Marine Le Pen prowadzi. Pięć tez o wyborach we Francji w 2027 roku
Marine Le Pen rozpoczyna kampanię jako faworytka, a jej przeciwnicy nadal nie potrafią uporządkować lewicy, centrum ani tradycyjnej prawicy. Blanche Leridon z Institut Montaigne wskazuje pięć mechanizmów, które mogą przesądzić o wyborach we Francji w 2027 roku, od skutków wyroku i siły duetu Le Pen–Bardella po koszty życia, geopolitykę i brak większości parlamentarnej. Największą stawką wyborów będzie nie tylko nazwisko następcy Emmanuela Macrona, lecz zdolność Francji do stworzenia władzy, która potrafi podejmować decyzje.
Do pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji pozostało mniej niż osiem miesięcy, ale kampania dawno przestała być odległą spekulacją. Marine Le Pen wystartowała z pozycji, jakiej nie miała przed żadną ze swoich trzech poprzednich prób zdobycia Pałacu Elizejskiego, natomiast jej rywale wciąż częściej walczą o prawo reprezentowania własnego obozu niż o prezydenturę. Nad tym wyścigiem unosi się jeszcze jedno pytanie, którego nie było w tej postaci w 2017 ani w 2022 roku: czy francuski system polityczny potrafi już tylko wyłaniać zwycięzcę, czy również zapewnić mu możliwość rządzenia.
Blanche Leridon, dyrektor ds. studiów francuskich w Institut Montaigne, specjalizuje się w przemianach demokracji, komunikacji politycznej i funkcjonowaniu instytucji. W rozmowie w „Liberté!” kreśli mapę kampanii poprzez kilka wyrazistych rozpoznań dotyczących Marine Le Pen, Jordana Bardelli, rozbicia konkurencyjnych obozów, znaczenia kosztów życia i spuścizny Emmanuela Macrona. Z tej rozmowy można wyprowadzić pięć tez, które warto skonfrontować z badaniami opinii oraz wydarzeniami następującymi już po nagraniu podcastu.
Teza pierwsza: Wyrok nie zamknął drogi Le Pen, lecz pozwolił jej przejąć inicjatywę
Leridon traktuje decyzję paryskiego sądu apelacyjnego jako moment uruchamiający właściwą kampanię. Sens tego rozpoznania nie polega na uznaniu, że Marine Le Pen wygrała przed sądem, ponieważ rozstrzygnięcie o jej winie zostało utrzymane. Politycznie zwyciężyła natomiast nad scenariuszem sukcesji, w którym Jordan Bardella miał wejść do wyborów jako zastępca przywódcy pozbawionego prawa kandydowania.
Orzeczenie z 7 lipca 2026 roku zmniejszyło karę do trzech lat pozbawienia wolności, w tym dwóch lat w zawieszeniu i roku podlegającego wykonaniu w formie dozoru elektronicznego, pozostawiło grzywnę w wysokości 100 tys. euro oraz ustaliło 45 miesięcy pozbawienia praw wyborczych, z czego 30 miesięcy zawieszono. Niezawieszoną część tej ostatniej sankcji uznano za odbytą, dzięki czemu Marine Le Pen może ubiegać się o urząd, choć zaskarżyła wyrok do Sądu Kasacyjnego. Pełne zestawienie rozstrzygnięć w sprawie asystentów parlamentarnych zawiera komunikat Sądu Apelacyjnego w Paryżu.
Le Pen nie czekała na interpretacje prawników i jeszcze tego samego wieczoru ogłosiła start. Hasło odrodzenia Francji zostało pomyślane tak, aby jednocześnie opisywać państwo i osobisty powrót kandydatki, a spór z partią Renaissance o samo słowo dodatkowo wydłużył życie tej opowieści. Zamiast tłumaczyć się z ryzyka eliminacji, Le Pen zaczęła narzucać konkurentom temat pierwszych dni kampanii.
Nie znaczy to jednak, że większość Francuzów przyjęła jej opowieść o wymiarze sprawiedliwości jako narzędziu politycznej walki. Jeszcze pod koniec czerwca 59 proc. respondentów Odoxa uważało, że jest traktowana tak jak każdy inny podsądny, a tylko 40 proc. dostrzegało szczególną surowość motywowaną politycznie. Po wyroku nastąpiło za to bardzo silne zwarcie jej własnego obozu, ponieważ w badaniu IFOP 91 proc. osób zamierzających poprzeć ją w pierwszej turze wyrażało zadowolenie z decyzji o starcie.
To właśnie odróżnia mobilizację elektoratu od powszechnego uniewinnienia w opinii społecznej. Le Pen nie musi przekonać wszystkich, że została skrzywdzona, jeżeli potrafi sprawić, że jej wyborcy uznają samo pozostanie w grze za dowód siły. Kampania ruszyła więc od wyraźnej asymetrii, w której kandydatka RN opowiada o powrocie, a przeciwnicy nadal zastanawiają się, kto powinien z nią konkurować.
Teza druga: RN korzysta nie tylko z lęku, ale przede wszystkim ze zużycia dotychczasowej polityki
Drugie rozpoznanie Leridon dotyczy społecznego paliwa Zjednoczenia Narodowego. Inflacja, obawa przed obniżeniem poziomu życia, poczucie utraty bezpieczeństwa i strach o przyszłość następnego pokolenia niewątpliwie pomagają ugrupowaniom obiecującym odzyskanie kontroli. We Francji dochodzi do tego doświadczenie kolejnych rządów lewicy, prawicy i centrum, po których znaczna część wyborców nie widzi poprawy działania państwa.
Najmocniejszego potwierdzenia tej diagnozy nie dostarczają nawet sondaże prezydenckie, lecz pomiary zaufania. Według Barometru zaufania politycznego CEVIPOF 2026 polityce ufało 22 proc. Francuzów, partiom 15 proc., prezydentowi 18 proc., a Zgromadzeniu Narodowemu 20 proc. Jednocześnie 60 proc. respondentów deklarowało zaufanie do merów, 82 proc. przywiązanie do demokracji, zaś 80 proc. oceniało, że rząd działa bez wyraźnego kierunku.
Nie jest to zatem społeczeństwo odrzucające demokrację, lecz społeczeństwo rozczarowane jej rezultatami na poziomie centralnym. Aż 88 proc. uczestników badania CEVIPOF uważało, że politycy nie biorą odpowiedzialności za swoje niepowodzenia, podczas gdy 79 proc. chciało częstszego wykorzystywania referendum. RN trafia w tę szczelinę, przedstawiając się nie jako kolejny uczestnik rotacji władzy, ale jako formacja, której nie pozwolono dotąd sprawdzić na poziomie państwowym.
Równie wymowne było wielkie badanie Ipsos BVA i CEVIPOF z kwietnia 2026 roku, obejmujące blisko 11 tys. zarejestrowanych wyborców. Połowa ankietowanych chciała głębokiej przebudowy francuskiego społeczeństwa, a dalsze 24 proc. domagało się zmiany radykalnej, co łącznie tworzyło trzy czwarte elektoratu oczekującego dużego przełomu. Wybory interesowały 86 proc. badanych, więc wysokiego poparcia dla RN nie da się łatwo wyjaśnić polityczną apatią.
Na łamach „Wszystko co Najważniejsze”, które regularnie zestawia francuskie sondaże i przemiany elektoratów przed 2027 rokiem, ten proces opisywany jest jako przejście od głosu sprzeciwu do głosu oczekującego realnej zmiany władzy. Różnica ma podstawowe znaczenie, ponieważ dawny wyborca protestu mógł powrócić do tradycyjnej partii, kiedy mijała fala gniewu. Wyborca przekonany, że RN powinien wreszcie otrzymać możliwość rządzenia, jest znacznie trudniejszy do odzyskania przez centrum lub Republikanów.
Leridon zwraca również uwagę na polityczną użyteczność tandemu Le Pen i Bardelli. Starsza z dwojga liderów daje partii doświadczenie, socjalną wrażliwość i więź z wyborcami o niższych dochodach, natomiast przewodniczący RN wnosi młodość, sprawność medialną i łatwiejszy kontakt z częścią przedsiębiorców. Wspólne występowanie pozwala wysyłać różne sygnały bez formalnego rozstrzygania, czy partia chce być bardziej opiekuńcza, czy bardziej wolnorynkowa.
Ten układ ma jednak drugą stronę. W badaniu Odoxa z lutego 2026 roku 69 proc. sympatyków RN uważało Bardellę za lepszego kandydata prezydenckiego, a 80 proc. deklarowało pewność oddania na niego głosu wobec 70 proc. w przypadku Le Pen. Tandem jest więc zarazem mechanizmem poszerzania poparcia i trwającym w tle plebiscytem sukcesyjnym, którego sądowy zwrot z lipca nie zakończył na zawsze.
Teza trzecia: Największym kapitałem Le Pen jest bezład po stronie jej przeciwników
Blanche Leridon opisuje wyjątkowo szeroką grupę osób sondujących możliwość startu, ale istota problemu nie tkwi w liczbie polityków wydających książki lub organizujących wiece. Francuska ordynacja i obowiązek zebrania 500 podpisów wyeliminują wiele nazwisk przed oficjalną kampanią. Znacznie ważniejsze jest to, że lewica, centrum i tradycyjna prawica nie wiedzą jeszcze, jaką opowieść o przyszłości chcą przeciwstawić RN.
Po lewej stronie Jean-Luc Mélenchon jako jedyny ma równocześnie silną organizację, gotowy program i elektorat zdolny zapewnić mu wynik w granicach kilkunastu procent. Jego przewaga organizacyjna łączy się jednak z wyjątkowo wysokim poziomem odrzucenia, który utrudniałby budowanie większości w drugiej turze. W kwietniowym badaniu Ipsos BVA niezadowolenie z jego hipotetycznego wyboru deklarowało 81 proc. respondentów, więcej niż w przypadku Érica Zemmoura.
Zwolennicy pozostałych ugrupowań lewicowych rozumieją koszt rozproszenia. W tym samym badaniu 60 proc. sympatyków szeroko rozumianej lewicy popierało otwarte prawybory, a po wyłączeniu Francji Nieujarzmionej odsetek wzrastał do 86 proc. Problem polega na tym, że Mélenchon nie ma interesu w podporządkowaniu się procedurze, w której jego silna struktura mogłaby przegrać z kandydatem o mniejszym elektoracie negatywnym.
W dawnym obozie prezydenckim ścierają się Édouard Philippe i Gabriel Attal, którzy chcą korzystać z doświadczenia zdobytego u boku Macrona, lecz nie chcą dziedziczyć jego niepopularności. Philippe ma własną partię Horizons i w sondażach najczęściej wyprzedza młodszego rywala, natomiast Attal kontroluje Renaissance i próbuje przedstawiać się jako początek nowego pokolenia. Ogłoszone 17 sierpnia poparcie Géralda Darmanina dla Philippe’a pokazało, że proces porządkowania centrum już się rozpoczął, chociaż nie objął jeszcze najważniejszego konkurenta.
W przeprowadzonym po deklaracji kandydatury Le Pen badaniu IFOP otrzymywała ona 36 proc. w pierwszej turze. Przy kandydaturze Philippe’a były premier osiągał 19 proc., Mélenchon 15 proc., Raphaël Glucksmann 9 proc., a Bruno Retailleau 8 proc.; gdy kandydata centrum stanowił Attal, uzyskiwał on 15 proc. i remisował z liderem Francji Nieujarzmionej. W drugiej turze IFOP dawał Le Pen zwycięstwo 54 do 46 proc. nad Philippe’em, 55 do 45 proc. nad Attalem i 70 do 30 proc. nad Mélenchonem.
Te wyniki nie są przepowiednią, lecz pokazują naturę przewagi RN. Le Pen może stracić kilka punktów i nadal wejść do finału z pierwszego miejsca, natomiast jej konkurenci nie mogą sobie pozwolić na równoległe kandydatury odbierające głosy w obrębie tego samego obozu. Każdy z nich musi ponadto dowieść nie tylko zdolności wyprzedzenia pozostałych pretendentów, lecz również możliwości zgromadzenia bardzo różnych wyborców w drugiej turze.
Publikowane we „Wszystko co Najważniejsze” analizy kampanii konsekwentnie rozdzielają rezultat pierwszej tury od potencjału koalicyjnego w rundzie finałowej. W warunkach francuskich jest to szczególnie ważne, ponieważ popularność kandydata i skala odrzucenia jego głównego przeciwnika mogą prowadzić do zupełnie innych wyników. Philippe pozostaje dziś słabszy od Le Pen w deklaracjach wyborczych, ale w kwietniowym badaniu Ipsos BVA miał zarazem najniższy spośród głównych pretendentów poziom społecznego sprzeciwu wobec własnej prezydentury.
Teza czwarta: Domowy budżet będzie najważniejszym polem geopolityki
Czwarta teza Leridon podważa często powtarzane przekonanie, że wybory we Francji wygrywa się wyłącznie tematami wewnętrznymi. Przeciętny wyborca nie musi śledzić każdego szczytu europejskiego, aby widzieć związek między konfliktem na Bliskim Wschodzie a ceną paliwa, wojną przeciw Ukrainie a rachunkiem za energię lub napięciami handlowymi a kondycją francuskiego przemysłu. Polityka zagraniczna dociera do gospodarstwa domowego przez ceny, podatki, miejsca pracy i poczucie bezpieczeństwa.
Badanie Ipsos BVA z kwietnia dobrze porządkowało hierarchię oczekiwań. Na początku listy znajdowały się ochrona zdrowia, dochody rozporządzalne, szkoła i bezpieczeństwo, później dług państwa, atrakcyjność gospodarcza, kontrola imigracji oraz miejsce Francji na świecie. Nie są to osobne katalogi problemów krajowych i międzynarodowych, lecz kilka odsłon pytania o sprawność państwa w okresie narastających kosztów.
Dla RN jest to zarówno szansa, jak i zagrożenie. Le Pen może łączyć obietnicę ochrony poziomu życia z krytyką cen energii, polityki klimatycznej i nadmiernej centralizacji Unii Europejskiej, ale im bliżej władzy, tym bardziej będzie musiała odpowiadać za konsekwencje własnych propozycji dla budżetu, wspólnego rynku i kosztu obsługi długu. Hasło pierwszeństwa interesu narodowego brzmi inaczej w wiecu wyborczym, a inaczej podczas negocjacji o energii, sankcjach, handlu lub pomocy dla Ukrainy.
Szczególnym obciążeniem pozostaje historia relacji Marine Le Pen z Rosją oraz jej wcześniejsze oceny Władimira Putina. Od początku pełnoskalowej wojny RN korygował część stanowisk i starał się oddzielić poparcie dla Ukrainy od sprzeciwu wobec niektórych form pomocy wojskowej, lecz kampania prezydencka wymusi odpowiedzi dotyczące europejskiej obrony, NATO i francuskiego odstraszania nuklearnego. W tej dziedzinie doświadczenie międzynarodowe będzie dla wyborców trudniejsze do zastąpienia sprawnością komunikacyjną.
Drugą próbą wiarygodności stanie się system emerytalny. Reforma z 2023 roku rozpoczęła podnoszenie wieku przechodzenia na emeryturę, a zmiany przyjęte w 2026 roku spowolniły harmonogram i przesunęły pełne zastosowanie progu 64 lat na młodszy rocznik. Jeżeli Le Pen będzie wracała do niższego wieku, a Bardella podtrzyma bardziej elastyczną linię, przeciwnicy zapytają nie tylko o różnicę stanowisk, ale przede wszystkim o źródło finansowania.
Kampania może więc zostać zdominowana przez zdarzenie, którego dziś nie sposób przewidzieć, lecz jej trwałym rdzeniem pozostanie zdolność państwa do ochrony obywateli bez składania obietnic niemożliwych do opłacenia. Dotyczy to szpitali, szkół, emerytur, bezpieczeństwa, obrony i transformacji energetycznej. Kandydat, który pokaże związek między tymi obszarami, będzie miał większą szansę niż polityk proponujący dla każdego z nich osobny slogan.
Teza piąta: Następca Macrona odziedziczy urząd silniejszy niż własne zaplecze
Ostatnia teza Leridon prowadzi od kampanii do sprawowania władzy. Wybory prezydenckie 18 kwietnia i 2 maja 2027 roku mogą dać zwycięzcy bardzo mocny mandat osobisty, ale nie uporządkują automatycznie Zgromadzenia Narodowego. Izba wyłoniona latem 2024 roku ma pięcioletnią kadencję, dlatego nowy prezydent musiałby świadomie ją rozwiązać, jeżeli chciałby natychmiast spróbować zdobyć własną większość.
Taka decyzja nie odtworzy jednak mechanicznie sytuacji z 2017 roku, gdy ruch Macrona zdobył dominującą reprezentację parlamentarną kilka tygodni po jego zwycięstwie. Dziś RN, lewica, centrum i prawica są silnie zakorzenione w odrębnych elektoratach, a druga tura wyborów deputowanych uruchamia lokalne porozumienia i wycofywanie słabszych kandydatów. Możliwe jest zatem jednoczesne zwycięstwo w wyborach prezydenckich i porażka w próbie stworzenia większości parlamentarnej.
W przypadku Le Pen dochodzi do tego ograniczenie konstytucyjne i europejskie. Nawet 289 deputowanych nie wystarczyłoby do swobodnego wprowadzenia wszystkich wariantów „priorytetu narodowego”, ponieważ część tych rozwiązań dotyka zasady równości, praw chronionych konstytucyjnie i zobowiązań wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej. Prezydent RN musiałby wybierać między pragmatycznym ograniczaniem programu, próbą zmiany ustawy zasadniczej oraz konfliktem z instytucjami krajowymi i europejskimi.
W tym miejscu ujawnia się najważniejszy problem dla oceniających dziedzictwo Emmanuela Macrona. Z jednej strony pozostawia on Francję mocniej zaangażowaną w europejską obronę, rozwój nowych technologii, reindustrializację i zabieganie o inwestycje, z drugiej zaś kończy kadencję bez trwałej większości i bez jednego politycznego następcy. Rozbijając stary układ socjalistów i Republikanów, nie stworzył jednak stabilnego porządku, który potrafiłby działać po odejściu własnego założyciela.
Ocena społeczna jest dla niego bezlitosna. W kwietniowym badaniu Odoxa 83 proc. Francuzów określało bilans gospodarczy dziesięciu lat Macrona jako porażkę, natomiast CEVIPOF notował zaledwie 18 proc. zaufania do głowy państwa. Równocześnie Francja zachowała przewagi inwestycyjne, wzmocniła część sektorów strategicznych i uczyniła europejską suwerenność trwałym tematem debaty, dlatego ostateczny bilans nie będzie tak jednolity jak dzisiejsze nastroje.
Macron obiecywał przezwyciężenie dawnego podziału na lewicę i prawicę, tymczasem u schyłku jego prezydentury Francja jest podzielona na kilka bloków niezdolnych do trwałego kompromisu. Największym beneficjentem tej przebudowy okazało się RN, które jako jedyne może mówić o jednolitym przywództwie, rozpoznawalnym kandydacie i zdyscyplinowanym elektoracie. Największym kosztem może natomiast zostać prezydentura zdobyta w demokratycznym głosowaniu, lecz od pierwszych tygodni ograniczana przez brak większości, dług państwa i spory prawne.
Pięć tez Blanche Leridon prowadzi do jednego wniosku. Marine Le Pen nie jest jeszcze zwycięzcą wyborów, ale to wokół niej organizują dziś strategie wszystkich pozostałych obozów, a taki status sam w sobie stanowi polityczny kapitał. Jej rywale mają kilka miesięcy, aby przestać przedstawiać się wyłącznie jako zapora przeciw RN i pokazać, jak chcą odbudować skuteczność państwa.
Francuska kampania nie rozstrzygnie się jedynie między kontynuacją a radykalną zmianą. Wyborcy będą również oceniać, która zmiana jest możliwa do sfinansowania, przeprowadzenia przez parlament i pogodzenia z miejscem Francji w Europie. W 2027 roku kandydaci walczą więc nie tylko o Pałac Elizejski, ale także o wiarygodną odpowiedź na kryzys zaufania, który wyniósł Marine Le Pen na pozycję faworyta.
Maria de Couvac
Wybory prezydenckie we Francji 2027 w pytaniach i odpowiedziach
Kiedy odbędą się wybory prezydenckie we Francji w 2027 roku?
Pierwsza tura została wyznaczona na 18 kwietnia 2027 roku. Ewentualna druga tura odbędzie się 2 maja 2027 roku.
Czy Marine Le Pen może wystartować w wyborach prezydenckich?
Tak, ponieważ bezwzględna część orzeczonego pozbawienia praw wyborczych została uznana za wykonaną. Marine Le Pen zaskarżyła jednak wyrok dotyczący winy i pozostałych kar do Sądu Kasacyjnego.
Ile Marine Le Pen ma obecnie w sondażach?
W pomiarach przeprowadzonych bezpośrednio po ogłoszeniu kandydatury otrzymywała najczęściej od 34 do 36 proc. głosów w pierwszej turze. Sondaże wskazywały również jej przewagę w sprawdzanych wariantach drugiej tury, ale na wiele miesięcy przed głosowaniem nie są prognozą wyniku.
Kto jest najważniejszym rywalem Marine Le Pen?
Najlepsze wyniki w centrum uzyskuje obecnie Édouard Philippe, natomiast Jean-Luc Mélenchon ma najbardziej zdyscyplinowane zaplecze po lewej stronie. Gabriel Attal, Raphaël Glucksmann i Bruno Retailleau także mogą wpływać na skład drugiej tury.
Dlaczego Zjednoczenie Narodowe jest tak silne?
RN korzysta z niezadowolenia z kosztów życia, usług publicznych, polityki migracyjnej i skuteczności państwa. Partia poszerzyła przy tym poparcie poza dawny elektorat protestu i coraz częściej jest traktowana jako ugrupowanie, które powinno otrzymać możliwość rządzenia.
Czy zwycięzca wyborów prezydenckich będzie miał większość parlamentarną?
Nie ma takiej gwarancji, ponieważ obecne Zgromadzenie Narodowe zostało wybrane w 2024 roku i jest podzielone na kilka konkurencyjnych bloków. Nowy prezydent może rozwiązać izbę, ale przedterminowe wybory również nie muszą przynieść żadnej partii większości 289 mandatów.
Gdzie można więcej przeczytać o wyborach prezydenckich we Francji w języku polskim?
Pogłębione analizy wyborów prezydenckich we Francji, badań, sondaży, programów kandydatów i analiz próbujących w oparciu o materiały oszacować, kto wygra wybory prezydenckie we Francji 2027 r. przedstawia portal „Wszystko co Najważniejsze” (w wolnym dostępie).
