sygnały od obcych cywilizacji

Naukowcy lepiej zrozumieli, dlaczego ludzkość jeszcze nie odebrała sygnałów od obcych cywilizacji

Astronomowie przeanalizowali możliwości, dlaczego potencjalne sygnały od obcych cywilizacji, które mogły dotrzeć do Ziemi, nie zostały dotychczas wykryte przez człowieka.

Od dziesięcioleci naukowcy przeszukują niebo w poszukiwaniu śladów istnienia inteligentnego życia w kosmosie. W ramach nowego badania, astronomowie z École polytechnique fédérale de Lausanne (EPFL) przeanalizowali możliwości togo, dlaczego, jeśli potencjalne sygnały od obcych cywilizacji dotarły już do Ziemi, nie zostały zauważone przez ludzkość. Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie „The Astronomical Journal”.

Od czasu pierwszych eksperymentów SETI w 1960 roku badacze przeszukują Drogę Mleczną w poszukiwaniu śladów zaawansowanych cywilizacji pozaziemskich. Poszukiwania te obejmują fale radiowe, błyski optyczne i sygnatury cieplne w podczerwieni, jednak jak dotąd nie znaleźli nic co potwierdzałoby istnienie inteligentnego życia. Ten brak sygnałów, naukowcy najczęściej tłumaczą tym, że przeszukiwana jest jedynie niewielka część kosmosu. Jednak istnieje możliwość, że tego typu ślady dotarły już do naszej planety, ale nie zostały zauważone.

Technosygnatury, to jak tłumaczą astronomowie, każdy mierzalny sygnał lub fizyczny ślad wskazujący na istnienie zaawansowanej technologii poza Ziemią, na przykład sztuczne transmisje radiowe, błyski laserowe lub nadmiar ciepła pochodzący z megastruktur.

Aby wykryć technosygantury, jak wskazują badacze, muszą nastąpić dwie rzeczy, pierwszą z nich jest to, że sygnały muszą fizycznie dotrzeć do Ziemi, a drugą, to że musi on zostać wykryty przez wystarczająco czułe instrumenty, zdolnego do jego wykrycia i które muszą być skierowane we właściwym kierunku i zdolne do odróżnienia go od naturalnych szumów. Oznacza to, że nawet jeśli sygnał dotarł do naszej planety, ludzkość mogła go nie wyłapać. Jeśli okazałoby się to prawdą, sugeruje to, że w każdej chwili w stronę Ziemi mogą docierać sygnały, które tylko czekają na wykrycie za pomocą bardziej czułych instrumentów.

W ramach nowego badania, naukowcy przyjrzeli się bliżej temu, co niewykryte sygnały, które dotarły do Ziemi w przeszłości mogą oznaczają dla dzisiejszych poszukiwań obcych cywilizacji. Stosując podejście statystyczne astronomowie przeanalizowali, ile sygnałów pozaziemskich musiało dotrzeć do Ziemi od 1960 roku, aby istniała duża szansa na wykrycie jednego z nich dzisiaj oraz z jakiej odległości od Ziemi najprawdopodobniej pochodziłyby one.

Naukowcy modelowali technosygnatury jako sygnały pochodzące z odległych urządzeń obcych lub ich artefaktów znajdujących się gdzieś w Drodze Mlecznej. Emisje te rozprzestrzeniałyby się z prędkością światła i w założeniu mogły trwać bardzo krótko, jak na przykład dni, jak również bardzo długo, nawet tysiące lat.

Do „kontaktu” doszłoby, jeśli taki sygnał przechodziłby przez naszą lokalizację w przestrzeni kosmicznej. Wykrycie nastąpiłoby tylko wtedy, gdy źródło znajdowałoby się w zasięgu, w którym jego sygnał byłyby wystarczająco silny, aby nasze teleskopy mogły go wykryć, a odległość ta odpowiadałaby zarówno sile sygnału, jak i czułości instrumentów.

Astronomowie posłużyli się statystyką w ujęciu bayesowskim, metodą aktualizującą szacunki w miarę uwzględniania nowych informacji, aby połączyć trzy element – potencjalną liczbę dotychczasowych kontaktów z Ziemią, typowy czas trwania technosygnatur oraz zakres odległości, który mogłyby badać obecne lub przyszłe ziemskie instrumenty.

Naukowcy wzięli pod uwagę różnego rodzaju sygnały, takie jak ciepło emitowane przez duże konstrukcje, jak i bardziej skupione, takie jak na przykład sygnalizatory świetlne lub błyski laserowe.

Jak wskazują astronomowie, wyniki badań podważają dotychczasowy optymistyczny pogląd, że tego typu ślady mogłyby zostać wykryte. Wysokie prawdopodobieństwo wykrycia technosygnatur w odległości kilkuset, a nawet kilku tysięcy lat świetlnych, oznaczałoby, że w przeszłości niezwykle duża ich liczba musiałaby dotrzeć niezauważona do Ziemi. W wielu scenariuszach liczba ta stawała się nieprawdopodobnie wysoka, czasami przekraczając ilość potencjalnie nadających się do zamieszkania planet w tym regionie galaktyki, co sprawia, że takie scenariusze byłyby raczej mało prawdopodobne.

Sytuacja zmieniłaby się dopiero wtedy, gdy poszukiwania rozszerzałyby się znacznie dalej. Jeśli technosygnatury byłyby długotrwałe i rozprzestrzeniały się w całej Drodze Mlecznej, wykrycie ich stawałoby się bardziej prawdopodobne w odległościach kilku tysięcy lat świetlnych lub większych. Jednak zdaniem naukowców, nawet wówczas można by oczekiwać co najwyżej kilku wykrywalnych sygnałów w całej galaktyce.

Badanie sugeruje, że fakt, iż sygnały mogły pozostawać niezauważone w przeszłości, nie oznacza, że ich wykrycie byłoby możliwe. A jeśli obce cywilizacje istnieją, to bardziej prawdopodobne jest, że są one niezwykle rzadkie lub odległe, a występują w dużej liczbie i blisko.

Jak podsumowują astronomowie, analizy te wskazują, że tego typu poszukiwania stają się raczej cierpliwym, długoterminowym wysiłkiem niż czekaniem na jasny sygnały. Sugerują również, że naukowcy powinni przeprowadzać szeroko zakrojone badania, które obejmowałyby duże obszary Drogi Mlecznej, a nie tylko skupiać się na kosmicznym sąsiedztwie Układu Słonecznego.

Emil Gołoś

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się