Niemiecki rynek motoryzacyjny na rozdrożu
Niemiecki rynek motoryzacyjny powoli podnosi się z kolan, a największym motorem tego ożywienia są samochody elektryczne.
W maju 2025 roku zarejestrowano 239 297 nowych pojazdów, co oznacza wzrost o 1,2% względem tego samego miesiąca rok wcześniej wynika z danych Federalnego Urzędu Transportu (KBA). Gdyby nie auta elektryczne, ten skromny wzrost mógłby się nawet nie wydarzyć. Liczba rejestracji EV wzrosła aż o 45%, choć warto dodać, że rok temu segment ten był w dołku po wycofaniu dopłat rządowych.
To, że elektromobilność ratuje statystyki, nie oznacza jeszcze, że branża ma się dobrze. Niemiecki rynek nadal jest o 28% poniżej poziomu sprzed pandemii. I choć nowe technologie powoli torują sobie drogę, ogólny obraz wciąż wygląda raczej na stagnację niż na dynamiczny rozwój.
Wzrost sprzedaży EV wynika głównie z dwóch czynników. Ceny elektryków coraz bardziej zbliżają się do cen samochodów spalinowych, a po drugie producenci oferują coraz lepsze warunki leasingowe i kredytowe. Jak zauważa Constantin Gall z EY, to nie tylko ceny spadają, ale też zmienia się mentalność konsumentów, którzy coraz częściej dostrzegają ekonomiczne i środowiskowe korzyści z przesiadki na elektryki, których wygoda użytkowana zmienia się na plus.
Jednak sukces nie rozkłada się równomiernie. Tesla, dotąd lider rewolucji EV po raz kolejny zanotowała spadek. Tym razem aż o 36%. Oprócz rosnącej konkurencji, marka cierpi też z powodów wizerunkowych. Elon Musk, który przez lata budował Teslę jako firmę przyszłości, zraził wielu europejskich klientów swoją polityczną aktywnością, m.in. wsparciem dla Donalda Trumpa i sympatią wobec niemieckiej skrajnej prawicy (AfD). Choć ostatnio wycofał się z roli doradcy Trumpa, szkoda dla wizerunku już się dokonała.
Ciekawym przypadkiem jest chińskie BYD, które dopiero rozpoczyna ofensywę na niemieckim rynku, ale już teraz może pochwalić się imponującym wzrostem – o ponad 800% rok do roku. To nadal tylko 1 860 pojazdów, ale tempo wzrostu pokazuje, że niemieccy konsumenci otwierają się na nowych producentów.
Podobny trend można zaobserwować też w innych krajach Europy. We Francji sprzedaż EV wzrosła w pierwszym kwartale 2025 roku o 28%, natomiast w Wielkiej Brytanii – o 32% (dane ACEA). Warto jednak zaznaczyć, że w wielu przypadkach dzieje się to kosztem aut spalinowych, których sprzedaż systematycznie spada.
Choć tempo elektryfikacji przyspiesza, sektor nadal boryka się z poważnymi problemami. Niewystarczająca infrastruktura ładowania, wysokie koszty produkcji baterii, zależność od surowców z Azji. Do tego dochodzi opór społeczny, szczególnie na obszarach wiejskich, gdzie brakuje ładowarek, a mieszkańcy nadal preferują sprawdzone silniki diesla.
Raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) z 2024 roku ostrzegał, że tempo przechodzenia na EV w Europie może nie wystarczyć do osiągnięcia celów klimatycznych bez dalszych inwestycji w infrastrukturę i bez wsparcia legislacyjnego.
Przyszłość niemieckiego rynku motoryzacyjnego rozegra się w najbliższych dwóch-trzech latach. Jeśli tempo przejścia na elektromobilność się utrzyma, a infrastruktura zacznie nadążać za popytem, sektor ma szansę wrócić na ścieżkę wzrostu. Jeżeli jednak polityka i nastroje społeczne ponownie zwrócą się przeciwko zmianom, grozi nam stagnacja, a może i marginalizacja europejskich producentów w globalnym wyścigu technologicznym.
Szymon Ślubowski
