Narkotyki, ropa i socjalizm. Dlaczego Donald Trump zaatakował Wenezuelę?
W Caracas słyszano eksplozje po tym, jak Donald Trump zaatakował Wenezuelę. Dlaczego rozpoczął się ten konflikt? Co chce osiągnąć Waszyngton?
Socjalistyczny reżim Nicolasa Maduro od dawna należał do grona wrogów rządu w Waszyngtonie. Przez ostatnie miesiące relacje obydwu krajów stale się jednak pogarszały. Punktem zapalnym okazały się narkotyki oraz ropa.
2 września 2025 roku Prezydent Donald Trump poinformował, że siły zbrojne USA zniszczyły jednostkę pływającą pochodzącą z Wenezueli. Według jego słów załoga działała na zlecenie kartelu Tren de Aragua, transportując narkotyki przeznaczone na amerykański czarny rynek. Amerykański przywódca ogłosił wtedy, że ofensywne działania będą kontynuowane, dopóki Wenezuela przestanie wspierać gangi przemytników.
Łącznie, do końca roku 2025 w co najmniej 35 atakach na 36 jednostek zginęło co najmniej 115 osób, a teraz Stany Zjednoczone przeprowadziły pierwszy atak na cel lądowy w Wenezueli. Dlaczego jednak zdecydowano się na bezpośrednią konfrontację.
Eksperci przypuszczają, że ma to związek z upartą postawą samego Nicolasa Maduro, prezydenta Wenezueli. Podczas gdy niektórzy politycy administracji Donalda Trumpa spodziewali się, że dyktator ugnie się, on deklarował chęć walki do końca. Co więcej, jego otoczenie odrzucało scenariusz jakichkolwiek ustępstw, w tym wydania ameryce członków kartelu.
Wenezuela stała się celem ataku także przez jej politykę zagraniczną. Socjalistyczny rząd wspierał bowiem zarówno Chiny, jak i Rosję, a wenezuelska ropa, mimo amerykańskich sankcji i blokad, docierała do reżimów na całym świecie.
Teraz, 2 stycznia Donald Trump ogłosił, że dyktator Nicolas Maduro został został schwytany przez oddział Delta Force. Minister Obrony Narodowej Wenezueli deklaruje jednak gotowość do walki, a los konfliktu w Wenezueli dalej nie jest pewny.
Maciej Bzura
