pamięci RAM

Mało kto mógł poprosić o pamięci RAM pod choinkę

Ceny pamięci RAM gwałtownie rosną, ponieważ producenci coraz częściej przekierowują moce produkcyjne na potrzeby sztucznej inteligencji.

Globalny rynek elektroniki wchodzi w okres trwałych niedoborów pamięci operacyjnej. Według prognoz International Data Corporation (IDC) deficyt RAM nie jest chwilowym zaburzeniem, lecz zjawiskiem, które może utrzymać się co najmniej do 2027 roku. Oznacza to koniec ery taniej i powszechnie dostępnej pamięci, do której przyzwyczaili się zarówno producenci sprzętu, jak i konsumenci. W ostatnich miesiącach ceny modułów RAM gwałtownie wzrosły, a presja kosztowa zaczyna być widoczna w finalnych cenach komputerów osobistych i smartfonów.

Jednym z kluczowych powodów obecnych problemów z dostępnością pamięci RAM jest trwała zmiana strategii największych producentów półprzewodników. Firmy takie jak Micron, Samsung oraz SK Hynix coraz wyraźniej ograniczają inwestycje w segment konsumencki, uznając go za mniej opłacalny niż inne obszary działalności. I tak np. Micron, właściciel marki Crucial, planuje wstrzymać produkcje pamięci RAM dla komputerów domowych i laptopów w lutym 2026 roku, co już teraz przekłada się na mniejszą dostępność modułów DDR4 i DDR5 w sklepach.

Producenci stopniowo przestawiają linie produkcyjne na inne typy pamięci, co sprawia, że standardowy RAM przestaje być tanim i łatwo dostępnym komponentem. Dla użytkowników oznacza to konieczność dokładniejszego planowania rozbudowy komputera, ponieważ w najbliższych kwartałach trudno liczyć na znaczące promocje czy szybki powrót do dawnych cen.

Podobny scenariusz rynek elektroniki przeżył już całkiem niedawno, w czasie pandemii COVID-19, kiedy gwałtownie poszybowały ceny kart graficznych. W latach 2020–2022 globalne problemy z łańcuchami dostaw, ograniczona produkcja półprzewodników, rosnący popyt na sprzęt do pracy zdalnej oraz boom na kryptowaluty sprawiły, że ceny GPU wzrosły średnio dwukrotnie, a w skrajnych przypadkach nawet czterokrotnie względem cen sugerowanych przez producentów. Karty, które przed pandemią kosztowały 1,5–2 tysiące złotych, osiągały na rynku wtórnym ceny 6–8 tysięcy złotych, a używane egzemplarze bywały droższe niż nowe modele sprzed kilku generacji. Brak dostępności sprawił, że konsumenci masowo kupowali sprzęt z drugiej ręki, co tylko pogłębiało spiralę braku dostępności.

Sam pod koniec pandemii byłem zmuszony do kupna karty ze względu na uszkodzenie mojej już wysłużonej przez wiele lat GeForce 1050. Jednak ceny, które wtedy zastałem na rynku zmusiły mnie do kupna karty z budżetowej półki z drugiej reki w okolicach 2 tysięcy złotych, kiedy to za tą kwotę przed pandemią można było kupić kartę zdecydowanie ponad przeciętną. W 2021 roku karta GeForce RTX 3080 w czasie premiery na stronie Nvidii kosztowała 3279 zł i wyprzedała się w kilka sekund. Nie trzeba było długo czekać, a ogłoszenia z nowymi kartami graficznymi, które nawet nie zostały jeszcze dowiezione przez kuriera, wisiały na stronach portali ogłoszeniowych nawet po 10-12 tysięcy złotych.

Dopiero załamanie rynku kryptowalut i stopniowa normalizacja produkcji pozwoliły na powrót cen do względnie rozsądnych poziomów. Dzisiejsza sytuacja z pamięciami RAM budzi więc uzasadnione skojarzenia. Ponownie mamy do czynienia z przekierowaniem mocy produkcyjnych do jednego, niezwykle kapitałochłonnego sektora, którego potrzeby wypychają zwykłych konsumentów na koniec kolejki.

Nieco lepszą pozycję negocjacyjną mają najwięksi gracze premium. Przykłądem jest Apple, które jest w stanie zabezpieczać dostawy pamięci z wyprzedzeniem 12–24 miesięcy. Mimo to również oni ostrożnie podchodzą do zwiększania ilości RAM w flagowych modelach. Tegoroczna wersja iPhone’a 17 zatrzymała się na poziomie 12 GB, co pokazuje, że nawet liderzy rynku odczuwają ograniczenia podaży.

IDC określa obecną sytuację jako „idealną burzę” dla branży komputerowej. Zbiega się ona z zakończeniem wsparcia dla Windows 10 oraz rosnącą popularnością komputerów z funkcjami AI, promowanych przez Microsoft. Urządzenia te wymagają dużych ilości pamięci, często minimum 16 GB. Producenci tacy jak Dell, HP, Acer i Asus już zapowiedzieli podwyżki cen. W zależności od rozwoju sytuacji średnie ceny komputerów mogą wzrosnąć nawet o 20%. Wszystko wskazuje na to, że konsumenci muszą przygotować się na droższy sprzęt, a pamięć RAM staje się jednym z kluczowych czynników kształtujących rynek elektroniki w najbliższych latach.

Na koniec pojawia się kluczowe pytanie: czy obecny kryzys na rynku pamięci RAM zakończy się podobnie jak boom cenowy kart graficznych z czasów pandemii? Wtedy po latach niedoborów, wysokich cen i spekulacji rynek ostatecznie wyhamował, a ceny GPU zaczęły stopniowo wracać do bardziej rozsądnych poziomów. W przypadku RAM-u sytuacja wydaje się jednak mniej optymistyczna, bo producenci nie sygnalizują chęci szybkiego zwiększenia podaży dla konsumentów. To rodzi wniosek, że zakup pamięci teraz może wcale nie być złym rozwiązaniem, ponieważ za 2–3 lata ceny mogą nadal pozostawać wyraźnie wyższe niż przed boomem napędzanym przez AI. Jeśli historia ma się powtórzyć, to raczej w wolniejszym tempie i bez powrotu do dawnej „taniej normalności”.

Szymon Ślubowski

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się