Michel Onfray oskarża Emmanuela Macrona. Europa ważniejsza niż Francja
Francuski filozof Michel Onfray zarzuca Emmanuelowi Macronowi, że stosuje podwójne standardy wobec nacjonalizmu. W opublikowanym na łamach „Journal du Dimanche” artykule przekonuje, że francuski prezydent popiera dążenia narodowe Ukrainy, Palestyny i Korsyki, ale jednocześnie odrzuca podobne myślenie w odniesieniu do Francji. Zdaniem Onfraya nie jest to przypadek, lecz konsekwencja polityki stawiającej Unię Europejską ponad państwem narodowym.
Punktem wyjścia do tej polemiki były słowa Emmanuela Macrona wygłoszone przed obchodami francuskiego święta narodowego 14 lipca. Prezydent powiedział wówczas, że „patriotyzm – tak, nacjonalizm – nigdy”, podkreślając znaczenie współpracy europejskiej w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony.
Michel Onfray uważa jednak, że Macron sam kieruje się pewnym rodzajem nacjonalizmu, tyle że nie francuskiego, lecz europejskiego. W jego opinii obecny gospodarz Pałacu Elizejskiego chce budować przede wszystkim silną Europę, nawet jeśli oznacza to ograniczenie znaczenia państw narodowych.
Filozof zwraca uwagę na kilka przykładów. Przypomina, że Francja zdecydowanie wspiera Ukrainę walczącą o zachowanie swojej niepodległości. Emmanuel Macron zapowiedział także uznanie państwa palestyńskiego oraz poparł proces przyznania Korsyce szerszej autonomii. Według Onfraya wszystkie te decyzje pokazują, że prawo narodów do samostanowienia jest akceptowane, o ile nie dotyczy ono samych Francuzów.
Najważniejszym pojęciem w tekście filozofa jest „nacjonalizm europejski”. Onfray twierdzi, że Macron nie odrzuca idei wspólnoty politycznej, lecz przenosi ją z poziomu Francji na poziom Unii Europejskiej. Jego zdaniem prezydent uważa, że to właśnie Europa powinna stać się główną wspólnotą polityczną mieszkańców kontynentu.
Z takim spojrzeniem nie zgadza się sam Emmanuel Macron. Od początku swojej prezydentury przekonuje, że silniejsza Europa nie osłabia Francji, lecz zwiększa jej możliwości działania w świecie, w którym pojedyncze państwa coraz trudniej radzą sobie z wyzwaniami militarnymi, gospodarczymi i technologicznymi.
Michel Onfray uważa jednak, że integracja europejska poszła zbyt daleko. Jego zdaniem kolejne traktaty przekazują coraz więcej kompetencji instytucjom unijnym, przez co Francja stopniowo traci możliwość samodzielnego decydowania o własnej polityce.
Filozof polemizuje również ze słynnym zdaniem byłego prezydenta François Mitterranda, że „nacjonalizm to wojna”. Według Onfraya źródłem konfliktów nie jest sam nacjonalizm, lecz imperializm, czyli dążenie jednych państw do podporządkowania sobie innych. Dlatego uważa, że naród ma prawo bronić swojej tożsamości i własnych interesów.
Spór opisany przez Michela Onfraya wykracza daleko poza filozoficzną debatę. Dotyczy jednego z najważniejszych pytań, jakie będą powracały przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 r. Czy przyszłość kraju powinna opierać się przede wszystkim na dalszej integracji europejskiej, czy też na wzmocnieniu państwa narodowego? Odpowiedź na to pytanie będzie jedną z głównych osi kampanii wyborczej.
Arkadiusz Jordan
