rola chrześcijaństwa we współczesnym społeczeństwie

Nawet gdyby antyklerykalizm wymazał widoczne znaki chrześcijańskiego dziedzictwa, miałby ogromne trudności z wymazaniem tego, co chrześcijańskie w naszym społeczeństwie

Christophe Dickès jest francuskim historykiem i autorem książek, m.in. „Pour l’Église. Ce que le monde lui doit”. W tekście opinii w dzienniku „Le Figaro” zwraca uwagę na to, jak jest rola chrześcijaństwa we współczesnym społeczeństwie.

„Każdego roku, jak stara, porysowana płyta, powraca polemika wokół obecności w przestrzeni publicznej szopek bożonarodzeniowych. Mniejszość wzywa do ich usunięcia w imię świeckiego państwa. W podobnym tonie, w październiku największy związek zawodowy w szkolnictwie podstawowym przedstawił Radzie Najwyższej ds.Edukacji poprawkę, mającą na celu zmianę nazw ferii szkolnych na bardziej świeckie. Propozycja ta nie została jednak przyjęta przez Ministerstwo Edukacji Narodowej… W rzeczywistości, nawet gdyby antyklerykalizm wymazał widoczne znaki chrześcijańskiego dziedzictwa, miałby ogromne trudności z wymazaniem tego, co chrześcijańskie w naszym społeczeństwie” – stwierdza Christophe Dickès w „Le Figaro”.

Jak podkreśla, „chrześcijaństwo jest elementem tworzącym zachodnie społeczeństwa, co zresztą odróżnia je od społeczeństw muzułmańskich czy buddyjskich”. „Nasza cywilizacja jest chrześcijańska, ponieważ wszystko, co nas otacza, ma swoje korzenie w ciszy opactw, w tekstach soborów, a jeszcze bardziej w Ewangelii” – zauważa.

„Pomimo że godziny zostały wynalezione przez Mezopotamczyków, to mnisi w klasztorach jako pierwsi porządkowali czas według rytmu godzin. Innymi słowy, to od nich wywodzi się nasze planowanie według harmonogramów. Ponadto, mnisi modlą się dlatego, że uważają, iż ich czas powinien być i jest rozliczany. Dlaczego? Ponieważ chrześcijanin musi dążyć do zbawienia, jutro czyniąc lepiej to, co źle zrobił wczoraj. Chrześcijanin, który jest pielgrzymem na ziemi, powinien stale się poprawiać, a więc czynić postęp. Chrześcijaństwo sprawia zatem, że czas staje się wartością. Podczas gdy starożytność postrzegała czas cyklicznie, chrześcijaństwo dokonuje rewolucji, nadając mu wymiar linearny i postępowy” – tłumaczy historyk.

„Drugi przykład to nauka. Słusznie mówi się o nauce arabskiej, ale niemal nigdy nie wspomina się o nauce chrześcijańskiej. (…) To duchowni XII i XIII wieku są u źródeł nauk eksperymentalnych (Robert Grosseteste i Roger Bacon). Średniowieczni uczeni, którzy uczynili z wątpliwości warunek badań a z wiedzy wyzwolenie. Kultywując umiłowanie porządku i jasności – i to na długo przed Kartezjuszem – przypomnieli oni również, że dowód jest ważniejszy od argumentu autorytetu. Dla tych uczonych poszukiwanie Boga uzasadniało naukę i rozumienie natury. Nauka i wiara były ze sobą ściśle związane” – przypomina.

„Przykłady można mnożyć: nasze szpitale, szkoły katedralne i monastyczne otwarte dla wszystkich, dobrowolna zgoda na związek mężczyzny i kobiety, świadomość indywidualna w naszym prawie, nasze postrzeganie pracy (która w starożytności była niewolnicza), prawo między narodami, które stanie się następnie prawem międzynarodowym… Wszystko to posiada chrześcijańskie fundamenty. Bardziej niż o korzenie, chodzi o żywotność, która opiera się nie na wizji utylitarnej, lecz na nadziei i wierze. To, co Benedykt XVI nazywał poszukiwaniem Boga. W tym być może tkwi sekret długowieczności Kościoła: w tej niezwykłej żywotności, pomimo kryzysów pojawiających się na przestrzeni jego długiej historii” – stwierdza Christophe Dickès w „Le Figaro”.

Oprac. JD

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się