Karol Nawrocki wygrał, bo unikał polaryzacji prawicowo-lewicowej
Jak popatrzymy sobie na kampanię pana prezydenta, to zobaczymy jakie główne tematy wówczas dominowały. Był to rozwój, były to inwestycje, młodzi ludzie, co dla młodych ludzi. Pan prezydent uzyskał zresztą ogromne poparcie młodych ludzi ku zdumieniu establishmentu warszawskiego – mówił były premier Mateusz Morawiecki w dniu 28 grudnia 2025 r. w emitowanym na antenie Polsat News programie Polityczny WF. Wiceprezes PiS stwierdził również, że Donald Tusk właśnie jego obrał jako główny obiekt ataku.
Mateusz Morawiecki w programie Polityczny WF
Gościem programu Polityczny WF, który jest współprowadzony przez dziennikarzy Polsat News Piotra Witwickiego i Marcina Fijołka, był wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości i przewodniczący Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Mateusz Morawiecki. Były premier z lat 2017-2023 w trakcie rozmowy odniósł się do m.in.: kwestii ostatnich niekorzystnych dla Prawa i Sprawiedliwości sondaży, tego jaką strategię polityczną i oblicze powinno przyjąć PiS w obliczu wzrostu notowań Konfederacji i Korony, wzrostu nastrojów eurosceptycznych w polskim społeczeństwie, nielegalnej imigracji, aborcji oraz wizji polityki gospodarczej po potencjalnym powrocie do władzy w 2027 r.
Pierwsze pytanie na jakie odpowiedział były prezes Rady Ministrów dotyczyło tego dlaczego sondaże Prawa i Sprawiedliwości spadają, pomimo zwycięstwa w wyborach prezydenckich sprzed pół roku Karola Nawrockiego
Karol Nawrocki wygrał, bo unikał polaryzacji prawicowo-lewicowej
„Myślę, że jak popatrzymy sobie na kampanię pana prezydenta, to zobaczymy jakie główne tematy wówczas dominowały. Był to rozwój, były to inwestycje, młodzi ludzie, co dla młodych ludzi. Pan prezydent uzyskał zresztą ogromne poparcie młodych ludzi ku zdumieniu establishmentu warszawskiego. To były tematy związane z rozwojem, z polityką międzynarodową i oczywiście też z bezpieczeństwem. Nie widziałem tam za bardzo tematów stricte budzących polaryzację prawicowo-lewicową albo jakiś tematów LGBT” – stwierdził Mateusz Morawiecki.
Następnie wiceprezes PiS dodał: „Nawet temat aborcji, który pojawił się na samym początku kampanii pana prezydenta był obecny raczej później na drugim planie i nie był osią kampanii”. Zdaniem byłego premiera sukces Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich 2025 miał przede wszystkim związek ze skupieniem się w kampanii wyborczej na tematach, które są bliskie ludziom w zakresie zwykłej codziennej egzystencji, czyli w kontekście rachunków, płac, wzrostu stopy życiowej, mieszkalnictwa, służby zdrowia itp.
Władza zaangażowała cały aparat państwa do niszczenia opozycji
Mateusz Morawiecki w kontraście zaprezentował to co uznał za sukcesy swojego rządu w zakresie polityki gospodarczej, mieszkaniowej, zdrowotnej. „Oczywiście nie było idealnie, ale pokazaliśmy, że kolejki do lekarzy mogą się skracać, a teraz z powrotem się wydłużają. Pokazaliśmy, że mieszkań można budować o 80 tys. rocznie więcej niż w czasach naszych poprzedników. Teraz znowu spada liczba budowanych mieszkań. To są tematy, które ludzi zajmują, nie mówiąc oczywiście o tym, co jest moim takim wielkim marzeniem, czyli Polska XXI-wiecznych szklanych domów czyli Polska, która rozwija się i która naprawdę ma aspirację wedrzeć się do tego kręgu decydentów” – oznajmił Mateusz Morawiecki.
Zdaniem wiceprezesa PiS jego formacja w ostatnich latach nie skupiła się na złych tematach. W przekonaniu Mateusza Morawieckiego Prawo i Sprawiedliwość znajduje się obecnie pod bezprecedensowym atakiem ze strony sprawującego rządy Donalda Tuska. „Mam wrażenie, że jesteśmy oczywiście pod ostrzałem rządzących z każdej strony. Takiego zaangażowania aparatu państwa do niszczenia opozycji, jak mamy dzisiaj, to nie widziałem nigdy wcześniej od 1989 r.” – stwierdził Mateusz Morawiecki. Następnie dodał: „Kiedy Gazeta Wyborcza najprawdopodobniej od służb dostaje specjalne materiały, którymi ma potem atakować szefa BBN-u, jest to mentalna Białoruś dla mnie, ale pokazuje to jako wyłącznie dygresję”.
W przekonaniu byłego premiera Prawo i Sprawiedliwość powinno przede wszystkim w swojej narracji poruszać zagadnienia związane z realnymi problemami natury ekonomicznej, energetycznej, zdrowotnej, a nie na kwestiach z zakresu polityki tożsamościowej. „Zasadniczo trzeba się przebijać z tymi tematami, które są ważne dla ludzi. Wewnętrznie idziemy agendą tego, co jest bliskie każdemu człowiekowi, czyli właśnie służba zdrowia, ale także edukacja, drożyzna, topniejące portfele Polaków w relacji oczywiście do cen” – oznajmił Mateusz Morawiecki.
Ruch Obrony Granic zmusił rząd do działania
Polityk został zapytany również o to, jakie miejsce obecnie w agendzie jego partii zajmuje kwestia nielegalnej imigracji. Prowadzący przypomnieli w tym kontekście wiec PiS przeciwko nielegalnej imigracji z 11 października 2025 r.
„Migracja i kwestie związane z napływem nielegalnych imigrantów cały czas są tematami, które Polaków niepokoją i nie powiedziałbym, żeby to było oderwane od rzeczywistości. Jest to niepokój Polaków, choć oczywiście raczej parę miesięcy temu apogeum zainteresowania tym tematem. Pamiętacie panowie Ruch Obrony Granic?” – stwierdził Mateusz Morawiecki.
Po czym dodał: „Ja wtedy jeździłem do takich miejscowości jak Gubin, Zgorzelec, Osinów Dolny. Jeździłem po różnych miejscach i zresztą nie tylko ja. Ruch Obrony Granic to była realna siła, która zmusiła mojego następcę, obecnego premiera do zadziałania na granicy zachodniej”.
Dziennikarze dopytali Mateusza Morawieckiego, czy obecny premier Donald Tusk dobrze zajął się tematem nielegalnej imigracji z kierunku zachodniej granicy. Były premier odparł, że w ujęciu marketingu politycznego niewątpliwie tak było.
„Tego do końca nie wiemy. Nastrojami tu z panem się zgodzę. Obecny premier jest mistrzem marketingu politycznego, natomiast czy tematem się udało realnie zająć? Tego do końca nie wiem, ponieważ o ile kiedy my wprowadziliśmy strefę bez dostępu dla mediów na granicy wschodniej, to dziennikarze wówczas oszaleli z wściekłości, prawda? I byliśmy atakowani godzina po godzinie. Kiedy Donald Tusk to samo zrobił na granicy zachodniej, to jest cisza” – powiedział Mateusz Morawiecki.
W 2023 r. zabrakło nam zdolności koalicyjnej
Kolejne pytanie zadane przez współprowadzącego Polityczny WF Marcina Fijołka dotyczyło tego, czy zapowiedziana jesienią 2023 r. przez Mateusza Morawieckiego strategia otwarcia się PiS-u na te grupy wyborców, które nie postawiły na PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych, tj. kobiety, mieszkańców średnich miast, osoby poniżej 50. roku życia, prawników, pracowników administracji i studentów, okazała się skuteczna. „Mam wrażenie, że tu nie odrobiliście tej lekcji” – stwierdził redaktor Marcin Fijołek.
„Moim zdaniem ja dość dobrze identyfikuję problemy współczesności i staram się chwytać to, co jest dla Polaków ważne. Pan prezydent Karol Nawrocki jeszcze jako kandydat wówczas, bo w końcu do tego też panowie nawiązaliście w poprzednim pytaniu szukał wyborców wszędzie i wygrał dzięki szerokiemu spektrum poparcia” – odpowiedział Mateusz Morawiecki.
Następnie uzupełnił swoją wypowiedź stwierdzając, iż sukces Karola Nawrockiego wiązał się z tym, iż jako kandydat dążył on do pozyskania nie tylko prawicowych, konserwatywnych, narodowych wyborców, ale również osób, które głosowały na Magdalenę Biejat, czy Szymona Hołownię.
Były premier pochylił się również nad genezą i przyczynami porażki PiS-u w 2023 r., pomimo nominalnie wygranych wyborów, jako, że Prawo i Sprawiedliwość osiągnęło największe poparcie spośród wszystkich ugrupowań, ale jednocześnie z powodu braku zdolności koalicyjnej nie mogło go przekuć w dalsze sprawowanie rządów w ramach trzeciej z rzędu kadencji.
„W naszym przypadku odeszła część wyborców z 2019 roku. Kiedy ja byłem twarzą kampanii w 2019 roku, to wygrywaliśmy wówczas i mieliśmy rekordowo wyniki, bo wówczas dominowała agenda rozwoju, inwestycji, inwestycji w każdej gminie, w powiatach. Dzisiaj jak się rozmawia w Sejmie to bardzo wielu posłów kupiłoby w ciemno wynik 35,5 proc. Mówimy o dwóch spadkach, w tym tamtym 35,5, który nie dał nam władzy. Zgoda, wygraliśmy wybory. Zresztą te wybory po ośmiu latach, po takich katastrofach to nie był, jak się okazuje, zły wynik. To był bardzo dobry wynik jak na owe czasy, tylko nie mieliśmy zdolności koalicyjnej” – stwierdził wiceprezes PiS.
„Jako ciekawostkę powiem panom, że po tych wyborach 16 października odebrałem kilka telefonów od koleżanek i kolegów z Rady Europejskiej absolutnie przekonanych , że będziemy budować następny rząd, bo u nich w normalnych systemach politycznych, gdzie chociaż polaryzacja też występuje, to nie ma tam takiej wścieklizny w systemie. Tam jest jasne, że jeżeli partia wygrywa wybory, to dobiera sobie jednego czy dwóch koalicjantów” – podkreślił Mateusz Morawiecki.
Zdaniem przewodniczącego Europejskich Konserwatystów i Reformatorów jesienią 2027 r. w analogicznej sytuacji, co PiS jesienią 2023 r., może znaleźć się Koalicja Obywatelska, która chociaż obecnie ma największe szanse na zajęcie pierwszego miejsca w nadchodzących wyborach parlamentarnych, to z powodu braku zdolności koalicyjnej nie będzie w stanie sprawować władzy. „Mam nadzieję, że będzie właśnie tak odwrotnie i że my będziemy mieli wielu możliwych koalicjantów”.
Nasz główny konkurent wziął sobie mnie jako główny obiekt ataku
Mateusz Morawiecki ocenił także, że jest tym politykiem opozycji, którego Donald Tusk ma się najbardziej obawiać. „Nasz główny konkurent wziął sobie mnie jako główny obiekt ataku. Bo w końcu atakuje się tego, kogo się boi najbardziej. Ja mam najwięcej przesłuchań, najwięcej jestem ciągany po prokuraturach, moje grafiki z moim wizerunkiem są przedstawiane, a nie jakiś tam różnych innych osób, głównie z mojej formacji, którym też się zdarza mnie atakować. najprawdopodobniej boją się mnie najmocniej, co oczywiście tylko mnie dodatkowo jeszcze nagrzewa do działania do ataku” – powiedział Mateusz Morawiecki.
Marcin Jarzębski
