Niemcy przestawiają gospodarkę na potrzeby zbrojeń
Kiedy niemieckie koncerny motoryzacyjne zapowiadają oszczędności, redukcje zatrudnienia i zamykanie części linii, producenci uzbrojenia rekrutują inżynierów oraz zwiększają moce wytwórcze. Najnowsza inwestycja Rheinmetall w północnej Hesji pokazuje, że nie jest to krótkotrwała reakcja na wojnę w Ukrainie, lecz początek głębokiej przebudowy gospodarczej. Berlin chce połączyć odbudowę Bundeswehry z odnowieniem krajowego przemysłu i zdobyciem dominującej pozycji na europejskim rynku obronnym.
Przez dziesięciolecia o sile Niemiec decydowały samochody, maszyny, chemia i eksport. Ten model coraz wyraźniej traci jednak dawne podstawy, ponieważ skończyła się epoka tanich rosyjskich surowców, sprzedaż na rynku chińskim nie daje już wcześniejszych gwarancji, a europejscy producenci aut muszą konkurować z nową generacją przedsiębiorstw azjatyckich. Jednocześnie wojna w Ukrainie oraz niepewność dotycząca przyszłego zaangażowania Stanów Zjednoczonych stworzyły popyt na produkt, którego w Europie przez lata brakowało: uzbrojenie wytwarzane seryjnie, szybko i na dużą skalę.
Symbolem nowego kierunku staje się Rheinmetall. Firma, która jeszcze niedawno łączyła działalność wojskową z produkcją cywilnych podzespołów samochodowych, w czerwcu 2026 r. podpisała umowę sprzedaży swojego działu motoryzacyjnego. Kierownictwo koncernu nie pozostawiło wątpliwości, że kapitał, kompetencje oraz uwaga zarządu mają zostać skoncentrowane na obronności.
Zmiana obejmuje także pracowników i istniejące zakłady. Rheinmetall zawarł porozumienie z Continentalem, aby osobom dotkniętym restrukturyzacją branży samochodowej ułatwić przechodzenie do przedsiębiorstwa zbrojeniowego. Fabryki w Berlinie i Neuss, związane wcześniej z częściami dla motoryzacji, zaczęto przygotowywać do wytwarzania komponentów wojskowych. Linie mają charakter hybrydowy, ale kierunek przepływu zamówień, ludzi i pieniędzy jest już widoczny.
Berlin zdjął fiskalny hamulec ze zbrojeń
Przemysł nie inwestowałby miliardów bez przekonania, że zamówienia publiczne będą napływać przez wiele lat. Pierwszą odpowiedzią Berlina na rosyjską agresję był specjalny fundusz Bundeswehry w wysokości 100 mld euro, ogłoszony przez kanclerza Olafa Scholza w ramach polityki Zeitenwende. Początkowo rozwiązanie to traktowano jako nadzwyczajny sposób uzupełnienia najpoważniejszych braków niemieckiej armii.
Prawdziwy przełom nastąpił trzy lata później. W marcu 2025 r. Bundestag zmienił konstytucyjne zasady zadłużenia, wyłączając spod hamulca budżetowego wydatki na obronę i szeroko rozumiane bezpieczeństwo, które przekraczają równowartość 1 proc. PKB. Do tej kategorii zaliczono również obronę cywilną, ochronę systemów informatycznych, służby specjalne oraz wsparcie państw zaatakowanych z naruszeniem prawa międzynarodowego.
Równolegle utworzono fundusz infrastrukturalny opiewający na 500 mld euro. Formalnie nie jest on funduszem wojskowym, ale modernizacja kolei, dróg, energetyki i sieci cyfrowych zwiększa zdolność państwa do działania podczas kryzysu, a także ułatwia transport żołnierzy i ciężkiego sprzętu. Niemcy stworzyły więc dwa uzupełniające się mechanizmy: niemal otwarte finansowanie bezpieczeństwa oraz wieloletni program unowocześnienia zaplecza gospodarczego.
Plan budżetowy pokazuje tempo przygotowywanej zmiany. W 2027 r. niemieckie Ministerstwo Obrony ma dysponować 109,7 mld euro, a dodatkowe 30 mld ma pochodzić z funduszu Bundeswehry. Na 2029 r. zaplanowano już 162,9 mld euro w samym budżecie resortu, co ma pozwolić RFN osiągnąć poziom 3,5 proc. PKB przeznaczanych na podstawowe zadania obronne.
Skala nominalna jest ważniejsza niż samo porównywanie procentów. Niektóre kraje wschodniej flanki przeznaczają na wojsko większą część swojego PKB, jednak rozmiary niemieckiej gospodarki sprawiają, że każdy kolejny punkt procentowy oznacza dziesiątki miliardów euro. W perspektywie kilku lat Berlin może więc dysponować największym w Europie strumieniem środków na zakupy, badania, utrzymanie sprzętu i rozbudowę sił zbrojnych.
W Kassel powstaje przemysłowy ekosystem obronny
Dopiero na tym tle inwestycja w północnej Hesji odsłania swoje pełne znaczenie. Rheinmetall zamierza przeznaczyć ponad 260 mln euro na rozbudowę fabryki w Kassel oraz stworzenie nowych obiektów przy lotnisku Kassel-Calden. Kraj związkowy dołoży do przedsięwzięcia kilkadziesiąt milionów euro, a osobne 8 mln euro otrzyma centrum badań nad dronami prowadzone przez Uniwersytet Techniczny w Darmstadt.
Projekt nazwano Defence Hub Nordhessen. Ma on łączyć trzy funkcje: zwiększoną produkcję pojazdów wojskowych, centralną bazę logistyczno-szkoleniową oraz poligon do prób systemów bezzałogowych. Lotnisko, które dotychczas nie wykorzystywało w pełni swoich możliwości, ma przyjmować większą liczbę operacji wojskowych, ćwiczeń i działań badawczych.
Władze Hesji przewidują utworzenie ponad tysiąca miejsc pracy w Kassel i Calden. Dla regionu ma to szczególną wagę, ponieważ jego największym pracodawcą pozostaje fabryka Volkswagena w Baunatal, zatrudniająca około 13,5 tys. osób. Zakład produkuje napędy elektryczne, przekładnie, elementy nadwozia i odlewy aluminiowe, lecz podobnie jak cały koncern musi mierzyć się z kosztowną transformacją europejskiej motoryzacji.
Francuski dziennik „Le Figaro”, którego reporter odwiedził fabrykę Rheinmetall, opisuje skalę planowanej rozbudowy jeszcze wyraźniej. Według informacji przedstawionych przez prezesa Armina Pappergera liczba zatrudnionych w zakładzie ma zwiększyć się z 2200 do 3000, natomiast generowane tam przychody mają wzrosnąć z 1,5 mld do 5 mld euro. Po zakończeniu inwestycji Kassel ma dysponować największym w Europie ośrodkiem produkcji pojazdów opancerzonych.
Głównym wyrobem fabryki jest Boxer, modułowy pojazd o układzie 8 × 8, rozwijany przez Rheinmetall wspólnie z KNDS Deutschland. Korzystają z niego między innymi siły zbrojne Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii, Litwy i Australii. Możliwość instalowania odmiennych modułów zadaniowych pozwala przystosować tę samą platformę do transportu piechoty, dowodzenia, ewakuacji medycznej, rozpoznania, obrony przeciwlotniczej lub wsparcia ogniowego.
Największym potencjalnym impulsem dla fabryki jest program „Arminius”, pod którym Bundeswehra przygotowuje zbiorczy zakup wielu odmian Boxera. Najszerszy analizowany wariant obejmuje do 3000 pojazdów, a wartość całego przedsięwzięcia może dojść do 40 mld euro. Liczby te opisują górny pułap programu, a nie zawartą już umowę, ponieważ zakres pierwszego zamówienia i dalszych opcji nadal wymaga decyzji rządu oraz zgody parlamentarnej.
Rheinmetall buduje koncern obejmujący wszystkie domeny
Wyniki finansowe pokazują, dlaczego firma może podejmować tak rozległe inwestycje. W 2025 r. Rheinmetall uzyskał prawie 10 mld euro przychodów, poprawiając rezultat o 29 proc. wobec poprzedniego roku. Wartość portfela zamówień i porozumień ramowych wyniosła na koniec grudnia 63,8 mld euro.
Po kolejnych sześciu miesiącach suma ta zwiększyła się do 80,5 mld euro. Sprzedaż osiągnęła w pierwszym półroczu 2026 r. 5,2 mld euro, rosnąc rok do roku o 39 proc., podczas gdy wynik operacyjny poprawił się o 74 proc. Spółka oczekuje, że cały rok zakończy przychodami mieszczącymi się w przedziale od 13,7 do 14,2 mld euro.
Pojazdy stanowią tylko część tej ekspansji. Rheinmetall zwiększa wytwarzanie amunicji artyleryjskiej, rozwija obronę przeciwlotniczą krótkiego zasięgu, inwestuje w cyfrowe systemy dowodzenia, łączność, rozpoznanie satelitarne i amunicję krążącą. Wejście do przemysłu okrętowego poszerzyło działalność o domenę morską, a partnerstwa technologiczne mają zapewnić firmie kompetencje w dziedzinie pocisków dalekiego zasięgu i autonomicznych platform.
Taka strategia ma uczynić z Rheinmetall dostawcę kompletnego systemu, a nie tylko pojedynczych rodzajów uzbrojenia. Armia kupująca niemieckie pojazdy potrzebuje później części, amunicji, oprogramowania, łączności, obsługi technicznej i wieloletnich modernizacji. Największe zyski oraz wpływy wynikają właśnie z kontroli nad całym cyklem użytkowania sprzętu.
Europejska potrzeba i europejski problem
Kontynent nie może odbudować odstraszania bez zakładów zdolnych realizować duże zamówienia. Wojna w Ukrainie ujawniła, że europejskie zapasy są zbyt małe, linie wytwórcze mają niewielką przepustowość, a okres oczekiwania na niektóre systemy liczy się w latach. Wzmocnienie Rheinmetall i innych producentów odpowiada zatem na realną lukę bezpieczeństwa, której nie da się wypełnić samymi deklaracjami politycznymi.
Program gotowości obronnej Unii Europejskiej do 2030 r. wymienia drony, obronę przeciwlotniczą, artylerię, amunicję, cyberbezpieczeństwo, mobilność wojskową i ciężki sprzęt lądowy wśród najpilniejszych obszarów inwestycji. Bruksela chce również zwiększyć udział wspólnych zakupów oraz kierować większą część pieniędzy do przedsiębiorstw działających w Europie. Niemieckie firmy są doskonale przygotowane, aby zostać głównymi beneficjentami obu procesów.
Tu zaczyna się polityczny wymiar przemysłowej przewagi. Kraj dostarczający znaczącej części Europy podstawowe platformy bojowe uzyskuje wpływ na normy techniczne, harmonogramy dostaw, serwis i kierunki kolejnych modernizacji. Zależność może trwać znacznie dłużej niż kadencja rządu, który podpisał pierwotny kontrakt.
Z polskiej perspektywy potrzebne jest więc podejście łączące solidarność sojuszniczą z gospodarczym realizmem. Silniejsza Bundeswehra zwiększa możliwości NATO wobec Rosji, ale koncentracja produkcji w kilku państwach zachodnich może ograniczać podmiotowość przemysłową Europy Środkowej. Były premier Mateusz Morawiecki zwracał uwagę, że niemieckie zbrojenia należy oceniać nie tylko przez pryzmat bieżących intencji władz w Berlinie, lecz również przyszłych zmian politycznych i trwałości powstających zdolności.
Odpowiedzią nie powinna być próba hamowania niemieckich inwestycji. Polska oraz inne państwa regionu muszą natomiast zabiegać o udział własnych zakładów w łańcuchach dostaw, lokalną obsługę zakupionych systemów, dostęp do kodów i technologii oraz prawo do samodzielnej produkcji najważniejszych części i amunicji. Współpraca europejska będzie stabilna tylko wtedy, gdy korzyści przemysłowe zostaną rozłożone szerzej niż budżety największych zachodnich koncernów.
Transformacja w Kassel wykracza dlatego poza historię jednej fabryki. Pokazuje moment, w którym Niemcy zaczynają traktować przemysł obronny jako instrument bezpieczeństwa, wzrostu gospodarczego, polityki regionalnej i europejskiego przywództwa. Najważniejsze pytanie nie brzmi już, czy RFN ponownie stanie się militarnym mocarstwem kontynentu, ale według jakich zasad wykorzysta potencjał, który właśnie tworzy.
Sebastian Nizio
