacje zajmujące się ich dokumentowaniem twierdzą, że jest to tylko część istniejących obiektów. Po doliczeniu niewielkich krzyży przydrożnych, kapliczek, monumentów misyjnych i znaków wznoszonych dla upamiętnienia lokalnych wydarzeń liczba może być kilkakrotnie większa. Samo ustalenie skali dziedzictwa pozostaje więc zadaniem niedokończonym.

Największe katedry i klasztory od dawna objęte są ochroną, natomiast wiejskie krzyże często niszczały bez dokumentacji.. Nie miały wyjątkowej wartości architektonicznej, lecz wskazywały miejsca dawnych procesji, śmierci mieszkańca, zakończenia epidemii, misji parafialnej albo podziękowania za ocalenie. Ich sens był przechowywany lokalnie i zanikał wraz z odejściem osób znających historię konkretnego monumentu.

Dopóki krzyż stał nienaruszony, nikt nie musiał wykazywać jego wieku. Konieczność przedstawienia dowodów pojawia się zazwyczaj dopiero po uszkodzeniu, przeniesieniu albo rekonstrukcji. Francuskie prawo premiuje więc obiekty, które miały szczęście przetrwać bez ingerencji, natomiast surowiej traktuje te, które wymagają odbudowy. Im bardziej monument jest zagrożony zniszczeniem, tym większe może być ryzyko, że jego ratowanie rozpocznie dyskusję o usunięciu.

W 2027 roku spór nie będzie dotyczył wyłącznie religii

Francuskie wybory prezydenckie w 2027 roku nie zostaną rozstrzygnięte przy jednej korsykańskiej drodze ani przed bretońską kalwarią. Wyborcy będą oceniać kandydatów przede wszystkim przez pryzmat kosztów życia, długu publicznego, migracji, bezpieczeństwa, służby zdrowia i pozycji Francji w Europie. Spory o krzyże mogą jednak dostarczyć kampanii obrazu, który w jednej chwili połączy wiele bardziej złożonych lęków. W polityce symbol bywa skuteczniejszy niż szczegółowy program.

Dla części francuskiej prawicy nakaz usunięcia starego krzyża będzie dowodem, że państwo utraciło zdolność rozróżniania między religijną agitacją a ochroną własnego dziedzictwa. Środowiska narodowe mogą przedstawić go jako kolejny etap kulturowego wycofywania się Francji, natomiast konserwatywna centroprawica będzie skłonna mówić o potrzebie bardziej proporcjonalnego stosowania laickości. Oba nurty mogą rywalizować o wyborców, którzy nie zawsze uczestniczą w życiu Kościoła, lecz reagują na znikanie znajomych znaków z otaczającego ich krajobrazu.

Lewica i republikańskie centrum będą przypominały, że neutralność państwa nie zależy od popularności konkretnego symbolu. Jeżeli gmina może oficjalnie wznosić katolickie krzyże, wówczas na tej samej podstawie inne władze lokalne mogłyby finansować znaki pozostałych religii. Ustawa z 1905 roku ma zapobiegać właśnie takiemu przekształcaniu publicznego terytorium w pole konkurencji wyznaniowej.

Najbardziej drażliwy będzie zarzut wybiórczego stosowania laickości. Część wyborców uważa, że wobec chrześcijańskich pozostałości Republika posługuje się językiem zakazu, podczas gdy w sporach związanych z islamem lewica częściej przywołuje tolerancję, przeciwdziałanie dyskryminacji i ochronę mniejszości. Politycy narodowej prawicy z pewnością będą podkreślać tę różnicę, niezależnie od tego, czy porównywane sprawy mają identyczny charakter prawny.

Francuscy katolicy również nie przemówią w 2027 roku jednym głosem. Są wśród nich wyborcy centrowi, konserwatywni, narodowi i lewicowi, a stanowisko Kościoła w kwestiach społecznych nie mieści się w prostym podziale partyjnym. Spór o krzyże może jednak zwiększyć frekwencję tych, którzy nabiorą przekonania, że ich dziedzictwo pozostało bez politycznej reprezentacji. W wyborach, w których o wejściu do drugiej tury może przesądzić niewielka różnica, mobilizacja nawet ograniczonej grupy ma znaczenie.

Prawo nie potrafi rozstrzygnąć wszystkiego

Sąd administracyjny może ustalić, czy gmina przedstawiła mapę, fotografię albo dokument potwierdzający istnienie krzyża przed 1905 rokiem. Może porównać dawną i nową lokalizację, ocenić długość przerwy oraz zdecydować, czy mamy do czynienia z restauracją, czy z nową konstrukcją. Nie może jednak rozstrzygnąć, ile pamięci wspólnoty mieści się w jednym kamiennym cokole ani czy krajobraz po usunięciu monumentu nadal pozostaje tym samym krajobrazem.

Francuska laickość powstała jako sposób zakończenia otwartego konfliktu religijnego. Jej siłą miało być połączenie neutralności instytucji z wolnością obywateli. Jeżeli obecnie jest odczytywana wyłącznie jako obowiązek eliminowania każdego widocznego odniesienia do chrześcijaństwa, przestaje być kompromisem i sama staje się stroną sporu. Jeżeli natomiast każdą nową konstrukcję będzie można uzasadnić dziedzictwem, zasada neutralności zostanie pozbawiona znaczenia.

Między tymi skrajnościami znajduje się francuska prowincja, której mieszkańcy nie chcą prowadzić wojny religijnej ani zmuszać sąsiadów do wiary. Chcą najczęściej zachować obiekt stojący przy drodze, na cmentarzu lub skraju miejscowości, ponieważ bez niego miejsce wydaje im się uboższe i mniej własne. Państwo odpowiada, że pamięć musi zmieścić się w granicach prawa. Nadchodzące lata pokażą, czy prawo potrafi zrobić miejsce również dla pamięci.

Arkadiusz Jordan

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się