Forum Ekonomiczne w Davos

Między starą polityczną grą a nową ekonomią siły

Światowe Forum Ekonomiczne w Davos przestało być technokratycznym „klubem ekspertów”, stając się być może już na najbliższe kilka lat areną politycznej rywalizacji o kształt nowego ładu światowego. Forum, które przez dekady symbolizowało globalną współpracę elit gospodarczych i politycznych, w 2026 roku odsłoniło to, co wcześniej łatwiej było ignorowane: świat nie jest już jednolity, lecz rozszczepiony na konkurujące wizje przyszłości i często mocno egzotyczne sojusze – pisze Michał KŁOSOWSKI

Tradycyjna opowieść o globalnej współpracy, oparta na powojennych zasadach multilateralizmu, przestała wystarczać. W 2026 roku w Davos pod hasłem „ducha dialogu” ujawniły się silne napięcia, które nie dają się złagodzić bez konfrontacji interesów, a często bez konfrontacji sił.

Pomimo niezwykle interesującego wystąpienia kanadyjskiego premiera Marka Carneya centralnym elementem Światowego Forum Ekonomicznego 2026 Davos był występ Donalda Trumpa, który prawdopodobnie zapamiętamy jako najbardziej rozpoznawalny oraz kontrowersyjny moment, nie tylko z powodu jakości tłumaczenia przemówienia. Obecność amerykańskiego prezydenta, formuła oraz słowa jego przemowy zdominowały uwagę mediów i uczestników, a ogłoszenie nowej „Board of Peace” wywołało mieszane reakcje liderów państw i biznesu.

To bowiem, co Donald Trump nazwał ambitną inicjatywą pokojową z celem wejścia w rywalizację z ONZ, szybko napotkało opór sojuszników i partnerów. Symboliczny spór z Kanadą po jego uwadze pod adresem Marka Carneya tylko potwierdza, że polityczna logika Donalda Trumpa nadal jest wybitnie konfrontacyjna, z kolei hasło Make America Great Again nie odnosi się już tylko do Stanów Zjednoczonych. USA pod rządami nowej administracji chcą umeblować świat na swój sposób, sięgając do miejsc, które do tej pory znajdowały się poza amerykańską strefą wpływów. W końcu uczestnictwo w „Board of Peace” czytać można przede wszystkim jako ofertę dla krajów globalnego Południa, które prezydent Donald Trump chce, jak się wydaje, przeciągnąć na swoją stronę w globalnej rozgrywce z Chinami. Jednym słowem: wiedząc, że o potencjalny konflikt ze „starą Europą” nie musi się martwić, amerykański prezydent zagrał va banque, oferując dotychczasowym sojusznikom Chin miejsce w swoim ekskluzywnym klubie.

Samo zaś wystąpienie Donalda Trumpa i rozgłos wokół jego planów, w tym telewizyjne, momentami groteskowe wypowiedzi o Grenlandii, stały się w Davos odbiciem głębszej zmiany: polityka siły znów staje się źródłem legitymacji, a nie tylko ekonomii czy praworządności. Dotychczasowy układ sił faworyzował bowiem głównie Chiny, odgrywające na globalnej szachownicy coraz ważniejszą rolę.

Ale jeśli kiedyś słyszeliśmy o „Davos jako miejscu dialogu ponad podziałami”, to w 2026 roku ta narracja co najmniej się załamała i to właśnie Chiny stały się jej obrońcą. Spotkania między przywódcami, jak rozmowa Zełenskiego z Trumpem, pokazały, że kryzys bezpieczeństwa oraz przyszłość porządku globalnego nie są jedynie tematami akademickimi – stają się praktycznymi testami spójności Zachodu.

Podczas gdy część europejskich liderów wzywała do wzmocnienia jedności i odporności na wschodnią presję, wyraźnie zarysowała się nowa linia podziału: pomiędzy strategią wspólnej obrony i odpowiedzialności a polityką jednostronnych kalkulacji wielkich graczy.

Niezależnie od politycznych spektakli nadal dyskutowano w Davos o fundamentalnych wyzwaniach gospodarczych i technologicznych: sztuczna inteligencja, rynek pracy, przyszłość rynku finansowego oraz współpraca w obszarze innowacji. W tym sensie – podobnie jak w tekstach, które analizowały „Davos jako forum władzy, nie ekonomii” – polityka i technologia stały się nierozerwalne.

Eksperci alarmowali, że AI i technologia nie są już tylko narzędziami zwiększania produktywności, lecz kluczowymi czynnikami redystrybucji globalnej siły. To momentum – paradoksalnie – może przyczynić się zarówno do wzrostu, jak i katastrofy, jeśli nie zostanie osadzone w ramie praworządności i odpowiedzialności.

W tym globalnym chaosie Polska nie była jedynie obserwatorem. Budowanie własnej narracji, obecność w kluczowych panelach i rozmowy o Inicjatywie Trójmorza – to budujący sygnał, że Warszawa próbuje nie tylko reagować, ale także współtworzyć porządek wokół swoich interesów. Prezydent Karol Nawrocki podkreślał, że Polska została zauważona jako partner, który może przyciągać zarówno inwestycje technologiczne, jak i kompetencje kapitałowe. To jest nowy język polskiej dyplomacji – język stanowiący odpowiedź na strukturę siły, a nie jedynie retoryki.

Davos 2026 nie było zwykłym szczytem. To był moment, w którym zrozumieliśmy, że pytanie o to, co dalej, przestało być tylko ekonomiczne: stało się polityczne, geopolityczne i cywilizacyjne, a przede wszystkim – transakcyjne, bardziej, niż można było sądzić. Bo okazało się, że nie chodzi już tylko o to, jak robić pieniądze czy chronić inwestycje, lecz o to, jak zbudować relacje międzynarodowe, które wytrzymają presję rywalizacji technologicznej, konfliktów i redefinicji siły w erze, kiedy silniejsi zaczynają robić to, co im się podoba. To jest nowa rzeczywistość. A Davos 2026 – czy chcemy tego, czy nie – pokazało to jawnie.

Michał Kłosowski

Tekst pierwotnie ukazał się na łamach „Wszystko co Najważniejsze”. Przedruk za zgodą redakcji.

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się