kto wygra wybory na Węgrzech?

Na Węgrzech prekampania w pełni

W nowy rok węgierskie partie polityczne weszły z nowymi gwarancjami i działaniami. Rozstrzygnął się również los wielu marginalnych ugrupowań. Zmieniła się dynamika, gdyż okazuje się, że największa partia opozycyjna – po miesiącach stagnacji – ponownie rośnie w siłę. Ostatni miesiąc w kampanii wyborczej w relacji Dominika SACZKO i próba odpowiedzi na pytanie: kto wygra wybory na Węgrzech?

Na trzy miesiące przed wyborami Kongres Fideszu z udziałem m.in. Mateusza Morawieckiego

W pierwszej połowie stycznia odbył się kongres rządzącego Fideszu. Otworzyła go piosenkarka Gabi Tóth, śpiewając piosenkę Eye of The Tiger. Gospodarzami wydarzenia byli Aleksandra Szentkirályi (liderka Fideszu w Budapeszcie i kandydatka na burmistrza stolicy w 2024 roku, która wycofała się na kilka dni przed głosowaniem), Balázs Németh (były prezenter mediów publicznych, a obecnie kandydat do parlamentu).

Podczas wydarzenia przemawiali kluczowi politycy koalicji rządzącej: László Kövér (przewodniczący zgromadzenia narodowego – węgierskiego parlamentu), Máté Kocsis (przewodniczący frakcji parlamentarnej Fideszu), Zsófia Koncz (posłanka, wybrana w ramach wyborów uzupełniających w jednym z JOW w 2020 roku, w których Fidesz po raz pierwszy pokonał zjednoczony front opozycji), Péter Szijjártó (minister spraw zagranicznych), Zsolt Semjén (wicepremier Węgier), Tibor Navracsics (minister administracji publicznej i rozwoju terytorialnego), Gergely Gulyás (szef gabinetu premiera), Tamás Menczer (sekretarz stanu), Gábor Kubatov (jeden z wiceprzewodniczących Fideszu), János Lázár (minister budownictwa i transportu).

Oprócz nich głos zabrali samorządowcy, liderzy węgierskich organizacji społecznych z Rumunii i Ukrainy (gdzie mieszka znaczna mniejszość węgierska) oraz (w nagranych wcześniej przesłaniach wideo, emitowanych na ekranie) amerykański aktor Rob Schneider i szefowie rządów lub znaczący politycy z państw europejskich: Santiago Abascal (przewodniczący hiszpańskiej nacjonalistycznej partii VOX), Matteo Salvini (przewodniczący włoskiej prawicowej partii Lega), Herbert Kickl (przewodniczący austriackiej nacjonalistycznej partii FPÖ), Mateusz Morawiecki (były premier Polski i wiceprezes PiS), Alice Weidel (przewodnicząca niemieckiej nacjonalistycznej AFD), Marine Le Pen (przewodnicząca francuskiego Zjednoczenia Narodowego), Binjamin Netanjahu (premier Izraela), Javier Milei (prezydent Argentyny), Aleksandr Vučić (prezydent Serbii), Andrej Babiš (premier Czech), Giorgia Meloni (premier Włoch). Wszyscy, mniej lub bardziej wyraźnie, wyrazili pewną formę poparcia dla premiera Węgier.

Według Németha na wydarzeniu było kilka tysięcy osób. Znacznymi gośćmi kongresu byli Pál Schmitt (prezydent Węgier w latach 2010–2012 – na Węgrzech prezydent, podobnie jak we Włoszech, wybierany jest przez parlament). W wystąpieniach dominowały tematy krajowe i zagraniczne. Politycy Fideszu przekonywali o patriotyzmie ugrupowania i jego sprzeciwie wobec wojny oraz próbowali uświadomić publiczność, jak ich zdaniem wielka jest stawka nadchodzących wyborów (przewodniczący parlamentu posunął się nawet do stwierdzenia, że jeśli TISZA wygra wybory, Węgry cofną się w rozwoju o trzy dekady). Pojawiały się tematy zarówno bytowe, jak i kulturowe. Politycy koalicji rządzącej zarzucali swoim rywalom z partii TISZA nieszczerość (ukrywanie propozycji podatkowych), a samemu Magyarowi „spiskowanie” z politykami w Brukseli w celu obrony swojego immunitetu (wobec Magyara toczy się postępowanie w związku z wytrąceniem i zabraniem przez niego w miejscu publicznym telefonu nagrywającemu go mężczyźnie. Polityka chroni immunitet Parlamentu Europejskiego, gdyż ten od czerwca 2024 roku jest europosłem). Inni politycy przypominali dokonania koalicji rządzącej (obniżka podatków dla rodzin). Samorządowcy krytykowali lewicowe rządy, za czasów których, według nich, prowadzono politykę oszczędności. Rzecz w tym, że przeciętny Węgier, wchodzący obecnie dopiero na rynek wyborczy, nie pamięta rządów MSZP-SZDSZ (2002–2010) przed zwycięstwem Fideszu. 

Innymi motywami poruszanymi przez przemawiających była krytyka paktu migracyjnego oraz spotkań na szczeblu UE w sprawie wojny na Ukrainie (minister spraw zagranicznych Węgier nazwał je „spotkaniami wojennymi”). Wicepremier Semjén mówił o tym, że Węgry bronią chrześcijaństwa, oraz o nauce religii w szkołach. Wytknął ponadto politykom socjaldemokratycznej Koalicji Demokratycznej chęć odebrania prawa głosowania Węgrom mieszkającym za granicą (wśród których przeważa węgierska diaspora rezydująca w państwach ościennych, głosująca w ok. 90 proc. na koalicję Fidesz-KDNP. Pierwszy raz Węgrzy mieszkający w państwach ościennych głosować mogli w wyborach parlamentarnych w 2014 roku. Do tej pory z 600 tysięcy uprawnionych do głosowania w państwach ościennych do rejestru wyborczego zapisało się 450 tysięcy wyborców – stan na 3.02.2026).

Na kongresie dominowały tematy obecne w dyskursie Fideszu od czterech lat: sprzeciw wobec wojny, sprzeciw wobec wspierania Ukrainy oraz obrona osiągnięć społecznych Fideszu (przede wszystkim ulg podatkowych), które opozycja rzekomo miałaby odebrać.

Wystąpienie Viktora Orbána

Na samym końcu wydarzenia głos zabrał premier Viktor Orbán, który zapewnił, że mimo dwudziestu lat urzędowania (szef rządu wliczył do obecnego okresu sprawowania władzy czasy swojego pierwszego premierostwa w latach 1998–2002) jest w szczytowej formie i na tle przywódców takich jak Władimir Putin, Xi Jinping czy Recep Tayyip Erdoğan czuje się jak żółtodziób. Mówił o zmianie pokoleniowej w partii (41 ze 106 kandydatów Fideszu w JOW to nowi kandydaci). Oskarżył partię TISZA o kłamanie, przeciwstawiając ją Fideszowi, który według niego operuje faktami.

Według premiera jego rząd jest jedynym na świecie, który pytał swoich obywateli o migrację, ochronę dzieci, wojnę i cięcia w usługach (nawiązanie do narodowych konsultacji – korespondencyjnych referendów, cechujących się tendencyjnymi pytaniami i niskim uczestnictwem – oraz ogólnokrajowego referendum przeciwko obecności tematyki LGBT w szkołach, przeprowadzonego jednocześnie z wyborami parlamentarnymi w 2022 roku). W odezwie do młodego pokolenia premier zaapelował, że jeśli młodzi głosują na TISZA lub DK (Koalicję Demokratyczną), to głosują przeciw swojej przyszłości, bo partie te spełnią żądania UE i zgodzą się na pożyczkę dla Ukrainy, która miałaby zrujnować finanse Węgier. Zaznaczył ponadto, że w 2026 roku wybrany zostanie los Węgier, a liberałowie są jak bezzębne lwy, których porządek międzynarodowy rozpada się na naszych oczach. 

Ukraina tematem kampanii wyborczej na Węgrzech

Kilka dni po kongresie szef kancelarii premiera – Gergely Gulyás – ogłosił organizację petycji narodowej, w której rząd zamierza zapytać Węgrów o opinię na temat pożyczki UE dla Ukrainy. Według polityka Europa nie powinna pokrywać kosztów utrzymania Ukrainy, w ramach którego na każdą węgierską rodzinę przypadłoby 1,3 mln forintów (ok. 13 tysięcy złotych) pożyczki. Jest to trzecia w ciągu roku inicjatywa referendalna po referendum Voks 2025 (kwiecień – czerwiec 2025) oraz konsultacjach narodowych (październik 2025 – grudzień 2025). Te dwie poprzednie inicjatywy dotyczyły członkostwa Ukrainy w UE oraz zachowania ulg podatkowych (nawiązanie do rzekomych planów TISZA zakładających podwyżkę podatków w przypadku dojścia do władzy). Fidesz próbuje wszelkich zabiegów, aby zaktywizować swoich wyborców. W wiosenno-letnim głosowaniu Voks 2025 wzięło udział ok. 2,3 mln ludzi, natomiast w konsultacjach narodowych (październik 2025 – styczeń 2026) udział wzięło już mniej, bo 1,6 mln osób (obie inicjatywy miały ostatecznie zbliżony czas trwania – 67–68 dni).

Co więcej, przed kongresem Fideszu doszło do wpadki ze strony rządzących, ponieważ wyciekła nazwa nowej domeny internetowej z hasłem wyborczym partii „Pewny wybór”. Domena ta nie została zarezerwowana, wobec czego zajęli ją działacze TISZA, umieszczając na stronie informacje na temat naruszeń pokonanych w trakcie rządów Fideszu (ludzi, którzy dorobili się po 2010 roku) oraz statystyki wskazujące m.in. na złą sytuację węgierskiej opieki zdrowotnej.

Zaostrzenie konfliktu z Żeleńskim, sukcesy w relacjach z USA

Styczeń był również czasem konfliktu rządu Węgier z ukraińskim prezydentem. Podczas swojego wystąpienia na Forum Ekonomicznym w Davos prezydent Zełenski oskarżył premiera Orbána o sprzedawanie europejskich interesów. Nie minęło wiele czasu i szef węgierskiego rządu odpowiedział ukraińskiej głowie państwa. W swoim wpisie na oficjalnej stronie na Facebooku, bezpośrednio adresowanym do Zełenskiego, Orbán napisał, że jest wolnym człowiekiem, służącym Węgrom, a Zełenski jest w trudnej sytuacji i nie może lub nie chce zakończyć wojny. Premier oświadczył również, że Węgry nie mogą nadal wspierać wysiłku wojennego Zełenskiego, ale mimo jego obelg będą dalej dostarczać Ukrainie prąd i paliwo oraz pomagać uchodźcom, a później „każdy dostanie to, na co zasługuje”.

Kilka dni później Viktor Orbán oskarżył Ukrainę o próbę ingerencji w suwerenność Węgier oraz w węgierskie wybory, polecając ministrowi spraw zagranicznych wezwanie ambasadora Ukrainy. To nie pierwszy raz, kiedy Ukraina, w tym jej służby, są w narracji Fideszu wrogami Węgier, chcącymi ingerować w wybory u swojego sąsiada. Gdy jesienią 2025 roku powstała partyjna aplikacja partii TISZA, związane z rządem media doszukiwały się ukraińskich korzeni całego ugrupowania. Podczas wycieku danych użytkowników aplikacji okazało się, że jednym z administratorów danych jest ukraiński specjalista IT, który pracuje dla firmy tworzącej aplikacje na telefon – PettersonApps. Według węgierskiego dziennika Magyar Nemzet specjalista ten prywatnie jest zwolennikiem Zełenskiego (można wywnioskować to po tym, że ze swojego prywatnego profilu na Facebooku obserwuje stronę prezydenta Ukrainy). Ta narracja nie przeszkadza jednak w jednoczesnym snuciu teorii o tym, że TISZA jest marionetkową partią Brukseli (w tym Ursuli Von Der Leyen), która jeśli dojdzie do władzy, będzie spełniała każde polecenie zza granicy.

Konferencja CPAC w Budapeszcie na trzy tygodnie przed wyborami

Sukcesów na arenie międzynarodowej Fidesz szuka na froncie amerykańskim, przyłączając Węgry do Rady Pokoju. Neutralność wobec wojny na Ukrainie i dążenie do pokojowego rozwiązania konfliktu jest jednym z najważniejszych motywów w przekazie rządzącej koalicji. W pierwszej połowie stycznia ogłoszono datę CPAC – konserwatywnej konferencji, w której udział biorą prawicowi politycy i aktywiści z całego świata. Wydarzenie to było organizowane na Węgrzech w maju 2022, kwietniu 2024 i maju 2025 roku.

Tegoroczna data CPAC w Budapeszcie ustalona została na 21 marca – na trzy tygodnie przed wyborami parlamentarnymi. Z filmu ze stycznia 2026 roku, zapowiadającego wydarzenie, domyślić się można, że weźmie w nim udział (lub przynajmniej został już zaproszony) prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Fidesz usilnie chce pokazać, że za czasów jego rządów Węgry są liczącym się graczem na arenie międzynarodowej. W drugiej połowie stycznia Węgry zostały zaproszone przez Donalda Trumpa do Rady Pokoju ze statusem członka-założyciela. 

Rozbicie mniejszych partii

W styczniu rozstrzygnął się los wielu marginalnych ugrupowań, które od wyborów do PE w 2024 roku pozostają na marginesie sceny politycznej. Osiągnąwszy słabe rezultaty wyborcze, przestały z czasem być notowane przez sondażownie. Do partii tych należą: LMP (ruch Polityka Może Być Inna), 2RK (Druga Era Reform), MEMO (Ruch „Rozwiązanie”) oraz Humaniści – ugrupowanie powołane w czerwcu 2025 roku przez polityków partii Dialog i Momentum po tym, jak w tym samym miesiącu Momentum ogłosiło, że nie weźmie udziału w wyborach parlamentarnych. (Do Humanistów należała m.in. była europoseł Momentum – Katalin Cseh). Decyzja o wycofaniu się z Drugiej Ery Reform została entuzjastycznie przyjęta przez Pétera Márki-Zaya (burmistrza miasta Hódmezővásárhely i kandydata koalicji Zjednoczeni dla Węgier w wyborach parlamentarnych w 2022 roku). Podczas gdy w czerwcu 2025 roku 2RK zapewniła, że weźmie udział w wyborach, Partia Márki-Zaya już pod koniec maja 2025 roku zapowiedziała, że nie weźmie w nich udziału.

Nieco inaczej zachował się Péter Jakab – członek Jobbiku w latach 2009–2022, lider ugrupowania w latach 2020–2022 oraz w 2022 roku założyciel i lider Partii Ludowej (ANPM) – który niespodziewanie ogłosił swój start w jednym z JOW z ramienia Koalicji Demokratycznej. Jest to kuriozalna sytuacja, w której przez lata kojarzony z prawicą polityk wynegocjował miejsce na listach wyraźnie lewicowej, socjaldemokratycznej partii (choć należy podkreślić, że w 2021 roku Jakab oraz przewodnicząca DK – Klára Dobrev – byli kandydatami na kandydata na premiera w prawyborach opozycji i oboje kandydowali na liście partyjnej sojuszu Zjednoczeni dla Węgier w wyborach parlamentarnych w 2022 roku). Decyzja Jakaba o starcie z list DK spotkała się z rozczarowaniem lub szyderstwem zwolenników opozycji, którzy krytykowali deklarację Jakaba w mediach społecznościowych, oskarżając go o dbanie tylko o swoje miejsce w parlamencie. Jakab bronił się, pisząc, że on również chce zmiany rządu i nie kandyduje przecież z list Fideszu. Użytkownicy mediów społecznościowych okazały się być bezlitosne dla Jakaba. W sieci pojawiło się wiele memów na temat jego decyzji. Według późniejszych doniesień portalu Telex, który skontaktował się z Jakabem, Jakab proponował TISZA współpracę, ale ta odpowiedziała mu emotikonką śmiechu.

Blisko wycofania się z wyborów jest również Węgierska Partia Socjalistyczna (MSZP) – dawniej potężna partia lewicowa, która dwukrotnie sprawowała władzę (w tym w latach 2002–2010 z ponad 40-procentowym poparciem). Od lat notuje śladowe poparcie. Pod koniec stycznia pojawiły się informacje, że partia najprawdopodobniej nie wystartuje w nadchodzących wyborach parlamentarnych, choć oficjalne stanowisko nie zostało jeszcze ogłoszone (stan na 14.02.2026).

Swój objazd po kraju kontynuuje również lider narodowo-konserwatywnego Mi Hazánku – Laszlo Toroczkai. Trasa trwa od 2 grudnia 2025 roku i ma się zakończyć 11 kwietnia 2025 roku (na dzień przed głosowaniem – na Węgrzech nie ma ciszy wyborczej w polskim rozumieniu. Zabroniona jest jedynie agitacja wyborcza w promieniu 150 metrów od lokalu wyborczego). Trasa obejmuje 77 miejscowości. W sumie w styczniu polityk odwiedził 12 miejscowości (styczniowa trasa rozpoczęła się 18 dnia miesiąca). Spotkania te odbywają się przeważnie w zamkniętych pomieszczeniach (pojawiały się wyjątki, w ramach których Toroczkai występował na otwartej przestrzeni), które gromadzą zazwyczaj do lub lekko powyżej 100 osób, co można ocenić po zdjęciach publikowanych na oficjalnej stronie partii na Facebooku.

Coraz więcej kart w talii Pétera Magyara

Tymczasem Péter Magyar – lider największej partii opozycyjnej – odkrywa coraz więcej kart. W styczniu zaprezentował dwie osoby, które mają odgrywać ważną rolę w jego potencjalnym rządzie. W drugiej połowie stycznia Magyar ogłosił, że István Kapitány będzie doradcą ds. gospodarki w jego potencjalnym rządzie. Kapitány do 2024 był światowym wiceprezesem wykonawczym ds. mobilności w firmie Shell. Jego strona na Facebooku zdobywa popularność, a sam Magyar publikuje wspólne zdjęcia z politykiem na swojej stronie, stosując grę słów dotyczącą nazwiska Istvána (posty te Magyar podpisuje zawołaniem „Naprzód, Kapitanie”).

Pod koniec stycznia Magyar przedstawił kandydatkę na ministra spraw zagranicznych w swoim potencjalnym rządzie, którą miałaby zostać Anita Orbán. W latach 2010–2015 była przedstawicielem ds. bezpieczeństwa energetycznego w rządzie Fidesz-KDNP. Reprezentowała całą Grupę Wyszehradzką w PE oraz w kongresie Stanów Zjednoczonych. Pracowała również w amerykańskich firmach energetycznych. Anita Orbán ma doświadczenie w polityce zagranicznej. Mimo identycznego nazwiska nie jest spokrewniona z premierem Węgier. Opowiada się za jasnym, prozachodnim kursem Węgier (pro-UE i pro-NATO w przeciwieństwie do zachowawczej postawy Viktora Orbána, który od lat prowadzi wielowektorową politykę, obejmującą otwarcie na Rosję i Chiny, nadszarpując zaufanie zachodnich partnerów).

20 stycznia europosłowie TISZA i Fideszu wzięli udział w proteście rolników pod siedzibą Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Na miejscu obecni byli również przedstawiciele Mi Hazánku (m.in. europoseł partii Zsuzsanna Borvendég). Magyar osobiście stawił się w Strasburgu. Dzień przed protestem opublikował na Facebooku zdjęcie z lotniska i oskarżył we wpisie rząd o bezczynność wobec wdrażania Mercosur. Nie obyło się bez słownych przepychanek.

Na miejscu doszło do konfrontacji, w ramach której protestujący Węgrzy zaczepili Magyara, wytykając mu brak udziału we wcześniejszych protestach, oraz pytali go o to, jak zagłosuje w sprawie odwołania Ursuli Von Der Leyen ze stanowiska przewodniczącej KE. Pod budynkiem PE pojawili się również europosłowie Fideszu. Wielu z nich zebrało się w budynku, manifestując poparcie dla rolników w mediach społecznościowych. Wsparcie dla protestujących okazał przez internet również premier Węgier, którego nie było na miejscu. Pod koniec dnia Magyar umieścił film, na którym widać, jak został zaczepiony przez innego uczestnika protestów. Ludzi, którzy weszli z nim we wrogie interakcje, polityk nazwał „pazernymi na publiczne pieniądze propagandzistami”, których Fidesz wysłał na miejsce, by siali zamęt. Oskarżył rządzących o brak ochrony rolników. Narracja Magyara o ochronie rolników nie jest do końca spójna, gdyż europosłowie TISZA nie wzięli udziału w głosowaniu nad klauzulą ochronną dotyczącą umowy Mercosur w PE w grudniu 2025 roku. Niektórzy europosłowie TISZA mierzyli się z szyderstwem użytkowników mediów społecznościowych przy publikacji swoich zdjęć z protestu na swoich stronach na Facebooku.

Następnego dnia TISZA poparła rezolucję o skierowaniu umowy Mercosur do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Rezolucja przeszła przy 334 głosach poparcia i 324 sprzeciwu. W swoich mediach społecznościowych Magyar ogłosił sukces, podkreślając, że dzięki głosom poparcia jego europosłów (TISZA ma 7 deputowanych w PE) węgierscy rolnicy zostali uchronieni przed szkodliwymi skutkami umowy Mercosur. Europosłowie ugrupowania nie pojawili się na głosowaniu w sprawie odwołania Ursuli Von Der Leyen. Między innymi z tych powodów TISZA spotkała się z krytyką i sankcjami EPL (frakcji w PE, do której należy) w postaci zakazu zabierania głosu na sesjach plenarnych dla europosłów partii przez następne pół roku.

Kto wygra wybory na Węgrzech?
Najnowsze sondaże

Efekty styczniowych wydarzeń zauważyć można w styczniowych badaniach opinii publicznej. W zeszłym miesiącu (okres realizacji badań: 31.12.2025–2.02.2026) ukazało się 11 sondaży. Wśród nich było 6 badań sondażowni proopozycyjnych (IDEA, Medián, Republikon, Závecz Research, Publicus, 21 Kutatóközpont), cztery badania sondażowni sprzyjających rządowi (Nézőpont, Alapjogokért Központ, XXI. Század oraz Magyar Társadalomkutató) oraz jedno badanie sondażowni niewiadomej afiliacji (sondażownia Minerva, która badania realizuje dopiero od 2025 roku). W grudniu 2025 roku pojawiło się 14 sondaży (8 prorządowych, 6 proopozycyjnych/niezależnych i jeden sondaż Minervy), a w listopadzie 2025 roku – 10 (4 prorządowe, 5 proopozycyjnych/niezależnych i jeden sondaż Minervy). Styczeń był miesiącem z najmniej proporcjonalną reprezentacją sondaży (okres listopad 2025 – styczeń 2026).

W styczniowych badaniach IDEA, Medián, Závecz Research (ośrodki proopozycyjne/niezależne) oraz Nézőpont i Magyar Társadalomkutató (ośrodki prorządowe) TISZA odnotowała wzrost poparcia o 1–3 pp. (zdecydowani wyborcy).

Tymczasem koalicja Fidesz-KDNP zyskała 1–2 pp. lub nie straciła poparcia we wszystkich badaniach ośrodków proopozycyjnych/niezależnych, z wyjątkiem straty 1 pp. w badaniu Medián (zdecydowani wyborcy). W sondażach prorządowych poparcie urosło (1 pp. – Nézőpont i Alapjogokért Központ) lub pozostawało bez zmian (Magyar Társadalomkutató i XXI. Század).

Z sondaży ośrodków prorządowych wynika, że TISZA zyskuje poparcie dzięki dalszemu zanikowi mniejszych partii nieprawicowych (socjaldemokratyczna DK i satyryczna MKKP). Logicznym powodem wzrostu TISZA mogłoby być wysysanie przez nią poparcia z innych partii, takich jak DK lub MKKP oraz z partii planktonowych, które w styczniu wycofały się z udziału w wyborach. Ze średniej sondażowej z 11 wspomnianych styczniowych badań (zdecydowani wyborcy) wynika, że partia TISZA ma 46,6 proc. poparcia, a koalicja Fidesz-KDNP – 41,8 proc. Narodowo-konserwatywny Ruch Naszej Ojczyzny notował średnio 5,3 proc. poparcia, satyryczna MKKP notowała 3,1 proc. poparcia, a socjaldemokratyczna Koalicja Demokratyczna – 3 proc. poparcia. Partia TISZA zyskała poparcie w porównaniu ze średnią grudniową. Rządząca koalicja zanotowała natomiast spadek średniego poparcia w porównaniu z grudniem, jednak wówczas udział prorządowych sondażowni w ogóle badań wynosił ponad 50 proc. (8/14). W styczniu było to niecałe 40 proc. (4/11).

W grudniu 2021 (dwa badania sondażowni prorządowych i pięć badań sondażowni proopozycyjnych/niezależnych) i styczniu 2022 roku (trzy badania sondażowni prorządowych i dwa badania sondażowni proopozycyjnych/niezależnych) Fidesz notował średnio ok. 48,9 proc. i 49 proc. poparcia, a sojusz Zjednoczonej Opozycji – ok. 44,3 proc. i 44,2 proc. MKKP notowało średnio ok. 2,6 proc. i 3,2 proc. poparcia, a Mi Hazánk – odpowiednio ok. 3,1 proc. i 3,4 proc. poparcia.

Różnicą między obecnym okresem (grudzień-styczeń) a analogicznym cztery lata temu jest m.in to, że przed poprzednimi wyborami nawet w badaniach proopozycyjnych/niezależnych sondażowni koalicja Fidesz-KDNP notowała 44–52 proc. poparcia, a obecnie notuje w nich 36–42,5 proc. To wielka strata rządzących, która naturalnie może przełożyć się na ich wynik wyborczy.

Dominik Saczko

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się