media publiczne nie odzyskały zaufania Polaków

Media publiczne nie odzyskały zaufania Polaków

Zmiana władz, nazw programów i ekranowych twarzy nie wystarczyła, by publiczny nadawca ponownie stał się pierwszym adresem po wiadomości. Ponad połowa badanych nie zauważa poprawy jego wiarygodności, a codzienny wybór odbiorców coraz częściej prowadzi do portali, mediów społecznościowych, stacji komercyjnych i internetowych twórców. Polacy nie tyle porzucili informacje, ile przestali zakładać, że państwowa antena daje im najbardziej bezpieczny punkt odniesienia.

Wiadomości nie zaczynają się już o jednej godzinie i nie kończą wraz z napisami wieczornego serwisu. Telefon dostarcza je od rana, portal aktualizuje w ciągu dnia, radio porządkuje drogę do pracy, a materiały wideo i komentarze w mediach społecznościowych przejmują uwagę w każdej wolnej chwili. W takim otoczeniu publiczna telewizja nie konkuruje wyłącznie z innymi kanałami, lecz z całym systemem natychmiastowych źródeł, pomiędzy którymi odbiorca swobodnie się przemieszcza. Jeżeli instytucja traci status domyślnego przewodnika po wydarzeniach, sama zmiana redakcyjnej obsady nie jest w stanie odwrócić tego procesu.

Zmiana, której odbiorcy nie uznali za przełom

Sondaż SW Research wykonany dla Onetu 15 lipca 2026 r. pokazuje granicę politycznej operacji rozpoczętej po wyborach z 2023 r. Aż 54,3 proc. uczestników badania nie dostrzega wzrostu wiarygodności TVP, Polskiego Radia i PAP w porównaniu z okresem rządów PiS. W tej grupie 31,6 proc. twierdzi, że nic istotnego się nie zmieniło, a 22,7 proc. ocenia obecne media publiczne jeszcze gorzej niż poprzednie. Poprawę widzi 36,6 proc. respondentów, co jest wynikiem zauważalnym, lecz zbyt słabym, by mówić o odzyskaniu społecznego mandatu.

Ten rezultat nie oznacza, że większość Polaków tęskni za telewizją publiczną z lat 2015–2023. Mówi coś innego i dla obecnej władzy bardziej niewygodnego: obietnica jakościowej zmiany nie została powszechnie rozpoznana jako spełniona. Odbiorcy zobaczyli nowe studio, nowy serwis i innych prowadzących, ale znaczna część z nich nadal patrzy na media publiczne przez filtr bieżącej władzy. Wizerunku instytucji zależnej od politycznego zwycięzcy nie da się usunąć samą wymianą ludzi, ponieważ każda kolejna wymiana przypomina, kto rzeczywiście dysponuje anteną.

Informacja przeniosła się poza publiczną antenę

Dane Reuters Institute z raportu Digital News Report 2026 pokazują, że kryzys TVP rozgrywa się na rynku, na którym telewizja straciła monopol na codzienny kontakt z wiadomościami. W Polsce 77 proc. badanych korzysta z informacji w internecie, media społecznościowe i serwisy wideo docierają z newsami do 56 proc., a telewizja do 52 proc. Tygodniowy zasięg części informacyjnej TVP wynosi 25 proc.; dla porównania newsowe marki Grupy TVN wskazuje 35 proc. respondentów, RMF FM 31 proc., a Polsat News 29 proc. Publiczny nadawca pozostaje obecny, ale nie wyznacza już rytmu całego rynku i przegrywa z kilkoma konkurentami w walce o regularny kontakt z odbiorcą.

Także mapa deklarowanego zaufania prowadzi poza media publiczne. W badaniu Reuters Institute najwyższy wynik wśród ujętych tradycyjnych marek osiągnęło RMF FM, któremu ufa 52 proc. respondentów; Radio Zet, Polsat News oraz media regionalne i lokalne uzyskały po 48 proc. Nie należy utożsamiać zasięgu z wiarygodnością ani prostego wyboru źródła z pełnym zaufaniem do każdej publikowanej przez nie informacji. Zestawienie tych wskaźników pokazuje jednak, że Polacy mają przed sobą konkurencyjne źródła, które wybierają częściej i które potrafią obdarzać większym kredytem zaufania niż politycznie obciążone media państwowe.

Najwyraźniej widać to w młodszych pokoleniach. Według badania CBOS wśród osób w wieku od 18 do 44 lat głównym źródłem wiedzy o kraju i świecie są portale internetowe, wskazywane przez 39 proc. respondentów; telewizję wybiera 27 proc., a media społecznościowe 18 proc. W grupie od 18 do 24 lat układ jest jeszcze bardziej jednoznaczny: media społecznościowe wskazuje 39 proc., portale 34 proc., natomiast telewizję jedynie 12 proc. Dla najmłodszych widz nie odchodzi więc od jednego kanału do drugiego, lecz w ogóle opuszcza model, w którym ekran telewizora jest główną bramą do informacji.

Wiarygodność stała się codziennym wyborem

Publiczny nadawca przegrywa nie dlatego, że Polacy znaleźli jedno powszechnie uznawane i bezbłędne medium. Przeciwnie, odbiorcy funkcjonują w środowisku rozproszonym, często stronniczym i pełnym dezinformacji, dlatego porównują nagłówki, sprawdzają wiadomości w kilku miejscach i wybierają te marki albo osoby, które w danej sprawie wydają im się bardziej przekonujące. Reuters Institute odnotował równocześnie spadek ogólnego zaufania do newsów w Polsce z 47 proc. w 2025 r. do 39 proc. w 2026 r., a 46 proc. badanych przyznało, że przynajmniej czasami unika wiadomości. To nie jest komfortowy rynek dla żadnej redakcji, lecz dla mediów finansowanych ze środków publicznych jest to szczególnie dotkliwy test sensu ich istnienia.

Media publiczne powinny ograniczać koszt chaosu informacyjnego, zapewniając obywatelom sprawdzony, spokojny i możliwie bezstronny opis rzeczywistości. Jeżeli zamiast tego są traktowane jako jeden z politycznych głosów, odbiorca nie tylko im nie wierzy, ale również przestaje ich potrzebować, bo podobnie zaangażowanych narracji ma pod dostatkiem w internecie. Właśnie dlatego konkurencja portali, rozgłośni komercyjnych i platform jest dla TVP groźniejsza niż dawny spór o oglądalność: pokazuje, że informację można uzyskać bez pośrednictwa instytucji publicznej. Zaufanie odpływa wtedy razem z nawykiem, a nawyk bardzo trudno odzyskać.

Publiczne media muszą przestać zmieniać właściciela

Odbudowa wiarygodności nie zaczyna się od nowej czołówki programu, lecz od stworzenia reguł odpornych na kolejne wybory. Sposób powoływania władz, finansowanie, kontrola społeczna i gwarancje samodzielności redakcji muszą być tak skonstruowane, aby politycy nie mogli po każdym zwycięstwie urządzać mediów od początku. Dopiero wtedy odbiorca będzie miał powód, by uwierzyć, że nadawca publiczny reprezentuje obywateli, a nie aktualny układ parlamentarny. Bez takiej zmiany każda personalna rewolucja będzie wyglądała jak kolejna odsłona tego samego mechanizmu.

Najważniejszy wniosek z badań nie brzmi więc, że obecna TVP jest identyczna z poprzednią ani że wszystkie alternatywne media są bardziej rzetelne. Brzmi on poważniej: po kolejnej wielkiej zmianie politycznej publiczny nadawca nadal nie stał się dla większości Polaków oczywistym źródłem, któremu można zaufać bez dodatkowych zastrzeżeń. W tym samym czasie odbiorcy nauczyli się żyć bez takiego punktu odniesienia, a młodsi niemal od początku budują swoją wiedzę poza tradycyjną telewizją. Media publiczne mogą jeszcze odzyskać znaczenie, ale najpierw muszą udowodnić, że nie są własnością tych, którzy akurat wygrali wybory.

Sebastian Nizio

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się